Strasznie mała wiara była w „Zielonych” przed rundą wiosenną. Obok ŁKS-u i Ruchu, to właśnie Warta Poznań była głównym kandydatem do spadku. Można było się spodziewać kłopotów z utrzymaniem, jednak zespół Dawida Szulczek stara się robić co może i trzeba przyznać, że „Zieloni” w tym roku punktują dość regularnie. Wyciskają z tych przeciętnych spotkań maksimum. Tak było z Radomiakiem, z którym nie oddali strzału celnego na bramkę Filipa Majchrowicza.
Warta Poznań, choć punktuje na razie nie najgorzej, to jej gra może martwić i nie napawa zbytnim optymizmem. W ofensywie to już kolejny mecz gdzie wiało nudą i brakiem pomysłu. Znów defensywą udało się dołożyć kolejny punkt i oddalić się na dwa punkty od szesnastej Puszczy Niepołomice. W Grodzisku jednak szampanów z tego powodu otwierać nie będą.
Warta Poznań – punkty są
Miały być ciężary już od pierwszego spotkania na wiosnę, gdy to do Grodziska przyjechał Raków Częstochowa z zamiarem gonienia czołówki. Mało kto przypuszczał, że Warta może powalczyć z tym „wielkim” Rakowem, dla którego „Zieloni” mieli być tylko rozgrzewką i przetarciem przed ważniejszymi spotkaniami.
Warta Poznań jednak pokazała, że nigdy nie można jej skreślać, co już wielokrotnie udowadniała w poprzednich sezonach. ”Zieloni” lubią zaskoczyć. Pozytywnie, jak i negatywnie, bo przecież wystarczy przypomnieć spotkanie z Puszczą w Grodzisku, które rozpoczęło zły okres Warty pod koniec rundy jesiennej. Wygrane spotkanie z Rakowem jednak pokazało, że Warta potrafi i „Dumy Wildy” nie należy skreślać.
To były trzy jakże cenne punkty w tabeli, które pozwoliły oddalić się od strefy spadkowej. Zwycięstwo z Rakowem działa na wyobraźnie i nie jest byle czym, nawet jeśli ten nie miał najlepszego momentu i zagrał słaby mecz. Ale zagrał słaby mecz również dlatego, że w pierwszej połowie Warta po prostu wybiła im granie w piłkę z głowy. Zagrała tak, jak chciała, na swoich warunkach, a bramka na początku spotkania Kajetana Szmyta tylko w tym pomogła. W drugiej połowie jednak uratował ją Jędrzej Grobelny, co warto podkreślić.
Remis w Chorzowie też należy traktować jako mały sukces. ”Niebiescy” zagrali dobry mecz, a to, że potrafią narobić krzywdy, przekonała się Jagiellonia. Jak stare porzekadło mówi, jak nie możesz wygrać, to chociaż zremisuj i to zrobiła Warta, mimo że była gorsza w tym spotkaniu. A ten jeden punkt na koniec może okazać się bardzo cenny. Ruch Chorzów będzie groźniejszy na wiosnę niż na jesień. Cztery punkty w tych dwóch pierwszych ciężkim meczach,











