Rafał Ulatowski nie jest już dyrektorem sportowym Zagłębia Lubin. Klub oficjalnie poinformował o zakończeniu współpracy 2 września 2026 roku, czyli dzień po sensacyjnej porażce z trzecioligową Siarką Tarnobrzeg w I rundzie STS Pucharu Polski. Miedziowi przegrali 2:3 i odpadli z rozgrywek. Oficjalnie klub nie podał powodów decyzji, jednak trudno nie zwrócić uwagi na moment jej ogłoszenia. Porażka z Siarką mogła przyspieszyć ruch, który był rozważany już wcześniej.
Lekko ponad roczna kadencja dobiegła końca
Ulatowski pracował w Zagłębiu od lata 2025 roku. W tym czasie był odpowiedzialny za działania sportowe klubu, w tym między innymi za kształtowanie kadry oraz ruchy transferowe. Przez jego kadencję przez Lubin przewinęło się kilku nowych zawodników, a tego lata zespół ponownie został przebudowany.
Informujemy, iż z dniem dzisiejszym Rafał Ulatowski przestał pełnić obowiązki Dyrektora Sportowego Zagłębia Lubin S.A.
Dziękujemy za pracę na rzecz naszego Klubu i życzymy powodzenia w dalszej karierze zawodowej. pic.twitter.com/YrQQobKNL9
— Zagłębie Lubin (@ZaglebieLubin) September 2, 2026
Powrót do domu. Ulatowski jako trener Zagłębia przed laty
Rafał Ulatowski nie był obcy Zagłębiu Lubin, gdy obejmował stanowisko dyrektora sportowego w czerwcu 2025 roku. To był jego powrót do klubu po 17 latach. Wcześniej pracował w Lubinie jako trener.
🆕 Nowym Dyrektorem Sportowym Zagłębia Lubin S.A. został Rafał Ulatowski! Były szkoleniowiec Miedziowych rozpocznie pracę w Klubie 13 czerwca wraz z powrotem I zespołu do treningów.
Dyrektorze, witamy ponownie w Lubinie i życzymy powodzenia! ⚒️
➡️ https://t.co/wDuwpRAGwx pic.twitter.com/lRmMAhpKDW
— Zagłębie Lubin (@ZaglebieLubin) June 9, 2025
Sezon zakończony siódmym miejscem
Pierwszy pełny sezon Ulatowskiego w roli dyrektora sportowego przyniósł Zagłębiu siódme miejsce w Ekstraklasie. Miedziowi zdobyli 48 punktów w 34 spotkaniach, odnosząc 13 zwycięstw, notując dziewięć remisów i ponosząc 12 porażek. Nie był to więc sezon, który można określić jako katastrofalny. Co więcej, w trakcie rozgrywek Zagłębie miało moment, w którym znajdowało się bardzo wysoko w tabeli. Na początku marca Miedziowi zajmowali nawet drugie miejsce po serii dobrych wyników.
Ostatecznie drużyna nie utrzymała jednak tak wysokiej pozycji i zakończyła rozgrywki na siódmym miejscu.
To właśnie na tle całego sezonu należy oceniać działania pionu sportowego. Zagłębie miało dobre momenty, ale jednocześnie nie udało się stworzyć zespołu, który przez cały sezon utrzymałby równy poziom.
Udane transfery i pierwsze wzmocnienia
Roman Yakuba szybko stał się podstawowym zawodnikiem defensywy. Ukrainiec był wykorzystywany zarówno na lewej stronie obrony, jak i w jej środku, a już jesienią regularnie pojawiał się w wyjściowym składzie. W pierwszych siedmiu kolejkach nie opuścił ani jednego spotkania ligowego, co dobrze pokazuje, jak szybko zdobył zaufanie sztabu szkoleniowego.
Na skrzydle swoją rolę miał natomiast Jakub Sypek. Wychowanek Zagłębia wrócił do Lubina z Widzewa Łódź i od początku otrzymywał sporo szans. Już w pierwszych sześciu występach ligowych zdobył bramkę i zanotował asystę. Ostatecznie cały sezon zakończył z trzema trafieniami oraz dwiema asystami w Ekstraklasie. Nie były to więc liczby, które pozwalałyby mówić o gwieździe zespołu, ale Sypek z pewnością nie był transferem całkowicie nieudanym.
