Po tylu latach spędzonych na dopingowaniu ekstraklasy niewielu kibiców potrafiło w dalszym ciągu poważnie traktować Rafała Boguskiego. Pośród nich sami sympatycy „Białej Gwiazdy”, którzy na forach internetowych zdołali już chyba kilkaset razy wysłać swojego zawodnika na sprzedaż, wypożyczenie lub zawieszenie butów na kołku. Co więcej, w ciągu tego długiego okresu pojawił się moment, gdy… o piłkarzu zwyczajnie zapomniano. Miało to miejsce w czasie, gdy sam zainteresowany leczył kontuzję, a w Krakowie postawiono na projekt holenderski. Klubowy krach sprawił, że przy Reymonta nagle przypomniano sobie o „Bogusiu” – bądź co bądź dobrym chłopie, który raczej nie ma w zwyczaju narzekać.
Dlaczego jednak o nim piszemy? Ano skłoniła nas do tego pewna chwila refleksji nad poszczególnymi piłkarzami naszej ekstraklasy. Zainspirowana w ciągu ostatnich tygodni, a podyktowana szczególnymi wydarzeniami na polskich boiskach. Albowiem casus Boguskiego uzmysłowił nam, że jeśli chodzi o wiślaka, mamy do czynienia z naprawdę szczególnym przypadkiem zawodnika. Kimś, kto z powodzeniem może wypełniać swoje zadania, występując na różnych pozycjach. Idąc tym tropem, postanowiliśmy poszukać jeszcze kilku kandydatów pasujących do tego szczególnego grona. Kiedyś tytuł etatowej zapchajdziury odbierał Dariusz Dudka. Kto dziś podążył jego tropem?
Rafał Boguski
Rafał Boguski jest istotnym ogniwem drużyny. To prawda, jednak w dalszym ciągu lekko zabawna. Bo chociaż Boguskiemu nie można było odmówić pracy, zaangażowania i przywiązania do Wisły, jego chwile nieporadności, charakter i wypowiedzi potrafiły również wzbudzać delikatny uśmieszek politowania. Niemniej fakty i liczby mówią same za siebie. Zawodnik ma na swoim koncie już 257 występów w barwach Wisły, podczas których wykręcił 52 bramki i 36 asyst. Co więcej, statystyki również wyraźnie mówią o jego zwyżkowej formie. W ostatnich dwóch latach ustrzelił on bowiem więcej goli w ekstraklasie (16) niż w ciągu całego okresu, który minął od pamiętnego dla piłkarza sezonu 2008/2009. A już to, co wyprawia w ostatnich tygodniach, przechodzi wszelkie granice zdrowego rozsądku. Siedem goli i jedna asysta w ostatnich czterech spotkaniach pozwalają sądzić, że to właśnie na Boguskiego gracze Cracovii powinni zwrócić dziś szczególną uwagę.
Wróćmy jednak do głównego wątku, czyli tzw. uniwersalności. Na przestrzeni całego okresu spędzonego w Wiśle Rafał Boguski ustawiany był już na wielu pozycjach. U Macieja Skorży zawodnik z powodzeniem pełnił funkcję podwieszonego napastnika. U Moskala często wykorzystywano go na prawym skrzydle. A czy ktoś pamięta solidną dyspozycję „Bogusia” na… „szóstce”? Takie oto zadanie piłkarzowi wymyślił nie kto inny jak Franciszek Smuda. Jak się później miało okazać, bardzo korzystne. U byłego selekcjonera reprezentacji Polski Boguski w każdym meczu dwoił się i troił, harując za kilku graczy. I dzięki solidnej grze zgarniał bardzo dobre noty. Gdy zaś jego zespół dopadł regres formy na wiosnę, akurat Rafała trapiły poważne problemy z kolanem.
Sami więc widzimy, że pomimo wielu zastrzeżeń sympatyczny piłkarz Wisły już wielokrotnie pokazał, że warto go mieć u siebie w klubie. Zresztą „Boguś” to szczególny przypadek, przy którym nie ma mowy o stratach. Zabrzmi to brutalnie, ale swoim poziomem nie zaszkodzi, zwyżkami zaś może tylko pomóc. Na jego korzyść działa również wspomniana już łagodna osobowość.











