W najciekawszym spotkaniu wieczoru Real Madryt rozgromił na wyjeździe Tenerife 5:1. Barcelona również zdobyła komplet punktów w starciu z Malagą.
W meczu rozegranym o godzinie 20 Tenerife podejmowała Real Madryt. Estadio Heliodoro Rodriguez Lopez nie jest przyjaznym miejscem dla „Królewskich”, już dwukrotnie tracili tu tytuł mistrzowski. Dodatkowo kibice na Wyspach Kanaryjskich nie pałają miłością do stołecznego klubu, a piłkarze potrafią zmobilizować się na najważniejsze mecze i dzielnie stawiać czoła drużynom dużo lepszym.
„Królewscy” rozpoczęli mecz nerwowo, grali piłką, ale ich akcje rozbijały się o dobrze dysponowaną obronę Tenerife. Były momenty, gdy wydawało się, że Real będzie miał problem ze strzeleniem choćby jednego gola. Akcję, która zdecydowała o przebiegu całego spotkania, przeprowadził Marcelo, ofiarnie ratując piłkę przed opuszczeniem boiska, sztuczką techniczną uwalniając się spod opieki rywala i ruszając w 30-metrowy rajd, zakończony idealnym podaniem do Higuaina. Argentyńczyk nie zwykł marnować takich okazji.
Chwilę potem najlepszą akcję meczu mieli gospodarze, jednak strzał z piątego metra wspaniale wybronił Iker Casillas. Kolejne minuty to dalsza przewaga Realu w środku pola przeplatana kontrami piłkarzy z Teneryfy. Jednak to nie był koniec strzelania w tej części meczu. Kolejnego gola, tym razem z 15 metra, zdobył „El Pipita”. Co ciekawe, świetną asystę zaliczył Garay. Stoper Realu w dziwny sposób znalazł się w pierwszej linii ataku. „Los Merengues” schodzili do szatni w dobrych nastrojach, dwubramkowe prowadzenie dawało potrzebny spokój.
Początek drugiej połowy pokazał, że poziom sędziowania w Hiszpanii jest niski i pogarsza się z każdym dniem. Tenerife zdobyła gola, który w żaden sposób nie powinien być uznany. Piłkę po dośrodkowaniu w pole karne pewnie złapał Iker, w tym samym momencie został uderzony przez Ayoze. Piłka wypadła z rąk bramkarza i wpadła do siatki. Piłkarze „Królewskich” ostro protestowali, ale sędzia decyzji nie zmienił. Odpowiedź Realu była piorunująca. Gola zdobył Kaka, a stołeczni gracze mogli znowu spokojnie rozgrywać piłkę, starając się nie tracić zbyt wiele sił. Zmiana Granero na Van der Vaarta ożywiła grę. Holender najpierw wywalczył rzut karny, zamieniony na gola przez Ronaldo, a potem asystował przy trafieniu Raula.
Na największe brawa w zespole Realu zasługują Higuain, Kaka, Xabi Alonso oraz cała formacja obronna, z Raulem Albiolem na czele. „Królewscy” zagrali kolejny dobry mecz, strzelili kilka goli, momentami grali naprawdę świetnie. Cieszy zgranie duetu Kaka – Ronaldo. Trzeba jednak pochwalić także stronę przegraną. Gracze z Teneryfy grali odważnie, mogli strzelić więcej goli, trafili w poprzeczkę, kilka razy świetnie bronił Iker Casillas.
W ostatnim meczu dzisiejszej serii spotkań Barcelona podejmowała na Camp Nou Malagę. Do składu Katalończyków wrócił Dani Alves. Swoją szansę otrzymał także Pedrito Rodriguez.
Pierwsza połowa miała taki przebieg, jakiego można się było spodziewać. „Barca” atakowała nieustannie, uzyskując posiadanie piłki na poziomie 78%. Jednak nie wszystko w drużynie lidera La Liga funkcjonowało tak, jak trzeba. Przede wszystkim skuteczność. „Duma Katalonii” ma problemy z zadaniem ostatecznego ciosu. Monotonne podawanie piłki przed polem karnym rywala nie przyniesie Barcelonie punktów. Pomijając ten mankament, pierwsza połowa to świetna gra Messiego, Xaviego i Maxwella. Argentyńczyk kilkakrotnie wbiegał w pole karne, mijając przy tym obrońców jak tyczki na treningu. Jedną okazję zaprzepaścił przez bardzo słabą grę prawą nogą.










