Ledwie ucichły emocje po rozgrywanych w środku tygodnia meczach 25. kolejki Lotto Ekstraklasy, a piłkarze Termaliki i Wisły Płock już pojawili się na boisku, by zainaugurować kolejną rundę gier. Oprócz tego ważny dla obu stron mecz rozegrały Zagłębie Lubin i Lechia Gdańsk – z tego, jak wyglądało spotkanie, nikt jednak nie może być zadowolony.
Bez goli i bez emocji
Zagłębie i Lechia rozegrały w piątkowy wieczór jedno z tych spotkań, przez które regularnie śledzący rozgrywki Lotto Ekstraklasy kibice są posądzani o skłonności masochistyczne. Wydawać by się mogło, że remis to wynik, który nie usatysfakcjonuje żadnej z ekip. Tymczasem trener Adam Owen zdecydował się posłać w bój jedenastkę z zaledwie trzema naprawdę ofensywnie usposobionymi piłkarzami. Znajdujący się wśród nich Flavio Paixao i Sławomir Peszko w piątkowym pojedynku zanotowali zdecydowanie więcej kiksów niż udanych zagrań.
Spory problem sprawiło obu stronom rozegranie. Piłkę, ze zmiennym szczęściem, rozdzielać próbował Ariel Borysiuk, ale o ile jego podania od czasu do czasu trafiały pod nogę któregoś z partnerów, o tyle tego samego nie można powiedzieć o zagraniach Daniela Łukasika. Tym, który pierwszy opuścił boisko, był jednak Ariel Borysiuk, a swoim pożegnalnym strzałem pomocnik Lechii najprawdopodobniej rozbił przednią szybę Tesli wysłanej na orbitę przez Elona Muska.
Jednym z jaśniejszych punktów gdańszczan był w pierwszej połowie Paweł Stolarski, jednak po przerwie piłkarz Lechii znacznie spuścił z tonu. Najpierw dostosował się do poziomu spotkania, a potem, po niekontrolowanym upadku, doznał niebezpiecznie wyglądającej kontuzji barku i zmuszony był opuścić plac gry. Jedynym pozytywem dla „Biało-zielonych” może być fakt, że po raz pierwszy od 18 listopada 2017 roku udało im się zakończyć mecz bez straconego gola. Nadal nie możemy być również pewni, czy piątkowy pojedynek nie był ostatnim, który piłkarze Lechii rozegrali pod wodzą Adama Owena. Jego podopieczni, dla których załapanie się do pierwszej ósemki miało być oczywistością, znajdują się obecnie tuż nad strefą spadkową, a do ósmej Wisły Kraków tracą aż 10 punktów.











