Fala rasizmu przetacza się po europejskich stadionach. Po aferach w Anglii tym razem ofiarą tego skandalicznego procederu stał się Dani Alves. Brazylijczyk był obrażany przez miejscową publiczność w trakcie derbów Barcelony.
Oba kluby potępiły zachowanie niesfornych kibiców. Dani Alves już wcześniej był adresatem rasistowskich okrzyków. Do przykrego incydentu doszło także wczoraj. Część publiczności nie szczędziła inwektyw pod adresem Brazylijczyka, nie brakowało również odgłosów przypominających zachowanie małp.
– Rasistowskie okrzyki w stronę Alvesa są haniebne – stwierdził rzecznik Barcelony, Toni Freixa. Wtórował mu szkoleniowiec Espanyolu.
– Ubolewamy nad tym, chcemy wyplenić takie sytuacje. To musi zostać usunięte ze stadionów – przyznał Mauricio Pochettino.
Sam zainteresowany, który we wczorajszym spotkaniu zaliczył asystę przy golu Fabregasa, zapewnił, że rasistowskie okrzyki nie zrobiły na nim wrażenia.
– Nic nie słyszałem, ponieważ na boisku myślę tylko o grze – podsumował Alves.