Jeszcze większe znaczenie dla ofensywy miał Michalis Kosidis. Grecki napastnik przyszedł do Zagłębia z AEK Ateny i bardzo szybko zaczął dostawać odpowiedzialność za zdobywanie bramek. W całym sezonie strzelił sześć goli i zanotował jedną asystę, ustępując pod względem liczby trafień jedynie Rochy. Jego obecność dawała trenerom dodatkową możliwość ustawienia zespołu, a po odejściu Portugalczyka to właśnie Kosidis był jednym z zawodników, którzy mieli przejąć część odpowiedzialności za ofensywę.
Jednym z najciekawszych ruchów transferowych Zagłębia w tym okresie było sprowadzenie Leonardo Rochy. Portugalczyk trafił do Lubina we wrześniu 2025 roku na zasadzie wypożyczenia z Rakowa Częstochowa i bardzo szybko pokazał swoją wartość. W rundzie jesiennej zdobył siedem bramek i zanotował jedną asystę w 13 spotkaniach, stając się jednym z najważniejszych zawodników ofensywnych zespołu. Zagłębie miało możliwość wykupienia napastnika, jednak ostatecznie nie zdecydowało się na transfer definitywny. W styczniu 2026 roku jego wypożyczenie zostało skrócone przez Raków.
Transfery, które nie dały tyle, ile oczekiwano
Znacznie mniej jednoznacznie można ocenić transfer Luki Lucicia. Chorwat został sprowadzony latem jako zawodnik mogący zabezpieczyć lewą stronę boiska i w sezonie 2025/2026 wystąpił w 24 spotkaniach ligowych oraz dwóch meczach Pucharu Polski. Nie przełożyło się to jednak na większy wpływ na liczby ofensywne. Lucić zanotował jedną asystę, a po zakończeniu sezonu jego kontrakt wygasł i zawodnik opuścił klub.
Do Lubina trafili również zawodnicy, których rola była mniejsza. Jesús Díaz został wypożyczony z Rakowa Częstochowa we wrześniu 2025 roku. Kolumbijczyk nie stał się podstawowym elementem zespołu, ale w dwunastu ligowych występach zdobył bramkę i zanotował dwie asysty. Po zakończeniu sezonu wrócił do Rakowa, ponieważ jego wypożyczenie dobiegło końca.
Zimą potrzebne były kolejne ruchy
Warto wspomnieć również o Sebastianie Kowalczyku, który dołączył do Zagłębia dopiero zimą. 27-latek miał za sobą aż 169 występów w Ekstraklasie w barwach Pogoni Szczecin, a wcześniej przez ponad dwa sezony grał także w MLS w Houston Dynamo. Do Lubina trafił jako wolny zawodnik i podpisał kontrakt do końca sezonu z opcją przedłużenia o kolejny rok. Ostatecznie Kowalczyk nie stał się jednym z liderów zespołu, a jego pobyt w Zagłębiu zakończył się wraz z końcem sezonu.
Zimą Zagłębie zdecydowało się również na kolejny ruch w ataku. Do zespołu dołączył Levente Szabó, węgierski napastnik mający za sobą występy w Eintrachcie Brunszwik. Wcześniej w niemieckim klubie rozegrał 42 spotkania, w których zdobył sześć bramek i zanotował cztery asysty. Zagłębie podpisało z nim umowę do końca sezonu 2026/2027 z opcją przedłużenia. Szabó otrzymywał swoje szanse w rundzie wiosennej, rywalizując o miejsce w ataku.
Gikiewicz jako rozwiązanie awaryjne
Rafał Gikiewicz trafił do Zagłębia w październiku 2025 roku w ramach transferu medycznego, po kontuzjach Dominika Hładuna i Jasmina Buricia. Doświadczony bramkarz miał przede wszystkim zabezpieczyć pozycję między słupkami w trudnym momencie sezonu. Ostatecznie jego pobyt w Lubinie miał jednak niewielki wymiar sportowy. Gikiewicz wystąpił tylko w jednym meczu pierwszego zespołu, w Pucharze Polski, a dodatkowo rozegrał trzy spotkania w drugim zespole. Po zakończeniu sezonu jego kontrakt wygasł.
