Athletic Bilbao pokonał na własnym boisku Real Madryt. Jeżeli jutro Barcelona wygra swój mecz, to zostanie nowym liderem rozgrywek Primera Division.
Od początku spotkania widać było było, że „Królewskim” ten mecz się nie układa. Nie mogli złapać oni właściwego rytmu, grali słabo i niedokładnie, a gospodarze dosyć niespodziewanie mieli inicjatywę. Potrafi utrzymać się przy piłce, grali bardzo stabilnie w obronie, a także starali się wyprowadzać groźne akcje.
Real w pierwszej połowie nie stworzył sobie praktycznie żadnej sytuacji. Słabo grał Bale, zupełnie niewidoczny był Ronaldo, a Benzema nie dostał praktycznie żadnych piłek. Rozegranie na swoje barki brał Isco, ale i to nie przynosiło żadnych efektów. Real przegrał przede wszystkim rywalizację w środku pola, co powodowało, że nie miał kontroli nad tym spotkaniem.
Athletic rozegrał bardzo dobrą pierwsza połowę. Podopieczni Ernesto Valverde potrafi utrzymać się przy piłce, zagrać akcję złożoną z kilkunastu podań i co najważniejsze, stwarzać sobie okazje pod bramką Casillasa. Oczywiście największe zagrożenie stanowił najlepszy napastnik gospodarzy Aritz Aduriz i to właśnie on był strzelcem pierwszej i – jak się później okazało jedynej – bramki.
Gospodarze przeprowadzili bardzo składną akcję, piłka została wycofana do Rico, a ten kapitalnie dośrodkował ją w pole karne, a tam wspomniany wcześniej Aduriz kapitalnie uderzył głową i Baskowie wyszli na prowadzenie.
Po tej bramce gospodarze cofnęli się do obrony i starali się bronic tego kapitalnego wyniku. Warto wyróżnić także Iniakiego Williamsa, który może stać się w przyszłości gwiazdą tego klubu. Potrafił on bardzo dobrze utrzymać się przy piłce, trzymał się twardo na nogach i dzięki temu sprawiał kłopoty obrońcom Realu.
Druga połowa została kompletnie zdominowana przez piłkarzy Realu. Gospodarze cofnęli się do obrony i starali się od czasu do czasu wyprowadzać groźne kontry. Piłkarze z Madrytu niby stwarzali sytuację, ale bardzo często starali się zbyt koronkowo rozgrywać akcje, co kończyło się niepowodzeniem. Zamiast oddawać strzały, szukali lepiej ustawionego kolegi i dzięki temu baskijscy obrońcy zdążali z interwencją.
Bardzo blisko zdobycia gola był Gareth Bale, który zdecydował się na strzał z około pięćdziesięciu metrów. Jego uderzenie ostatecznie trafiło w słupek, a żaden z jego kolegów nie zdołał dobić tej piłki.
https://twitter.com/FootyLiveVines/status/574278636309725184











