Po niezwykle długiej przerwie wraca I liga. Ostatni mecz odbył się 18 listopada, a więc 106 dni temu! Kluby miały więc masę czasu na przygotowania do rundy wiosennej. Podsumujmy, jak wyglądał ten okres w przypadku drużyn najbardziej zagrożonych spadkiem.
Sandecja Nowy Sącz
Zespół z Nowego Sącza z przewagą pięciu punktów nad Stomilem Olsztyn jest na ostatnim bezpiecznym miejscu w lidze. Zarząd jednak nie próżnował i Sandecja była bardzo aktywna na zimowym rynku transferowym. W sumie w klubie pojawiło się aż 14 nowych zawodników (!). Oczywiście w takim wypadku cześć musiała odejść. Wśród tych, którzy opuścili klub, są między innymi Filip Burkhardt, Arkadiusz Aleksander czy Bartosz Szeliga. Najlepsi strzelcy, którzy w sumie zdobyli 13 goli. Aby zrozumieć, jak wielkie jest to osłabienie, wystarczy powiedzieć, że klub z Nowego Sącza zdobył 15 bramek w rundzie jesiennej.
Rafał Piętka walczy o piłkę z Michałem Trzeciakiewiczem i Janem Frochlichem (fot. Anna Kaszuba / iGol.pl)
Sandecja jest drugim najmniej strzelającym zespołem w I lidze. Mniej zdobytych bramek od niej ma tylko Polonia Bytom. Ale ona zdobyła zaledwie cztery punkty w 17 kolejkach. Pewnym pocieszeniem wydaje się fakt, że nikt obecnie nie narzeka na żadne urazy i każdy jest gotowy do gry. Ciekawostką jest, że Sandecja jako jedyna nie zremisowała w żadnym meczu. Ma natomiast najwięcej porażek w lidze, oczywiście zaraz po Polonii Bytom. Pierwszym sprawdzianem w nowym sezonie będzie mecz z Zawiszą Bydgoszcz, która po pierwszej części sezonu zajmuje czwarte miejsce. Przed piłkarzami z Nowego Sącza trudne zadanie.
Stomil Olsztyn
Drużyna z Olsztyna jest pierwsza w grupie spadkowej. Ma jednak tyle samo punktów co dwie drużyny za nią. Większość punktów jesienią „Duma Warmii” zdobyła dzięki remisom, których w meczach tej drużyny padło aż siedem. Swój atak opierała głównie na Szymonie Kaźmierowskim oraz Mindaugasie Kalonasie, którzy zdobyli kolejno sześć i pięć bramek. Niestety ten drugi opuścił zimą klub i przeniósł się do Ravana Baku. Ważnym ogniwem jest również Łukasz Suchocki. W drużynie żartuje się podobno, że jeżeli nie wiadomo co zrobić z piłką, to trzeba podać do Łukasza. On coś wymyśli. Piłkarzem zainteresowany był podobno Lech Poznań, ale do transferu nie doszło.
To, jak Stomil jest przygotowany, sprawdzały między innymi Arka Gdynia czy GKS Bełchatów. Mecz z „Żółto-niebieskimi” zakończył się remisem 1:1. Bramkę dla olsztynian zdobył Kaźmierowski. Ciekawszy był natomiast mecz z „Brunatnymi”. Pierwszoligowcy wygrali 2:1, a bramka dla bełchatowian była trafieniem samobójczym. Jeżeli weźmiemy pod uwagę dotychczasowe wyniki GKS-u Bełchatów w rundzie wiosennej (0:0 z Legią i 0:0 z Wisłą), można powiedzieć, że Stomil zaskoczył. Ale czy zaskoczy rywali w lidze? Przekonamy się niedługo – pierwszy mecz z Dolcanem w Ząbkach.
ŁKS Łódź
Ten zespół jeszcze w poprzednim sezonie grał w ekstraklasie. A tu co się okazało? Że w pierwszej lidze radzi sobie równie słabo. Bądź co bądź można wszystko zrzucić na finanse. Ta drużyna została gruntownie przebudowana. Sparingi pokazały jednak, że ma szansę przynajmniej na utrzymanie. Zwyciężyła między innymi Termalicę Nieciecza, Raków Częstochowa czy Zawiszę Rzgów. To, że w przygotowaniach zdobyła 24 bramki, jest jasnym dowodem na to, że trener chce odważnej i ofensywnej piłki. Uważam jednak, że większy nacisk sztab powinien kłaść na defensywę. ŁKS to w końcu drużyna, która traciła bramki najczęściej w rundzie jesiennej.
