Na Estadio Mestalla mieliśmy okazje obejrzeć siódmy w historii finał Pucharu Króla pomiędzy Barceloną a Realem Madryt. Tym razem okazał się on zwycięski dla podopiecznych Ancelottiego, którzy rzutem na taśmę pokonali Katalończyków 2:1. Zwycięskiego dla „Królewskich” gola zdobył Gareth Bale.
Dla Katalończyków finał Copa del Rey miał ogromne znaczenie. Podopieczni Martino odpali z rozgrywek Ligi Mistrzów, a w ostatniej kolejce La Liga sensacyjnie przegrali z Granadą i zaprzepaścili szanse na mistrzostwo. To, że „Barca” nie funkcjonuje tak jak za dawnych, dobrych czasów, jest już faktem. Na Mestalla Katalończycy mieli jeszcze szansę na uratowanie tego sezonu, ale pomimo zaciętej walki w końcówce musieli uznać wyższość rywala z Madrytu.

Real w tym sezonie Barcelony pokonać jeszcze nie zdołał. Ponadto „Królewscy” musieli sobie radzić bez kontuzjowanego Cristiano Ronaldo. Świetnie zastępował go jednak na boisku Angel Di Maria, który jako pierwszy wpisał się na listę strzelców tego spotkania. W 11. minucie Real przeprowadził błyskawiczny kontrakt, po którym Argentyńczyk wpakował piłkę do siatki rywala. Pinto mógł się zachować w tej sytuacji nieco lepiej. Golkiper Barcelony miał futbolówkę na rękach, ale ostatecznie i tak pozwolił wpaść jej do bramki.
„Barca” nie zaskoczyła swoi stylem gry w pierwszej połowie. Dziwić jednak mogły usilne próby dośrodkowań w pole karne, gdzie znajdowali się Messi czy Neymar, którzy jak wiadomo, wzrostem nie grzeszą. Takie wysiłki graczy Martino efektów oczywiście nie przynosiły i „Barca” po ponad 30 minutach gry nie miała na swoim koncie żadnej naprawdę groźnej sytuacji. Kiedy natomiast Real znajdował się przy piłce, to pod bramką Katalończyków w większości przypadków robiło się gorąco.

W drugiej połowie obraz gry na Mestalla nie uległ większej zmianie. „Barca” nadal była nieskuteczna w ataku, a coraz groźniejszymi kontratakami popisywał się Real. Najbliżej podwyższenia wyniku był Gareth Bale. Walijczyk dwukrotnie stanął przed szansą na pokonanie Pinto. W obu przypadkach minimalnie jednak posłał piłkę obok bramki. Najpierw obok prawego słupka, a później nad poprzeczkę.
Barcelona swoją nieskuteczność zdołała przełamać dopiero w 68. minucie spotkania. Katalończycy strzelili bramkę (i tu uwaga) po rzucie rożnym. Dośrodkowanie w pole karne rywala fantastycznie wykorzystał Marc Bartra, dla którego mecz na Mestalla był debiutem w El Clasico.












