W stolicy Andaluzji przez ostatnie lata mówiło się głównie o zespole Sevilli. Drużyna z Estadio Ramon Sanchez Pizjuan przez kilka sezonów liczyła się w walce o czołowe pozycje w La Liga. W tej kampanii ich lokalny rywal, Real Betis, włączył się do walki o miejsce gwarantujące występ w europejskich pucharach.
Jak to się stało, że broniący się przed spadkiem podopieczni Quique Setien’a są wśród topowych zespołów hiszpańskiej ekstraklasy?
Od spadku do walki o czołówkę
W sezonie 2013/2014 Real Betis zajął ostatnie miejsce w tabeli z dorobkiem zaledwie 25 punktów i stratą aż piętnastu do miejsca dającego utrzymanie. Rok później fani „Verdiblancos” cieszyli się z szybkiego powrotu do najwyższej klasy rozgrywkowej po tym, jak ich ulubieńcy wygrali rozgrywki w Segunda Division. Kolejne dwa sezony Betis zakończył na 10. i 15. lokacie w tabeli La Liga.
W tym czasie ich lokalny rywal w najwyższej klasie rozgrywkowej w Hiszpanii zajmował miejsca w pierwszej siódemce. Sevilla regularnie grała w europejskich pucharach, w tym trzykrotnie triumfowała w Lidze Europy.
W tym sezonie po 32 kolejkach to Real Betis jest bliżej zapewnienia sobie miejsca gwarantującego walkę o Europę. Piąte miejsce z dorobkiem 52 punktów. Przewaga pięciu nad odwiecznym rywalem. Stosunkowo dobry terminarz. Te czynniki mogą doprowadzić do czołowej pozycji na koniec sezonu „Beticos”.
Szansa na piorunujący finisz
Na drodze zespołu, który można już uznać za objawienie tego sezonu, stoją drużyny broniące się przed spadkiem, czyli Las Palmas i Malaga. Do tego pojedynek z Leganes mającym pewną przewagę nad strefą spadkową, a także w ramach 36. kolejki wyjazd do Bilbao na mecz z tamtejszym Athletikiem, który w tym sezonie stracił już realne szanse na czołową szóstkę, jednocześnie mając taką samą liczbę punktów jak wspomniane Leganes. Oprócz tych potencjalnie łatwiejszych do pokonania rywali Betis czeka jeszcze derbowe starcie z Sevilla FC oraz wyjazdowy mecz z Atletico Madryt, zajmującym drugie miejsce w tabeli.