Piłkarze GieKSy i ŁKS-u tuż przed pierwszym gwizdkiem sędziego (fot. Łukasz Pawlik / iGol.pl)
Na kogo należy zwrócić uwagę? Biorąc pod uwagę mecze treningowe, postawił bym na Piotra Gląbę, który zdobył w przygotowaniach sześć bramek. Niestety brak mu doświadczenia. Jeżeli trener Zajączkowski postawi na niego w najbliższym meczu, będzie to jego debiut na boiskach I ligi. Łódzki Klub Sportowy ma jeszcze jeden problem. Właściwie wspomniałem o tym na początku, ale wypadałoby rozwinąć temat. Mowa oczywiście o pieniądzach. Komisja Dyscyplinarna PZPN zawiesiła licencję drużyny do czasu spłacenia przynajmniej części zobowiązań wobec byłych piłkarzy. Jeżeli tego nie zrobi, może zostać wyrzucona z ligi nawet w trakcie sezonu.
Okocimski Brzesko
Cokolwiek by powiedzieć – zbyt wiele się w tym klubie nie wydarzyło. Teoretycznie jakieś wzmocnienia były. Jednak są głównie zawodnicy przed 20. rokiem życia. Kto wie? Może będzie to strzał w dziesiątkę. Sparingi niestety na to nie wskazują. Dwie porażki z trzecioligowcami to równie dobry wynik co 17. lokata w tabeli ligowej.
Bartosz Kopacz i Michał Masłowski kontra kapitan OKS-u Wojciech Wojcieszyński (fot. Anna Kaszuba / iGol.pl)
Pod koniec lutego ze swojego stanowiska zrezygnował Czesław Kwiaśniak, który do tej pory był prezesem Okocimskiego. Wszystko przez… zbyt dużą liczbę kibiców. Cała sytuacja miała miejsce w 2011 roku, a chodziło o mecz ze Śląskiem Wrocław w ramach Pucharu Polski. I tak zamiast 1068 mecz obejrzało 1499. Sam zainteresowany tłumaczy się, że chciał, by to epokowe dla kibiców Okocimskiego wydarzenie zobaczyło jak najwięcej ludzi. Tymczasem znalazł się paragraf, który mu tego zabronił.
Kończąc, należy wspomnieć o strzelcach z Brzeska. Z czterech najskuteczniejszych w lidze piłkarzy zespół opuścił tylko jeden. W dodatku „Piwosze” mają ten komfort, że bramki rozkładają się w miarę równo pomiędzy tych piłkarzy. Nie powinna więc utworzyć się duża luka po odejściu Łukasza Zaniewskiego do Resovii. Nie zmienia to oczywiście faktu, że Okocimski zdobywał w rundzie jesiennej małą liczbę bramek. Pierwszy mecz w lidze drużyna rozegra z Cracovią, która walczy o powrót do ekstraklasy.
Całkowity outsider. 17 spotkań i zaledwie cztery remisy. Żadnego zwycięstwa. Nie trudno policzyć, że Polonia zdobyła w rundzie jesiennej zaledwie cztery punkty. Do bezpiecznego 14. miejsca brakuje jej dzisiaj aż… 14 punktów. A nie można zapominać, że przeciwnicy będą punktować. O brak spadku będzie bardzo trudno. Będzie to można uznać za cud. Co więc robili w Bytomiu przez ostatnie miesiące, aby ten cud ziścić? Podobno coraz lepiej wygląda kwestia finansowa. Nie, Polonia nie zbiera na transfery. Bytomska drużyna tak samo jak jej imienniczka z Warszawy ma problemy z płacami.
Zarząd szuka oszczędności, gdzie się da. Ostatnio zredukowano nawet pojemność stadionu niemal o połowę. Zniknęły bilety ulgowe. Podoba mi się tylko jedno. W Bytomiu nie ukrywają swojej beznadziejnej sytuacji. Na oficjalnej stronie internetowej mogliśmy przeczytać taką notkę: Nie uda się ściągnąć zakazu transferowego. Pozyskać możemy jedynie zawodników z kartą w ręku. Od marca będą już fundusze na wypłaty dla piłkarzy i sztabu. Spadek do II ligi mamy pewny, ale z opcją szybkiego powrotu do I ligi. Oby tylko nie skończyło się na zapewnieniach.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Po niezwykle długiej przerwie wraca I liga. Ostatni mecz odbył się 18 listopada, a więc 106 dni temu! Kluby miały więc masę czasu na przygotowania do rundy wiosennej. Podsumujmy, jak wyglądał ten okres w przypadku drużyn najbardziej zagrożonych spadkiem.