Leonardo Rocha i niewykorzystana opcja wykupu
Leonardo Rocha został wypożyczony z Rakowa Częstochowa do Zagłębia we wrześniu 2025 roku. W umowie znalazła się opcja transferu definitywnego. Portugalczyk dobrze prezentował się w Lubinie i był ważną postacią ofensywy Miedziowych. Klub ostatecznie nie zdecydował się jednak na jego wykup. Według informacji Szymona Janczyka przyczyną były różnice finansowe dotyczące transferu.
Janczyk: „Parę dni temu sprawa transfery Rochy do Zagłębia Lubin byłą już prawie zamknięta, zostało już tylko przelanie pieniędzy, ale Zagłębie zaczęło kombinować, jak zapłacić mniej i decydowały 'groszowe sprawy’ np. 50 tysięcy. Rocha chciał zrzec się też pieniędzy, bo chciał… pic.twitter.com/SQYHOcQZsv
— Weszło! (@WeszloCom) January 15, 2026
Jeżeli rzeczywiście negocjacje znajdowały się już na finiszu, a do porozumienia nie doszło z powodu niewielkich różnic finansowych, cała sytuacja z perspektywy czasu wygląda dla Zagłębia bardzo niekorzystnie. Szczególnie że mowa o zawodniku, który zdążył udowodnić swoją wartość na boisku, chciał pozostać w Lubinie i był gotowy zrobić wiele, aby do transferu definitywnego doszło. Przy takich okolicznościach rezygnacja z jego wykupu może być dziś postrzegana jako jedna z bardziej kontrowersyjnych decyzji klubu w ostatnich latach.
Trudno również nie zwrócić uwagi na skalę potencjalnej straty. Zagłębie miało napastnika będącego w dobrej formie, znającego już drużynę i realia Ekstraklasy. Zamiast wykorzystać tę sytuację, klub ostatecznie pozwolił, aby zawodnik wrócił do Rakowa. Jeżeli faktycznie o pozostaniu Rochy w Lubinie zdecydowały tak niewielkie różnice finansowe, był to błąd, który z perspektywy czasu może mocno ciążyć na ocenie prowadzonej wówczas polityki transferowej.
Nowe rozdanie latem 2026 roku
Latem 2026 roku Zagłębie ponownie zdecydowało się na kilka istotnych zmian w kadrze. Do Lubina trafili Zlatan Alomerović, Sebastian Kerk, Szymon Łyczko, Paweł Kosmalski, David Čolina oraz Filip Szymczak. Były to ruchy o różnym charakterze, ponieważ klub połączył doświadczenie z młodością oraz zawodników znających realia polskiej ligi z piłkarzami, którzy dopiero mieli odnaleźć się w nowym otoczeniu.
Jednym z najbardziej doświadczonych nowych zawodników został Zlatan Alomerović. Bramkarz trafił do Zagłębia po odejściu Rafała Gikiewicza i miał rywalizować o miejsce między słupkami. Ważnym ruchem było także sprowadzenie Sebastiana Kerka. Niemiec ma za sobą występy na najwyższym poziomie w Niemczech, a wcześniej dał się poznać również polskim kibicom podczas gry w Arce Gdynia. Jego transfer był jednym z bardziej interesujących ruchów Zagłębia tego lata, szczególnie ze względu na doświadczenie i możliwości ofensywne zawodnika.
Klub sięgnął również po młodszych piłkarzy. Szymon Łyczko trafił do Lubina ze Stali Rzeszów, natomiast Paweł Kosmalski przeniósł się ze Śląska Wrocław II. Obaj wpisują się w kierunek zakładający rozwój młodych zawodników i zwiększanie ich wartości sportowej. Szczególnie interesująco wygląda sytuacja Kosmalskiego, który w poprzednim sezonie był najlepszym strzelcem drugiego zespołu Śląska Wrocław. Napastnik podpisał z Zagłębiem kontrakt do końca sezonu 2028/2029, co pokazuje, że klub zdecydował się związać z nim na dłużej.
