W bardzo ciekawym pojedynku w Niecieczy, gdzie w 7. kolejce I ligi zmierzyły się miejscowa Termalica i PGE GKS Bełchatów, górą byli gospodarze. Piękny gol Rafała Kujawy dał trzy punkty „Słonikom”. Kibice zgromadzeni na stadionie w Niecieczy oglądali w końcu dobry mecz w wykonaniu podopiecznych Dusana Radolsky’ego.
Mimo słabego początku ligi w wykonaniu Termaliki to właśnie gospodarze lepiej rozpoczęli mecz. Podopieczni Dusana Radolsky’ego znów przypominali tę ekipę, która w poprzednim sezonie o włos przegrała bój o awans do T-Mobile Ekstraklasy. Piękną akcją popisały się „Słoniki” już w 9. minucie, kiedy świetnie do Kujawy dogrywał Kiełb, jednak piłkarz drużyny z Niecieczy nie potrafił pokonać Malarza mimo świetnej pozycji do strzału. Co nie udało się wtedy, udało się trzy minuty później, kiedy Jarecki dograł do Rybskiego na lewe skrzydło, który zatańczył kujawiaka z Bastą i wrzucił piłkę na głowę Piotrowskiego. Damian Piotrowski zgrał do Kujawy, a ten z półwoleja huknął na bramkę bezradnego Malarza.

Kilka chwil później powinno być 2:0. Świetnie rozegrany rzut rożny przez gospodarzy powinien zakończyć się trafieniem Rybskiego głową, jednak nieatakowany przez nikogo nie trafił czysto w piłkę. W końcu swą szansę dostali bełchatowianie, kiedy Michał Mak dobrze rozpracował defensywę Termaliki i tylko ofiarna obrona uratowała zespół z Niecieczy. W 31. minucie świetną okazję mieli gospodarze. Rybski dobrze dograł do Kujawy, który uderzył na bramkę Malarza. Bramkarz przyjezdnych z największym trudem obronił ten strzał. W końcówce pierwszej połowy bełchatowianie mocno przycisnęli gospodarzy, którzy tylko dzięki wielkiej ofiarności Czerwińskiego nie doprowadzili do remisu. Pierwsze 45 minut na stadionie w Niecieczy było bardzo ciekawym widowiskiem, w którym nie brakowało intensywności, walki i przyjemnej dla oka gry.
Pierwsze minuty drugiej części gry były zdecydowanie spokojniejsze zarówno z jednej, jak i drugiej strony. Niecieczanie szanowali wynik, który był bardzo korzystnym w dobie nie najlepszego startu rozgrywek. Goście natomiast nie mieli pomysłu, jak poradzić sobie z dobrze zorganizowaną obroną Termaliki, w której walczył jak lew Jakub Czerwiński. Gospodarze, mimo że już bez tak szybkiego tempa, to zdecydowanie przeważali również w drugiej połowie. W 75. minucie Termalica świetnie rozegrała kontratak. Dobrze dograł Schulmeister do Kiełba, który jednak zbyt długo zbierał się do strzału i został zablokowany.
Kiedy na boisku pojawiło się kilku nowych graczy, tempo gry znów wzrosło. W 83. minucie szansę miał Kamil Moskal, jednak dobrze ustawiony był w bramce Malarz. Druga połowa nie była już tak obfita w stuprocentowe akcje jak pierwsza, ale końcówka mogła się podobać. Termalica przez cały mecz nękała obronę gości, natomiast bełchatowianie nie umieli stworzyć sobie dogodnych okazji. Podopieczni Dusana Radolsky’ego wygrali w naprawdę dobrym stylu.











