Bundesliga wróciła na dobre. Przyglądając się czołowym drużynom ligi można bez problemu zauważyć, że pierwsza „piątka” dość mocno odjechała konkurencji. W gronie tych zespołów niespodzianką może być obecność Borussii Mönchengladbach. Na piątym miejscu znajduje się natomiast RB Lipsk. Najważniejszym celem „Byków” jest gra w Lidze Mistrzów. Jedna z tychże pięciu drużyn obejdzie się smakiem.
Nie zmienia to faktu, że zespół Juliana Nagelsmanna nadal jest wysoko w tabeli, a jako że do skończenia rozgrywek zostało jeszcze kilka kolejek, nic nie stoi na przeszkodzie, aby „Byki” skończyły sezon nawet na podium. Drużyna z Lipska ma jednak pewne mankamenty, które sprawiają, że jest na chwilę obecną „zaledwie” na miejscu dającym fazę grupową Ligi Europy – uwzględniając wczorajsze spotkanie Bayeru Leverkusen ze wspomnianą Borussią Mönchengladbach oraz stan przed meczem z FSV Mainz.
RB Lipsk obciążone grą w Lidze Mistrzów
Z pewnością jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest fakt, że Julian Nagelsmann musiał przed pandemią łączyć grę na wielu frontach. Oprócz Bundesligi, Lipsk dalej liczy się w rozgrywkach Ligi Mistrzów. „Die Bullen” zdążył przed zawieszeniem rozgrywek rozegrać mecz rewanżowy z finalistą zeszłorocznej edycji, Tottenhamem. „Byki” nie dały Anglikom żadnych szans, pokonując ich 1:0 oraz 3:0, co oznacza, że pozostaje im czekać na wznowienie rozgrywek i poznanie swojego rywala w ćwierćfinale. Rozgrywki europejskie mają jednak zostać wznowione dopiero w sierpniu, obecnie więc z pewnością nie będą „przeszkadzać”.
W fazie grupowej Champions League Lipsk nie miał ciężkich przeciwników. Grupa G z Lyonem, Benficą oraz Zenitem uznawana była za najmniej ciekawą w tej edycji. Niemcy nie mieli większych problemów z wygraniem jej, zdobywając jedenaście punktów. Przytrafiły im się jednak potknięcia, takie jak porażka z Lyonem czy dwa remisy – u siebie z Benficą oraz w rewanżu z Francuzami.
„Problemem” natomiast nie będzie Puchar Niemiec. RasenBallsport nie powtórzy osiągnięcia z zeszłego sezonu, kiedy to dotarł aż do finału. Odpadł bowiem z DFB Pokal już w 1/8 finału z rozczarowującym w tym sezonie Eintrachtem Frankfurt po dwóch bramkach Filipa Kosticia oraz Andre Silvy z rzutu karnego. RB Lipsk odpowiedział tylko jednym trafieniem nowego nabytku, Daniego Olmo. W turnieju natomiast z pierwszej „piątki” został tylko Bayern Monachium oraz Bayer Leverkusen. Zmagania krajowego pucharu nie są z pewnością jednakże tak wyczerpujące oraz wymagające, jak starcia europejskie – zwłaszcza, jeśli trenerzy dają wtedy szansę młodszym lub mniej grającym zawodnikom.