Doświadczenie, młodość i walka o miejsce
Kolejnym nowym zawodnikiem został David Čolina, który wzmocnił rywalizację na lewej stronie boiska. Chorwat ma za sobą występy w niemieckiej Bundeslidze, a także doświadczenie zdobyte w innych europejskich ligach. Jego transfer był więc kolejnym przykładem sięgania przez Zagłębie po zawodników, którzy mieli już za sobą grę na wysokim poziomie.
Największym nazwiskiem wśród letnich wzmocnień jest jednak Filip Szymczak. Napastnik trafił do Lubina z Lecha Poznań na zasadzie transferu definitywnego i podpisał kontrakt do końca czerwca 2029 roku. Ma na koncie ponad sto występów w Ekstraklasie, a wcześniej zbierał również doświadczenie za granicą. W Zagłębiu miał rywalizować o miejsce w ataku między innymi z Leventem Szabó. Zamiast od razu potwierdzić swoją wartość, Szymczak bardzo szybko zaczął być postrzegany jako jedno z rozczarowań letniego okna transferowego. Oczywiście na ostateczną ocenę tego ruchu jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie, jednak już teraz widać, że zawodnik, który miał być jednym z symboli budowy nowego Zagłębia, nie rozpoczął swojej przygody w klubie w sposób, którego w Lubinie oczekiwano.
Tegoroczne transfery trudno jednak na tym etapie jednoznacznie ocenić. Sezon 2026/2027 dopiero się rozpoczął, dlatego zarówno nowe nabytki, jak i decyzje dotyczące budowy kadry potrzebują czasu na właściwą weryfikację. Niektórzy zawodnicy już otrzymują regularne szanse, inni dopiero walczą o mocniejszą pozycję w zespole. Dopiero kolejne miesiące pokażą, czy letnia przebudowa rzeczywiście podniosła poziom Zagłębia i czy decyzje podjęte przez pion sportowy przełożą się na wyniki pierwszej drużyny.
Czy Zagłębie miało wystarczająco szeroką kadrę?
To jeden z najważniejszych tematów przy ocenie pracy Ulatowskiego. Obecna kadra Zagłębia posiada wiele młodych zawodników. W zespole znajdują się między innymi Igor Orlikowski, Filip Kocaba, Mateusz Dziewiatowski, Cyprian Popielec czy Szymon Łyczko. Jednocześnie w drużynie są także doświadczeni piłkarze, tacy jak Damian Dąbrowski, Michał Nalepa czy Arkadiusz Woźniak. Problemem nie jest więc sam fakt stawiania na młodzież.
Pytanie dotyczy tego, czy Zagłębie posiada odpowiednią liczbę zawodników gotowych do regularnej rywalizacji na poziomie Ekstraklasy. Młodzież to inwestycja w przyszłość, ale w bieżących rozgrywkach liczy się wynik. Jeśli młodzi zawodnicy nie są jeszcze gotowi na regularną grę, a doświadczonych piłkarzy jest zbyt mało, klub wchodzi w niebezpieczną strefę ryzyka.
Trudno obciążyć Ulatowskiego za wszystko
Jednocześnie trzeba zachować odpowiednie proporcje. Dyrektor sportowy odpowiada za określony zakres funkcjonowania klubu, ale nie podejmuje każdej decyzji samodzielnie. Na transfery wpływają możliwości finansowe, decyzje zarządu, trener oraz sytuacja kontraktowa zawodników.
Samo Zagłębie również otwarcie mówiło o swoim modelu funkcjonowania. Klub chce rozwijać młodych zawodników i jednocześnie pozostawać finansowo stabilny. W takim modelu transfery wychodzące są naturalnym elementem działalności. Problem pojawia się wtedy, gdy odejścia ważnych zawodników nie są odpowiednio rekompensowane.
Dlatego pytanie o pracę Ulatowskiego nie powinno brzmieć wyłącznie: kto przyszedł, a kto odszedł? Znacznie ważniejsze jest pytanie, czy po wszystkich zmianach Zagłębie miało kadrę pozwalającą rywalizować na odpowiednim poziomie.