Gospodarze wygrali 2:0 po bramkach Moraty i Ramosa, który w 18. minucie musiał opuścić boisko po otrzymaniu czerwonej kartki za dwie żółte. Jose Mourinho odniósł zatem 74. zwycięstwo w swoim setnym meczu w La Liga.
Real przystępował do meczu z lokalnym rywalem w nieco zmienionym składzie. W pierwszej jedenastce znalazło się miejsce dla Kaki, Essiena i Moraty, a z różnych względów zabrakło Higuaina, Marcelo i Alonso. „Królewscy” mogli objąć prowadzenie już po kilkudziesięciu sekundach, ale Ronaldo nie potrafił wykorzystać znakomitej sytuacji. Ponadto arbiter słusznie dopatrzył się pozycji spalonej Portugalczyka. Udało się jednak już po kolejnych dwóch minutach. Oezil dośrodkował z boku boiska, a Morata z bliska skierował piłkę do siatki. Gospodarze nie zamierzali rezygnować z dalszych ataków i kolejna akcja mogła również przynieść powodzenie, ale Kaka nieznacznie się pomylił po podaniu Ronaldo. W 12. minucie Ramos został sfaulowany tuż przed polem karnym Rayo. Do piłki podszedł Oezil i dośrodkował wprost na głowę Hiszpana, który zdobył trzecią bramkę w tym sezonie.

Od 17. do 18. minuty wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał. Ramos otrzymał dwie żółte kartki w ciągu zaledwie sześćdziesięciu sekund i musiał przedwcześnie opuścić boisko. To bardzo dobrze podziałało na gości, którzy ruszyli do ataków. Jose Mourinho nie zamierzał czekać na stratę gola i zdecydował się na wprowadzenie na plac gry Albiola, który zmienił Moratę. To spowodowało, że przyjezdni mieli mniej miejsca do rozgrywania akcji. W 36. minucie przed kolejną szansą stanął Ronaldo, ale i tym razem nie udało mu się wpisać na listę strzelców.
W 44. minucie dobrą pozycję strzelecką miał Tranhorras, ale znacznie przeniósł piłkę nad bramką strzeżoną przez Diego Lopeza. Do końca pierwszej połowy nie wydarzyło się już nic interesującego i sędzia zaprosił piłkarzy do szatni przy rezultacie 2:0. Real miał bardzo mocny początek, ale czerwona kartka dla Ramosa spowodowała, że mecz się wyrównał, a nawet goście przejęli inicjatywę.
Druga połowa rozpoczęła się od ataków gości, którym już trzy minuty po wznowieniu gry należał się rzut karny po zagraniu ręką Coentrao. Arbiter nie dopatrzył się jednak takiego zagrania i nie zdecydował się na podyktowanie „jedenastki”. Przyjezdni nie zrazili się jednak błędną decyzją arbitra i raz za razem atakowali gospodarzy. Ci co jakiś czas się odgrażali, tak jak Khedira w 56. minucie, ale jego strzał nie sprawił żadnych problemów bramkarzowi Rayo. Dziesięć minut później gospodarze mieli jeszcze lepszą okazję, ale próba Khediry została w ostatniej chwili zablokowana.
Przyjezdni cały czas przeważali, ale albo nie mieli pomysłu na rozmontowanie defensywy Realu, którą kierował Coentrao, albo brakowało im szczęścia przy wykończeniu akcji. Gospodarze co jakiś czas jednak przeprowadzali akcje, które mogło im przynieść gola numer trzy, ale nie były one zbyt dużym zagrożeniem dla obrony rewelacji obecnego sezonu, która nie tak dawno pokonała inny zespół ze stolicy Hiszpanii.











