Real Madryt nie zdecyduje się na wykupienie Emmanuela Adebayora z Manchesteru City. Togijczyk kosztowałby 16 milionów euro, zamiast tego „Los Blancos” zdecydują się na wzmocnienie linii ataku innym zawodnikiem.

Gracze z Madrytu nie zdecydują się na transfer definitywny napastnika, którego wypożyczyli 25 stycznia od „The Citizens”. Według klauzuli zawartej w umowie wypożyczenia, Real miałby pierwszeństwo pierwokupu, jeśli zdecydowałby się wyłożyć 16 milionów euro oraz podpisałby czteroletnią umowę z zarobkami na poziomie 6 milionów euro rocznie netto plus premie. Już dziś wiadomo jednak, że nie zdecyduje się on na taki krok i 27-letni Togijczyk będzie musiał wrócić do Manchesteru. Po spotkaniu trenera z zarządem klubu i przedstawieniu zalet i wad napastnika, pomimo zdobycia kilku ważnych goli w tym sezonie, postanowiono, że Real nie wykupi Adebayora i wygasająca z końcem sezonu umowa nie zostanie przedłużona. Głównym argumentem przemawiającym na niekorzyść zawodnika jest właśnie wysokość zarobków – 6 milionów jest kwotą zdecydowanie za wysoką dla Realu.
Plany na sezon 2011/2012 przewidują wzmocnienie zespołu Jose Mourinho napastnikiem, jednak nie wiadomo jeszcze, kto stanie się celem letniego okienka transferowego. Pomimo iż Adebayor zyskał sympatię kibiców i został określony jako profesjonalista oraz osoba, która z łatwością zaaklimatyzowała się w nowym klubie jako tymczasowy zastępca dla Higuaina, będzie musiał wrócić do Manchesteru City i tam dopiero zadecyduje się o jego przyszłości. Klub sprowadził m.in. Edina Dzeko i Mario Balotellego, zatem do czasu pozyskania nowych napastników, będzie on trzecim napastnikiem „The Citizens”. Adebayor rozegrał na razie dziewiętnaście spotkań dla Realu (większość rozpoczynając na ławce rezerwowych), w których strzelił pięć goli, z czego jeden w Pucharze Króla, i przyczynił się do triumfu „Los Merengues” w tych rozgrywkach.











