Piłkarze Górnika powoli kończą okres urlopowy i myślami są już przy przygotowaniach do nowego sezonu. Sezonu, który zabrzanie rozpoczną trzema meczami wyjazdowymi.
Górnik zacznie rozgrywki starciem w Gliwicach z Piastem, a potem wyjedzie kolejno do Białegostoku i Poznania. Pierwszy mecz w roli gospodarza zabrzanie rozegrają dopiero w połowie września, kiedy podejmą Legię Warszawa. – Taki układ gier mi odpowiada – przyznaje Mariusz Przybylski, doświadczony pomocnik 14-krotnego mistrza Polski.

– Spotkanie z beniaminkiem na inaugurację ligi to ciekawe rozwiązanie, tym bardziej że będą to derby. Do tego dochodzą takie czynniki jak nowy stadion, liczna widownia – nic tylko wygrać – uśmiecha się wychowanek Rakowa Częstochowa, który ma w pamięci słaby początek sezonu w wykonaniu ubiegłorocznych beniaminków: Podbeskidzia i ŁKS-u.
Łatwo na pewno nie będzie w Białymstoku. – To daleki wyjazd, a na dodatek w ostatnich latach nie wiodło nam się tam najlepiej. Będzie okazja do przełamania złej passy. Ciekawie zapowiada się też rywalizacja z byłymi kolegami z zespołu, czyli Michałem Pazdanem i Tomaszem Zahorskim – prognozuje „Przybyś”.
Po „Jadze” przyjdzie kolej na ligowe tuzy, czyli Lecha i Legię. – Oba zespoły zakwalifikowały się do Ligi Europy i to może nam ułatwić zadanie. Piłkarze myślą o tym, co czeka ich w środku tygodnia, czy awansują do kolejnej rundy czy nie. Tak było wiosną w przypadku Legii, która przyjechała do Zabrza między meczami ze Sportingiem Lizbona i przegrała 0:2. Najwięcej i tak będzie zależało od naszej postawy, ale nasz układ spotkań na początku sezonu na pewno nie jest zły – dodaje Mariusz.
Zdaniem Przybylskiego ważniejsze od terminarza będzie miejsce rozgrywania spotkań w roli gospodarza. – Stadion na Roosevelta, mimo że z okrojoną widownią, jest naszym atutem. W poprzednim sezonie zdobyliśmy w Zabrzu 30 z 42 punktów, a wiosną nie doznaliśmy ani jednej porażki. Liczę na to, że w nowym sezonie nie będziemy musieli rozgrywać wszystkich meczów na wyjazdach – kończy Przybylski.











