Niełatwa to będzie przygoda drużyny Dawida Szwargi w Lidze Europy. Raków Częstochowa został zabiegany przez w teorii najłatwiejszego rywala w grupie, jakim miał być austriacki Sturm Graz. Zapraszamy na oceny po meczu ekipy spod Jasnej Góry. Jak zawsze wystawiamy je w skali szkolnej (1-6).
Bramkarz i obrońcy
Vladan Kovacević: 4-
Bośniak parę razy zaryzykował, podając do kolegi pod pressingiem. Lecz gdyby nie golkiper, to na tablicy po stronie Rakowa Częstochowa byłoby co najmniej kilka goli więcej w plecy. Vladan wybronił kilka naprawdę groźnych strzałów gości. Za to fatalnie wyglądały jego próby dalekich podań. Naszym zdaniem przy golu nie miał zbytnich szans na obronę.
Milan Rundić: 3-
Serb podobnie jak Racovitan był w czołówce, jeśli chodzi o liczbę wykonanych podań. Starał się rozgrywać piłkę do boku na Fabiana Piaseckiego, ale już z precyzją tych zagrań było gorzej. Największy zarzut do wszystkich obrońców to niezrozumiała bierność całej formacji. Jeżeli piłkarz Sturmu spokojnie obraca się z piłką na 6-7 metrze, to znaczy, że coś jest nie tak. Za łatwo wjeżdżali w pole karne zawodnicy austriackiej drużyny, przez co Raków Częstochowa nie raz, nie dwa był w sporych opałach.
Adnan Kovacević: 3-
Bez Arsenicia linia obrony częstochowian wygląda o klasę gorzej. Bośniak był statystycznie najlepszym z trójki stoperów, ale niestety na jego obniżoną ocenę wpływa sytuacja z 23. minuty. Wtedy za krótko wybił dośrodkowaną piłkę, przez co William Bøving huknął bez zastanowienia i dał Austriakom zasłużone prowadzenie. Z innych błędów za łatwo przegrał starcie fizyczne z Szymonem Włodarczykiem, które finalnie nie zakończyło się bramką Bøvinga. Poza tym starał się dokładniej rozgrywać akcje od linii obrony.
Bogdan Racovitan: 3-
Rumun postarał się i zanotował przyzwoity występ. Zanotował najwięcej przechwytów z całej drużyny, dwa razy wyczyścił zagrożenie ze strony Austriaków. Niemniej też pozwalał na to, aby jego strefą szarżowali atakujący Sturmu.
Pomoc i wahadłowi
Srđan Plavšić: 3
Dopiero po pół godzinie Serb zaczął grać odważniej. I jak to zrobił, to wyglądał dobrze. Grał bardzo dokładnie, zarówno krótkimi podaniami, jak i długimi. Pod koniec meczu to właśnie lewą stroną szły ataki częstochowian. Na początku drugiej połowy miał kapitalną okazję, ale zamiast oddać piłkę partnerom, strzelił na wiwat. Poza tym nie możemy niczego mu zarzucić.
Władysław Koczerhin: 2+
Przy tak agresywnie grającym przeciwniku trudno o pozytywy. Ukrainiec wyraźnie sobie z tym nie radził. Zawodnicy Sturmu byli szybsi, agresywniejsi i bili środek pola Rakowa na głowę. Piłkarze gości wchodzili w tę strefę jak w masło. Raków Częstochowa, gdy próbował wyjść z piłką, był za wolny i zbyt statyczny. O jakości występu pomocników świadczy fakt, że koledzy z obrony woleli zagrać długą piłkę niż zagrać do nich.











