Real Madryt pokonał na Vicente Calderon Atletico Madryt 2:0 (2:0) w rewanżowym meczu półfinału Pucharu Króla. Podopieczni Carlo Ancelottiego na Santiago Bernabeu zwyciężyli 3:0 i pewnie awansowali do finału. Iker Casillas po raz kolejny zachował czyste konto i jego seria trwa już 862 minuty.
Real pewnie pokonał występujących w lekko rezerwowym składzie „Rojiblancos”. Obydwie bramki zdobył Cristiano Ronaldo, pewnie wykorzystując rzuty karne. „Królewscy” byli zespołem lepszym, jednak wobec wyniku 5:0 w dwumeczu nie rzucali się przesadnie do ataku, a i podopieczni Diego Simeone już na początku spotkania stracili chęci. Atletico przeżywa mały kryzys, bowiem doznali już trzeciej porażki z rzędu.

W szóstej minucie Manquillo powalił w polu karnym Cristiano Ronaldo i sędzia wskazał na jedenasty metr. Do rzutu karnego podszedł sam poszkodowany i otworzył wynik spotkania. W 13. minucie Raul Garcia zdecydował się na strzał zza pola karnego, ale piłka uderzyła tylko w słupek. Dwie minuty później „Królewscy” zyskali kolejny rzut karny. Insua wszedł wślizgiem prosto w nogi Garetha Bale’a i arbiter nie miał żadnych wątpliwości z odgwizdaniem przewinienia. Piłkę na wapnie ustawił Ronaldo i pewnie podwyższył wynik spotkania. Do końca pierwszej połowy nic ciekawego się nie wydarzyło. W końcu w dwumeczu było już 5:0 i Real zdecydował się raczej bronić swojej przewagi, natomiast Atletico straciło wszelkie nadzieje.
W 64. minucie Bale strzelił z rzutu wolnego tuż przy słupku, ale świetną interwencją popisał się Aranzubia. Dziesięć minut później Real powinien podwyższyć wynik. Carvajal świetnie dośrodkował w stronę Cristiano Ronaldo. Portugalczyk ładnie przyjął sobie piłkę na klatkę piersiową i oddał strzał z ostrego kąta. Aranzubia odbił futbolówkę wprost pod nogi Arbeloi, jednak obrońca zbyt długo zwlekał ze strzałem i zaprzepaścił doskonałą sytuację. Chwilę później to gospodarze mieli dobrą szansę. Suarez doszedł do strzału głową, jednak minimalnie się pomylił. Pięć minut przed końcem Sosa popisał się pięknym strzałem zza pola karnego, ale jeszcze lepszą interwencję pokazał Iker Casillas.











