Piłkarze Glasgow Rangers nie wykorzystali atutu własnego boiska i zakończyli udział w rozgrywkach Ligi Europejskiej na starciu z PSV Eindhoven. Po bezbramkowym remisie w Holandii, w Szkocji goście wygrali dzięki trafieniu Jeremaina Lensa.
Po bezbramkowym remisie na Philips Stadion w Eindhoven, rewanżowe starcie pomiędzy Glasgow Rangers a PSV zapowiadało się bardzo ciekawie. Obie drużyny potrzebowały gola, by zapewnić sobie awans, więc od pierwszych minut nie brakowało odważnych ataków z obu stron. Pierwsze zagrożenie bramkowe mógł stworzyć w 3. minucie Balazs Dzsudzsak. Skrzydłowy PSV nie popisał się jednak, bo mając sporo miejsca i kilku kolegów w polu karnym, zagrał piłkę prosto w ręce golkipera Glasgow Rangers.
Chwilę później doszło do starcia w pobliżu linii pola karnego pomiędzy Kyle’m Laffertym a Marcelo. Reprezentant Irlandii Północnej upadł w starciu z brazylijskim obrońcą PSV. Sędzia nie dopatrzył się przewinienia mimo protestów ze strony piłkarza „Rangersów”. Kolejna szansa dla gospodarzy miała miejsce minutę później. Świetną centrą z lewej strony popisał się Sasa Papac, ale próbującego wepchnąć piłkę do bramki Stevena Whittakera uprzedził Erik Pieters. W dodatku defensor PSV został sfaulowany przez napierającego napastnika gospodarzy. Odpowiedzią gości był strzał Atiby Hutchinsona sprzed linii szesnastu metrów. Piłka uderzona mało precyzyjnie nie mogła zaskoczyć bramkarza szkockiej drużyny.
Nie minął kwadrans, a goście objęli prowadzenie. Bramka padła po świetnej akcji Dzsudzsaka i celnym dograniu na piąty metr do Jeremaina Lensa. Były napastnik AZ Alkmaar nie miał problemów z dopełnieniem formalności. Neil Alexander nie miał szans na interwencję. Nie popisała się defensywa gospodarzy, dając się ograć przez Dzsudzsaka i nie pilnując tuż przed bramką strzelca gola, Lensa.
Po początkowych emocjach spotkanie na Ibrox Park zaczęło nabierać wolniejszego tempa. Grę ku niezadowoleniu miejscowych fanów prowadzili gracze PSV. Gospodarze mieli problemy z wywalczeniem piłki w środkowej strefie boiska i koncentrowali się raczej na przyjmowaniu ataków na własnej połowie oraz wyprowadzaniu kontrataków. Te wyraźnie im nie wychodziły, zazwyczaj kończyły się niecelnym zagraniem daleko od pola karnego Isakssona.
W 34. minucie David Weir mógł spowodować utratę drugiej bramki. Kapitan „Rangersów” naciskany przez Toivonena zagrał piłkę do własnego bramkarza. Alexander nie spodziewał się podania i Lens był o krok od uprzedzenia go i podwyższenia rezultatu. A to praktycznie oznaczałoby koniec szans gospodarzy na awans do kolejnej rundy rozgrywek.
Sympatycy Rangers z pewnością liczyli na poprawę gry ich pupili w drugiej połowie. Gwizdy zniecierpliwienia słyszalne przed przerwą musiały dać do myślenia piłkarzom szkockiego klubu. Poza tym gospodarze musieli zdobyć co najmniej dwie bramki, by myśleć o awansie, więc gra siłą rzeczy musiała być bardziej ofensywna.
Paradoksalnie tuż po wznowieniu gry szansę na gola mieli goście. Po raz kolejny z dobrej strony pokazał się Lens, który tym razem próbował uderzenia zza pola karnego. Napastnik PSV pomylił się minimalnie, ale kolejna zbudowana w bardzo prosty sposób akcja gości nie wróżyła dobrze gospodarzom.










