Po kuble zimnej wody, którym Legia Warszawa oblała Radomiaka Radom, atmosfera wokół drużyny Tomasza Kaczmarka zaczęła robić się coraz bardziej nerwowa. Z kolei Zagłębie Lubin w Radomiu z pewną dozą optymizmu melduje się jako zwycięzca ostatnich derbów Dolnego Śląska. Niestety, ani Radomiak, ani Zagłębie nie wracają do szatni z uśmiechem na twarzy.
Nie tak dawno temu w Radomiu
Radomiak Radom ma za sobą trudny start PKO BP Ekstraklasy. Po zwycięstwie nad beniaminkiem z Krakowa przyszedł czas na trzy porażki z rzędu, kolejno z GKS-em Katowice, Górnikiem Zabrze i Legią Warszawa. To jednak mecz przyjaźni pozostanie „Zielonym” w pamięci na długo. Ale o tym już było. Faktem jest, że do potyczki z Zagłębiem trener Kaczmarek wystawia swoich podopiecznych z 17. miejsca w tabeli.
Radomiak w chwili rozpoczęcia meczu jest w czołówce ligi pod względem nieszczelności defensywy. Drugie miejsce pod względem liczby straconych goli (12, więcej stracił jedynie Piast), do tego czołówka tabeli pod względem liczby dopuszczonych strzałów przeciwnika na bramkę (76, więcej tylko Piast i Widzew, którzy byli już po 5. kolejce).
Drużynie trenera Kaczmarka zarzuca się między innymi brak pressingu, wspomniane wcześniej problemy z defensywą, ale i nadmierną liczbę pojedynczych błędów, po których „Zieloni” wyjmują piłkę z siatki.
Konferencja przedmeczowa
Trener Kaczmarek jako najmocniejsze cechy rywali z Lubina wskazał umiejętność utrzymywania wysokiej intensywności oraz stałe fragmenty gry. Podkreślił, iż jego podopieczni będą musieli mieć się na baczności przy rzutach wolnych czy wznawianiu gry z autu.
Padło również pytanie o Bartłomieja Gradeckiego, który, co by tu ukrywać, miał swój niemały udział w porażce z Legią Warszawa. Trener stwierdził, iż Gradecki dużo daje od siebie na treningach i nie chce przekreślać szans byłego zawodnika Wisły Płock i Ruchu Chorzów na kolejne występy w niedalekiej przyszłości. Nie wspomniał jednak, czy taka okazja nadarzy się w najbliższym meczu.
Jak już wiemy, tak się nie stało, a Gradecki na odkupienie win będzie musiał jeszcze chwilę poczekać.










