W tegorocznych półfinałach Barcelona zmierzy się z Villarrealem, a Athletic Bilbao podejmie Espanyol Barcelona. W szczególności to drugie spotkanie zapowiada się nie zwykle ciekawie, ponieważ zmierzą się w nim dwa zespoły, które prezentują bardzo podobny poziom.
Po raz pierwszy od bardzo dawna w czołowej czwórce nie ma drużyn z Madrytu, ma to związek z bardzo pechowym losowaniem, które sprawiało, że faworyci nawzajem siebie wyeliminowali. Nie wiem, czy w Hiszpanii nie powinno się zastosować polskiego modelu losowania, w którym to zespoły zostają rozstawione i te najlepsze mogą na siebie trafić dopiero w decydującej fazie rozgrywek. Nie zmienia to jednak faktu, że drużyny, które pozostały w walce o puchar, gwarantują nam bardzo ciekawą rywalizację.
Droga do półfinału
Villarreal do półfinału awansował bez większego wysiłku. Najpierw wyeliminował trzecioligowy Cadiz, a następnie poradził sobie z Realem Sociedad. Ten dwumecz nie był już tak łatwy ze względu na klasę rywala, ale po pierwszym wygranym meczu piłkarze „Żółtej Łodzi Podwodnej” zremisowali drugi mecz i zapewnili sobie awans do ćwierćfinału, a tam czekała na nich drużyna Getafe. Zarówno pierwszy mecz, jak i rewanż zakończyły się minimalną wygraną Villarrealu i tym samym awansował on do półfinału.
Barcelona na początku zmierzyła się z Huescą, którą zmiażdżyła, wygrywając w dwumeczu aż 12:1! Następnie przyszedł czas na mecz z Elche, z którym podopieczni Luisa Enrique poradzili sobie bardzo łatwo. Prawdziwy sprawdzian nadszedł dopiero w ćwierćfinale, w którym to zmierzyli się z mistrzem Hiszpanii, czyli drużyną Atletico Madryt. Ten egzamin piłkarze z Barcelony także zaliczyli, wygrywając obydwa mecze. Szczególnie to rewanżowe spotkanie wszyscy na długo zapamiętamy, ponieważ był to prawdziwy spektakl.
Jeżeli chodzi o drugą parę, to zdecydowanie trudniejsza drogę do półfinału miała ekipa z Barcelony. Espanyol, który na początek wyeliminował Alaves, później mierzył się już z bardzo silnymi zespołami. Wyeliminowanie Valencii i Sewilli pokazało, że ten zespół stać nawet na zdobycie trofeum. Zarówno w pojedynku z jedną, jak i drugą drużyną piłkarze z Barcelony nie byli faworytem, ale pokazali ogromną wolę walki i przede wszystkim fantastyczną grę na swoim stadionie.
Athletic Bilbao miał stosunkowo najłatwiejszą drogę. Podopieczni Ernesto Valderde mierzyli się Alcoyano, Celtą Vigo i Malagą. Tak naprawdę z każdym z tych rywali bardzo się męczyli. Proszę sobie wyobrazić, że drużyna z Bilbao wygrała na wyjeździe z Celtą Vigo 4:2, żeby później u siebie przegrać dwoma bramkami i o mały włos nie pożegnać się z rozgrywkami. Przypomnijmy, że Celta była wtedy w ogromnym kryzysie i nie potrafiła wygrać żadnego spotkania. W poprzedniej rundzie Athletic wyeliminował Malagę, jednak szło mu w tej rywalizacji jak po grudzie. Być może swoje najlepsze spotkania piłkarze z Kraju Basków rozegrają dopiero w tej najważniejszej części rywalizacji.
A tak przedstawiała się drabinka od 1/8 finału