Sandecja Nowy Sącz
Zespół z Nowego Sącza z przewagą pięciu punktów nad Stomilem Olsztyn jest na ostatnim bezpiecznym miejscu w lidze. Zarząd jednak nie próżnował i Sandecja była bardzo aktywna na zimowym rynku transferowym. W sumie w klubie pojawiło się aż 14 nowych zawodników (!). Oczywiście w takim wypadku cześć musiała odejść. Wśród tych, którzy opuścili klub, są między innymi Filip Burkhardt, Arkadiusz Aleksander czy Bartosz Szeliga. Najlepsi strzelcy, którzy w sumie zdobyli 13 goli. Aby zrozumieć, jak wielkie jest to osłabienie, wystarczy powiedzieć, że klub z Nowego Sącza zdobył 15 bramek w rundzie jesiennej.
Rafał Piętka walczy o piłkę z Michałem Trzeciakiewiczem i Janem Frochlichem (fot. Anna Kaszuba / iGol.pl)
Sandecja jest drugim najmniej strzelającym zespołem w I lidze. Mniej zdobytych bramek od niej ma tylko Polonia Bytom. Ale ona zdobyła zaledwie cztery punkty w 17 kolejkach. Pewnym pocieszeniem wydaje się fakt, że nikt obecnie nie narzeka na żadne urazy i każdy jest gotowy do gry. Ciekawostką jest, że Sandecja jako jedyna nie zremisowała w żadnym meczu. Ma natomiast najwięcej porażek w lidze, oczywiście zaraz po Polonii Bytom. Pierwszym sprawdzianem w nowym sezonie będzie mecz z Zawiszą Bydgoszcz, która po pierwszej części sezonu zajmuje czwarte miejsce. Przed piłkarzami z Nowego Sącza trudne zadanie.
Stomil Olsztyn
Drużyna z Olsztyna jest pierwsza w grupie spadkowej. Ma jednak tyle samo punktów co dwie drużyny za nią. Większość punktów jesienią „Duma Warmii” zdobyła dzięki remisom, których w meczach tej drużyny padło aż siedem. Swój atak opierała głównie na Szymonie Kaźmierowskim oraz Mindaugasie Kalonasie, którzy zdobyli kolejno sześć i pięć bramek. Niestety ten drugi opuścił zimą klub i przeniósł się do Ravana Baku. Ważnym ogniwem jest również Łukasz Suchocki. W drużynie żartuje się podobno, że jeżeli nie wiadomo co zrobić z piłką, to trzeba podać do Łukasza. On coś wymyśli. Piłkarzem zainteresowany był podobno Lech Poznań, ale do transferu nie doszło.
Stomil Olsztyn (fot. stomilolsztyn.cm)
To, jak Stomil jest przygotowany, sprawdzały między innymi Arka Gdynia czy GKS Bełchatów. Mecz z „Żółto-niebieskimi” zakończył się remisem 1:1. Bramkę dla olsztynian zdobył Kaźmierowski. Ciekawszy był natomiast mecz z „Brunatnymi”. Pierwszoligowcy wygrali 2:1, a bramka dla bełchatowian była trafieniem samobójczym. Jeżeli weźmiemy pod uwagę dotychczasowe wyniki GKS-u Bełchatów w rundzie wiosennej (0:0 z Legią i 0:0 z Wisłą), można powiedzieć, że Stomil zaskoczył. Ale czy zaskoczy rywali w lidze? Przekonamy się niedługo – pierwszy mecz z Dolcanem w Ząbkach.
ŁKS Łódź
Ten zespół jeszcze w poprzednim sezonie grał w ekstraklasie. A tu co się okazało? Że w pierwszej lidze radzi sobie równie słabo. Bądź co bądź można wszystko zrzucić na finanse. Ta drużyna została gruntownie przebudowana. Sparingi pokazały jednak, że ma szansę przynajmniej na utrzymanie. Zwyciężyła między innymi Termalicę Nieciecza, Raków Częstochowa czy Zawiszę Rzgów. To, że w przygotowaniach zdobyła 24 bramki, jest jasnym dowodem na to, że trener chce odważnej i ofensywnej piłki. Uważam jednak, że większy nacisk sztab powinien kłaść na defensywę. ŁKS to w końcu drużyna, która traciła bramki najczęściej w rundzie jesiennej.
