Horror zdarzył się na Santiago Bernabeu, Real po niezwykle zaciętym meczu wygrywa z Sevillą. Z kolei Barcelona po słabym występie remisuje z Almerią. Wcześniej trzy punkty dopisuje sobie Deportivo La Coruna.
Deportivo – Tenerife 3:1

Pierwszy sobotni mecz rozegrany został na Riazor, gdzie Deportivo La Coruna podejmowało ekipę Teneryfy z Wysp Kanaryjskich.
Zawodnicy Miguela Angela Lotiny byli w tym meczu murowanym faworytem, więc zapewne wielu bukmacherów odważyło się postawić swoje pieniądze na wygraną gospodarzy. Raczej nie stracili swych funduszy, gdyż, zgodnie z oczekiwaniami, ekipa Teneryfy poległa w La Coruni.
Jednak początek meczu na to nie wskazywał, gdyż to goście w 17. minucie jako pierwsi po strzale Juanlu Hensa wyszli na prowadzenie. Ich radość jednak nie trwała zbyt długo, bo zaledwie kwadrans później Juan Rodriguez zdołał doprowadzić do wyrównania.
Na kolejnego gola musieliśmy czekać aż do 55. minuty, kiedy to po strzale Andresa Guardado miejscowi zdołali wyjść na prowadzenie. Gwoździem do trumny w 66. minucie okazał się Diego Colotto, który swym strzałem dobił przyjezdnych, ustanawiając tym samym wynik meczu na 3:1.
Almeria – Barcelona 2:2

W drugim sobotnim spotkaniu Almeria podejmowała na swoim terenie lidera z Barcelony. Przed tym starciem nikt nie miał wątpliwości co do wyniku tego meczu, wszyscy otwarcie stawiali na mistrza Hiszpanii, jednak przebieg spotkania spowodował, że na ich twarzach widać było z pewnością nie lada zdziwienie.
Pojedynek rozpoczął się wielkim zaskoczeniem dla wszystkich kibiców piłki kopanej w Hiszpanii. Wszystko za sprawą Domingo Cismy, który w 12. minucie spotkania wyprowadził Almerię na prowadzenie. A z kolei w grze Barcelony widać było chwilami nieudolność w strefie obronnej, do której łatwo mogli przedzierać się podopieczni Juana Manuela Lillo.
Taki wynik utrzymywał się do 42. minuty, kiedy to wreszcie obudził się gwiazdor „Barcy” – Messi – i strzałem z rzutu wolnego umieścił futbolówkę w siatce rywali. Na kolejnego gola na Estadio del Mediterraneo musieliśmy czekać aż do 57. minuty, jednak ku zdziwieniu wszystkich, to znów Almeria, a nie „Duma Katalonii” wyszła na prowadzenie. Po dośrodkowaniu z lewej strony Bernardello złą interwencją popisał się Puyol i sam wbił piłkę do siatki Valdesa.













