W meczu kończącym sobotnie spotkania w Primera Division Real Madryt pokonał aż 5:1 gości z Bilbao i nie pozwolił Barcelonie na dalszą ucieczkę. Dwa razy na listę strzelców wpisał się Benzema, a po jednym golu dołożyli jeszcze Oezil, Khedira i Ramos.
Gospodarze przystępowali do tego meczu, znając wynik Barcelony, która w pojedynku z Realem Saragossa sięgnęła po trzy punkty. Trener Jose Mourinho mógł skorzystać z usług wracających po urazach Karima Benzemy i Cristiano Ronaldo, jednak zabrakło kontuzjowanych Higuaina, Marcelo oraz Michaela Essiena, który w ostatniej chwili wypadł z wyjściowej jedenastki. Goście po fatalnym początku sezonu powoli wychodzą na prostą, ponieważ wygrali dwa ostatnie mecze, ale czy jest to chwilowy progres, czy powrót do dobrej formy, tego dowiemy się w ciągu następnych kilku gier z udziałem Basków.

Spotkanie rozpoczęło się bardzo spokojnie i gra toczyła się głównie w środku pola. Pierwszą groźną okazję stworzył sobie Real. Uderzał głową Ronaldo, ale piłka po rykoszecie minęła bramkę strzeżoną przez Iraizoza. Po chwili Portugalczyk próbował strzału z dystansu, lecz tym razem brakowało dużo więcej. Pierwszy celny strzał „Królewscy” oddali w 7. minucie, ale próba Callejona nie sprawiła żadnych problemów bramkarzowi. Goście odpowiedzieli cztery minuty później, ale uderzenie Ibai Gomeza znacznie minęło bramkę miejscowych.
Kilkanaście sekund później Real objął prowadzenie. Benzema otrzymał świetne podanie z głębi pola od Luki Modricia i piłka po nodze obrońcy wpadła do siatki. Po strzeleniu gola „Królewscy” ruszyli do dalszych ataków, szukając kolejnych okazji do podwyższenia rezultatu. W 19. minucie Ronaldo groźnie uderzył z dystansu, ale Iraizoz na raty złapał piłkę. W kolejnych fragmentach Real cały czas prowadził grę, przeważał, ale nie potrafił stworzyć sobie kolejnej naprawdę klarownej okazji.
W 30. minucie gospodarze wreszcie udokumentowali swoją przewagę. Oezil dośrodkował piłkę z rzutu wolnego, a Ramos pewnym strzałem głową wpisał się na listę strzelców. Kilkadziesiąt sekund później mieliśmy już nokaut, Benzema świetnie obrócił się bowiem w polu karnym i znakomitym strzałem po raz drugi pokonał Iraizoza. Gospodarze nie zamierzali jednak na tym poprzestawać i co chwila szturmowali bramkę Basków.
W 41. minucie Benzema mógł mieć już klasycznego hattricka, ale piłka po jego strzale zatrzymała się tylko na słupku. Odpowiedź przyjezdnych była błyskawiczna, po uderzeniu Ibai Gomeza Iker Casillas musiał bowiem wyciągać piłkę z siatki. Końcowe minuty upłynęły po dyktando Basków, ale więcej goli już nie oglądaliśmy.
W przerwie Marcelo Bielsa dokonał jednej zmiany, wprowadzając na plac gry Fernando Llorente w miejsce Ikera Muniaina. Real drugą połowę rozpoczął podobnie jak pierwszą, od początku ruszając do ataku. W 50. minucie groźnie uderzał Benzema, ale jego strzał minimalnie minął bramkę. Chwilę później bardzo mocno strzelał z dystansu Ronaldo, ale z jego próbą nie miał żadnym problemów bramkarz Athleticu.










