Wisienką na torcie podczas dzisiejszej serii meczów Ligi Mistrzów miało być spotkanie Realu Madryt i Interu Mediolan. Obie drużyny dotychczas nie grały na miarę swoich oczekiwań, a także stawały się ofiarami coraz większej krytyki. Dzisiaj swoich oponentów lekko uciszyli zawodnicy ze stolicy Hiszpanii, którzy w niezłym stylu wygrali 2:0.
Zinedine Zidane lubi zaskakiwać składem. Dzisiejszy mecz był potwierdzeniem tej tezy. Francuz posłał do boju taką samą jedenastkę, jak podczas zremisowanego w słabym stylu spotkania z Villarealem. Ponownie od pierwszej minuty zagrał Lucas Vazquez, którego umiejętności budzą wątpliwości wśród absolutnej większości fanów „Królewskich”.
Ciekawostką może być też fakt, że na ławkę trafili wszyscy istotni Brazylijczycy z kadry Madrytu. Na wejście w drugiej połowie liczyli: Marcelo, Vinicius Jr, Rodrygo oraz Casemiro. Jeśli chodzi o inne interesujące nazwiska, to mecz z bocznej strefy boiska mógł też oglądać Marco Asensio. Krótko mówiąc – Zidane zdecydował się dosyć nietypowe rozwiązania. Podsumowanie poniżej.
Inter nie wszedł zbyt dobrze w sezon. Jest dopiero piąty w tabeli Serie A, ostatni w swojej grupie Ligi Mistrzów, a poza tym gra po prostu w tzw. kratkę. Antonio Conte w przeciwieństwie do Zidane’a raczej nie zaskoczył wyjściową jedenastką. Na boisku od pierwszej minuty mieli zameldować wszyscy stali bywalcy, m.in. Romelu Lukaku, Lautaro Martinez czy Samir Handanovic. Ławka też wyglądała przyzwoicie – Nainggolan, Perisic i Eriksen mogli przydać się w każdej minucie.










