Po ogromnych emocjach związanych z półfinałami LM jutro czeka nas kolejna dawka piłkarskiej ekscytacji. W 1/2 finału Ligi Europy dojdzie do pojedynków, w których trudno wskazać faworytów.
FC Basel – Chelsea Londyn
Obecność klubu z Bazylei w półfinale to największa niespodzianka tegorocznej edycji Ligi Europy. Dla obecnego mistrza Szwajcarii to największy sukces w europejskich pucharach w 120-letniej historii. Po fazie grupowej nic nie wskazywało na to, że Szwajcarzy mogą osiągnąć coś tak niebywałego. Zespół złożony głównie z rodzimych piłkarzy wywalczył w niej tylko dziewięć punktów, zanotował trzy remisy i jedną porażkę. Awansował z drugiego miejsca. 1/16 finału i 1/8 finału to skuteczne prześlizgiwanie się do kolejnych rund. Gracze nie zachwycali, nie strzelali dużo bramek, lecz w dwumeczu zawsze o jedną więcej od przeciwników. Ćwierćfinał to już wielki popis FC Basel, który po pięknej i zaciętej walce wyeliminował faworyzowany Tottenham. W zespole nie ma wielkich nazwisk (oprócz Alexandra Freia), a mimo to udało mu się odprawić z kwitkiem finansowych krezusów, Zenit Sankt Petersburg, a później naszpikowany gwiazdami Tottenham.
I to właśnie te ostatnie pojedynki z „The Spurs” powinny uświadomić „The Blues”, że nie mogą zlekceważyć rywali. Zespół Rafaela Beniteza miał łatwiejszą drogę do półfinału. Po odpadnięciu z Ligi Mistrzów tak naprawdę dopiero w ćwierćfinale musiał się wysilić, aby awansować dalej. Rubin Kazań zawodnicy tej ekipy wyeliminowali w dramatycznych i szczęśliwych (dla Chelsea) okolicznościach. Wydaje się jednak, że dla londyńczyków nadal ważniejsza jest Premier League, w której walczą o udział w następnej LM. Teoretycznie to Chelsea jest faworytem, jednak rzeczywistość może być inna. Zwycięstwo nad FC Basel na pewno nie będzie należało do łatwych i przyjemnych. Najwięcej uwagi piłkarze z Londynu będą musieli poświęcić dwóm piłkarzom z rocznika 89. Valetin Stocker i Fabian Frei stanowią o silę zespołu z Bazylei.
Mój typ w pierwszym meczu: 1:1.
Fenerbahce Stambuł – Benfica Lizbona
Ten dwumecz powinien być jeszcze bardziej wyrównany. Wydaje się, że obie drużyny prezentują podobny poziom sportowy. Fenerbahce Stambuł to konsekwentnie budowany zespół. Połączenie solidnych tureckich piłkarzy i gwiazd kupionych z innych lig w końcu przyniosło wymierny efekt. Piłkarze wygrali swoją grupę, a w 1/4 finału poradzili sobie z Lazio Rzym. Trzon stanowią tacy zawodnicy, jak: Raul Meireles, Dirk Kuyt czy Pierre Webo, mający już doświadczenie na europejskich boiskach. Może to zaprocentować w pojedynkach z młodą jedenastką Benfiki. Sukces w Stambule jest niezwykle wyczekiwany, tym bardziej że gracze z tego miasta prawdopodobnie po raz kolejny będą musieli uznać wyższość Galatasarayu w lidze tureckiej.
Benfica Lizbona trafiła do Ligi Europy po zajęciu trzeciego miejsca w fazie grupowej LM. Zespół Jorge Jesusa to przeciwieństwo Fenerbahce. Z Benfiki najlepsi piłkarze, którzy się wybiją, odchodzą, a pieniądze z ich transferów zasilają klubowy budżet. Podstawą obecnej drużyny są młodzi i bezkompromisowi gracze, jednak to obecność dwóch starych wyjadaczy, kapitana Luisao i Oscara Cardozo, jest najważniejsza. Instynkt strzelecki paragwajskiego napastnika to zabójcza broń, to na niego przede wszystkim będzie musiała uważać turecka defensywa. Argumentem przemawiającym za Benficą jest również to, że lizbończycy rozgrywają kapitalny sezon w Lidze Sagres. Są blisko zdetronizowania FC Porto, są na wznoszącej fali i na pewno będą chcieli to udowodnić w dwumeczu z Turkami.










