Polski golkiper wywalczył wreszcie miejsce na placu gry. Droga Majeckiego między słupki bramki AS Monaco nie była jednak ani łatwa, ani (pierwotnie) przyjemna. Jak wyglądała dotychczasowa przygoda golkipera na zachodzie? Czy wytrwałość Polaka może inspirować?
Rekord transferowy
Wraz z końcem stycznia 2020 roku AS Monaco ogłosiło zakontraktowanie 20-letniego wówczas Radosława Majeckiego. Golkiper urodzony w Starachowicach był już niepodważalnym numerem jeden w bramce stołecznej Legii, toteż wyjazd na zachód stanowił naturalny, kolejny krok w jego karierze.
Majecki dokończył jeszcze sezon 2019/2020 w barwach CWKS-u, który to wypożyczył piłkarza bezpośrednio po sfinalizowaniu transakcji z drużyną Monaco. Wraz z Radosławem Majeckim w bramce Legia ukończyła rozgrywki PKO BP Ekstraklasy na pierwszej pozycji w tabeli, inkasując tym samym tytuł Mistrza Polski. Golkiper pożegnał się zatem z Warszawą w sposób absolutnie nienaganny.
Poza cegiełką w postaci sukcesu sportowego, Radosław Majecki zapewnił również Legii oddech w kwestiach czysto finansowych. 7 milionów euro piechotą przecież nie chodzi – szczególnie na polskim podwórku. Starachowiczanin wyśrubował wówczas rekord transferowy PKO BP Ekstraklasy, detronizując Jana Bednarka (dziś wspomniana kwota plasuje Majeckiego na piątej pozycji w takowym zestawieniu).
7 milionów euro determinowało zresztą niemałe oczekiwania wobec postawy samego bramkarza na francuskich boiskach. Oczywiście nikt z miejsca nie wpychał Polaka do wyjściowej jedenastki AS Monaco. Majecki miał jednak wywierać realną presję na występującym dotychczas od deski do deski Benjaminie Lecomte.
Etatowy zmiennik
Radosław Majecki zawitał zatem do klubu z Księstwa wraz z rozpoczęciem przygotowań do nowego sezonu. W tym miejscu warto również przypomnieć, że mowa tu o okresie pandemicznym, kiedy to świat, a wraz z nim piłka nożna stanęły na głowie. Szansę debiutu w Ligue 1, 20-latek otrzymał jednak już w 3. kolejce sezonu.
Powód? Wówczas prozaiczny – zakażenie Lecomtego. Majecki wskoczył zatem do bramki i… nie zachwycił. Monaco zainkasowało co prawda komplet punktów, pokonując finalnie Nantes wynikiem 2:1. Postawę Polaka można by jednak określić mianem co najwyżej przeciętnej. Niedługo później wszystko wróciło zatem do stanu pierwotnego – Lecomte do zdrowia, Majecki na ławkę.











