W 21. kolejce ligi hiszpańskiej Real Madryt pewnie pokonał u siebie Granadę 2:0. Tym sposobem podopieczni Ancelottiego przynajmniej do jutra są liderami Primera Division. Bramki dla gospodarzy zdobyli Cristiano Ronaldo i Karim Benzema.
Granada przystępowała do meczu z Realem z nie najlepszą statystyką. 16 przegranych na 19 spotkań w lidze nie może być motywujące. Ponadto o mały włos goście nie rozpoczęliby tego spotkania od samobójczego gola. W 10. minucie Iturra wybijał piłkę, która odbiła się od spojenia bramki.
Pierwsza raz w tym meczu piłka wpadła do siatki w 28. minucie gry. Karim Benzema pokonał golkipera gości, ale sędzia boczny słusznie zasygnalizował spalonego. Przez większość spotkania gospodarze zdecydowanie dominowali na boisku, ale nie potrafili przełożyć tego na gole. Granada dzielnie i bardzo skutecznie grała w obronie.
Jedną z najlepszych okazji do otwarcia wyniku miał w ostatnich sekundach pierwszej połowy Cristiano Ronaldo. Po dośrodkowaniu w pole karne Portugalczyk znakomicie uderzał z przewrotki. Mistrzowską interwencją wykazał się jednak Fernandez, którego interwencja uratowała gospodarzy od utraty gola.
Już na początku drugiej części gry Carlo Ancelotti zaczął reagować na nieskuteczność swoich zawodników. W 46. minucie na murawie pojawił się Jese, który zastąpił Garetha Bale’a. W 53. minucie bliski pokonania Fernandeza był Luka Modrić. Chorwat dostał podanie w pole karne, przedarł się przez obronę rywala i bardzo niewiele brakowało, aby posłał piłkę do siatki.
Trzy minuty po akcji Modricia gospodarzom udało się otworzyć wynik meczu. Cristiano Ronaldo najpierw zatańczył z piłką przed obrońcami, a później posłał futbolówkę na bramkę Fernandeza. Goście natomiast nawet po utracie gola nie potrafili stworzyć realnego zagrożenia w polu karnym Diego Lopeza. Na słowa uznania ze strony gości zasłużył jednak Matuel Iturra, który znakomicie hamował zapędy rywala w ataku.
Pomimo dobrej gry w obronie, Granada musiała po raz drugi w tym spotkaniu uznać wyższość Realu. W 74. minucie gry po podaniu od Marcelo, piłkę do siatki rywala wpakował Karim Benzema. Pod koniec spotkania szansę na podwyższenie wyniku miał jeszcze Jese. Bardzo niebezpieczne uderzenie Hiszpana zza szesnastego metra znakomicie wybronił jednak Fernandez.