Piłkarze GieKSy i ŁKS-u tuż przed pierwszym gwizdkiem sędziego (fot. Łukasz Pawlik / iGol.pl)
Na kogo należy zwrócić uwagę? Biorąc pod uwagę mecze treningowe, postawił bym na Piotra Gląbę, który zdobył w przygotowaniach sześć bramek. Niestety brak mu doświadczenia. Jeżeli trener Zajączkowski postawi na niego w najbliższym meczu, będzie to jego debiut na boiskach I ligi. Łódzki Klub Sportowy ma jeszcze jeden problem. Właściwie wspomniałem o tym na początku, ale wypadałoby rozwinąć temat. Mowa oczywiście o pieniądzach. Komisja Dyscyplinarna PZPN zawiesiła licencję drużyny do czasu spłacenia przynajmniej części zobowiązań wobec byłych piłkarzy. Jeżeli tego nie zrobi, może zostać wyrzucona z ligi nawet w trakcie sezonu.
Okocimski Brzesko
Cokolwiek by powiedzieć – zbyt wiele się w tym klubie nie wydarzyło. Teoretycznie jakieś wzmocnienia były. Jednak są głównie zawodnicy przed 20. rokiem życia. Kto wie? Może będzie to strzał w dziesiątkę. Sparingi niestety na to nie wskazują. Dwie porażki z trzecioligowcami to równie dobry wynik co 17. lokata w tabeli ligowej.
Bartosz Kopacz i Michał Masłowski kontra kapitan OKS-u Wojciech Wojcieszyński (fot. Anna Kaszuba / iGol.pl)
Pod koniec lutego ze swojego stanowiska zrezygnował Czesław Kwiaśniak, który do tej pory był prezesem Okocimskiego. Wszystko przez… zbyt dużą liczbę kibiców. Cała sytuacja miała miejsce w 2011 roku, a chodziło o mecz ze Śląskiem Wrocław w ramach Pucharu Polski. I tak zamiast 1068 mecz obejrzało 1499. Sam zainteresowany tłumaczy się, że chciał, by to epokowe dla kibiców Okocimskiego wydarzenie zobaczyło jak najwięcej ludzi. Tymczasem znalazł się paragraf, który mu tego zabronił.
Kończąc, należy wspomnieć o strzelcach z Brzeska. Z czterech najskuteczniejszych w lidze piłkarzy zespół opuścił tylko jeden. W dodatku „Piwosze” mają ten komfort, że bramki rozkładają się w miarę równo pomiędzy tych piłkarzy. Nie powinna więc utworzyć się duża luka po odejściu Łukasza Zaniewskiego do Resovii. Nie zmienia to oczywiście faktu, że Okocimski zdobywał w rundzie jesiennej małą liczbę bramek. Pierwszy mecz w lidze drużyna rozegra z Cracovią, która walczy o powrót do ekstraklasy.
Całkowity outsider. 17 spotkań i zaledwie cztery remisy. Żadnego zwycięstwa. Nie trudno policzyć, że Polonia zdobyła w rundzie jesiennej zaledwie cztery punkty. Do bezpiecznego 14. miejsca brakuje jej dzisiaj aż… 14 punktów. A nie można zapominać, że przeciwnicy będą punktować. O brak spadku będzie bardzo trudno. Będzie to można uznać za cud. Co więc robili w Bytomiu przez ostatnie miesiące, aby ten cud ziścić? Podobno coraz lepiej wygląda kwestia finansowa. Nie, Polonia nie zbiera na transfery. Bytomska drużyna tak samo jak jej imienniczka z Warszawy ma problemy z płacami.
Zarząd szuka oszczędności, gdzie się da. Ostatnio zredukowano nawet pojemność stadionu niemal o połowę. Zniknęły bilety ulgowe. Podoba mi się tylko jedno. W Bytomiu nie ukrywają swojej beznadziejnej sytuacji. Na oficjalnej stronie internetowej mogliśmy przeczytać taką notkę: Nie uda się ściągnąć zakazu transferowego. Pozyskać możemy jedynie zawodników z kartą w ręku. Od marca będą już fundusze na wypłaty dla piłkarzy i sztabu. Spadek do II ligi mamy pewny, ale z opcją szybkiego powrotu do I ligi. Oby tylko nie skończyło się na zapewnieniach.