Rayo awansowało do Primera Division jako zwycięzca baraży. Przed sezonem było skazywane przez ekspertów na pewny powrót do Segunda. Tymczasem Rayo jest rewelacją rozgrywek. Na Estadio de Vallecas gospodarze zdobyli komplet punktów, ogrywając m.in. Barcelonę.
„Duma Katalonii” to piąta drużyna, która wraca z Estadio de Vallecas na tarczy. Do tej pory z delegacji do Vallecas bez punktów wracali: Elche, Cadiz, Getafe i Granada. Te cztery zespoły zapewne do końca sezonu będą zamieszane w walkę o utrzymanie w LaLiga. FC Barcelona to pierwszy klub z czołówki ograny przez Rayo Vallecano na własnym terenie.
Mierzyć siły na zamiary
Sam awans do Primera Division był dla Rayo nie lada zaskoczeniem. Szóste miejsce dające grę w barażach zespół z robotniczej dzielnicy Madrytu zdobył rzutem na taśmę. Po dwóch latach na zapleczu LaLiga drużyna z Estadio de Vallecas powróciła do elity. Promocja do najwyższej klasy rozgrywkowej była nie lada zaskoczeniem zwłaszcza dla kibiców otwarcie skonfliktowanych z prezesem klubu, Martinem Presą.
Analizując na poszczególnych pozycjach beniaminka Primera Division, trudno znaleźć piłkarzy o ponadprzeciętnej jakości na poziomie hiszpańskiej ekstraklasy. Dopiero transfer Falcao przeprowadzony w końcówce okienka sprawił, że o Rayo zrobiło się głośniej w mediach. Kolumbijski napastnik po rozwiązaniu kontraktu z Galatasaray szukał dla siebie nowego miejsca. Powrót do stolicy Hiszpanii okazał się korzystny dla obu stron, ale o tym za chwilę.
Dziennikarze zajmujący się na co dzień rozgrywkami Primera Division typowali Rayo jako drużynę do zajęcia ostatniego miejsca w ligowej tabeli. Utrzymanie w elicie byłoby dla beniaminka spełnieniem marzeń. Przykłady z ostatnich lat chociażby Cadizu czy Granady pokazują, że wchodząc do LaLiga, wcale nie trzeba stać na straconej pozycji. Ci drudzy byli nawet w stanie awansować jako beniaminek do europejskich pucharów.
Rayo to jednak inny przypadek. Drużynie z robotniczej dzielnicy Madrytu nawet w myślach nie przechodzi gra w Europie. W Vallecas chcą pozostać w LaLiga, a zarazem uniknąć „pocałunku śmierci”, jakiego doznał Espanyol Barcelona w pandemicznym sezonie 2019/2020. Przykładem jest tutaj Cadiz. Cel Rayo pokrywa się z tym zespołu z Kadyksu. Pomysł na jego osiągnięcie na Estadio de Vallecas mają jednak zupełnie inny.











