W meczu 25. kolejki GieKSa Katowice na własnym stadionie pokonała dowodzoną przez Tomasza Kafarskiego Flotę Świnoujście 2:0. Podobnie jak w meczu ze Stomilem Olsztyn, tak i tym razem bohaterem spotkania został Deniss Rakels, który strzelił dwie bramki.
Korespondencja z Katowic
Jednym z ciekawiej zapowiadających się środowych spotkań zaplecza ekstraklasy była potyczka GieKSy Katowice z Flotą Świnoujście. Goście po tym, jak zwyciężyli Arkę Gdynia 3:0, mieli zamiar podtrzymać dobrą passę meczów bez porażki na Górnym Śląsku. Tymczasem katowiczanie podrażnieni porażką w Niecieczy chcieli się zrehabilitować przed własną publicznością.

Pierwsze trzy kwadranse starcia przy Bukowej były pokazem niefrasobliwości, połączonej jednak z ambitną grą obu zespołów. Niestety, mało było tego, co mogło się podobać kibicom znajdującym się na trybunach stadionu. Sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. Jeszcze mniej było strzałów.
Mówi się, że z pustego to i Salomon nie naleje. Nic bardziej mylnego. W 30. minucie gry w polu karnym wyspiarzy sfaulowany został Pitry i arbiter spotkania był zmuszony podyktować rzut karny. Stały fragment gry na gola zamienił Deniss Rakels, który pewnym strzałem w lewy górny róg bramki Kasprzika dał swojemu zespołowi prowadzenie. Było to siódme trafienia Łotysza w tym sezonie.
Obserwuj autora tekstu na Twitterze: @ŁukaszPawlik
Pierwsze fragmenty drugiej odsłony pokazały, że gospodarze nie chcieli poprzestać na jednym zdobytym golu. Dążyli do podwyższenia prowadzenia. Szczególnie bliski był w 48. minucie Arkadiusz Kowalczyk, który wyróżnił się mocnym uderzeniem zza pola karnego. Na posterunku był jednak bramkarz Floty, który popisał się świetną interwencją na notę.
Dziesięć minut przed końcem meczu po raz drugi na listę strzelców wpisał się Rakels, który otrzymawszy podanie od Sadzawickiego, uwolnił się spod opieki obrońcy w polu karnym Floty i pewnym strzałem z prawej nogi umieścił piłkę tuż obok słupka, nie dając golkiperowi rywali żadnych szans na obronę. Tym samym stało się jasne, że po raz drugi w rundzie wiosennej drużyna z północnej Polski straciła punkty w starciu z przedstawicielem śląskiej piłki. Z kolei podopieczni Rafała Góraka wygrali swój czwarty mecz na własnym stadionie.











