Problemy Lechii Gdańsk. Kiedy podniosą się z kolan?


Czerwona lampka w Gdańsku

27 sierpnia 2017 Problemy Lechii Gdańsk. Kiedy podniosą się z kolan?
Grzegorz Rutkowski

Tylko jedno zwycięstwo w siedmiu kolejkach tego sezonu ekstraklasy. Blamaż w Pucharze Polski już w 1/16 finału tych rozgrywek. Przeciętna gra i tylko 14. miejsce z dorobkiem sześciu punktów. Kibice powoli tracą cierpliwość do piłkarzy i trenera Piotra Nowaka. Co się stało z drużyną, której zabrakło bramki do zdobycia tytułu mistrzowskiego na finiszu poprzedniego sezonu?


Udostępnij na Udostępnij na

Pierwszy mecz sezonu nie wskazywał na aż tak drastyczny falstart gdańszczan. Pewne zwycięstwo 2:0 w Płocku po dobrej grze, obnażeniu wszystkich słabych punktów Wisły. Fani Lechii, którzy oglądali tamto spotkanie, z pewnością tęsknią nie tyle za grą, co za wynikiem, wygrana na inaugurację była ostatnią zobaczoną przez nich do tej pory. Mało który ekspert pokusiłby się o stwierdzenie, że Lechia po pierwszych siedmiu kolejkach będzie miała tyle samo punktów co drużyna zamykająca ligową stawkę. Zespół, który przez cały poprzedni sezon plasował się w czubie tabeli, nagle zawodzi, w grze Lechii nie ma tego, co było ich mocną stroną chociażby w końcówce sezonu 2016/2017, brakuje polotu i finezji w grze do przodu, luki w obronie są bardzo widoczne. Praktycznie w każdym elemencie gry są elementy, które trzeba natychmiast poprawić.

To nie jest ta sama drużyna!

Takie zdanie z trybun Stadionu Energa Gdańsk można było usłyszeć od wielu sympatyków biało-zielonych. Jest ono bardzo prawdziwe. Dla potwierdzenia zobaczmy wyjściowe jedenastki z ostatniego spotkania Lechii z tamtego sezonu, czyli potyczki z Legią Warszawa, oraz z sobotniego meczu siódmej kolejki ekstraklasy z Wisłą Kraków.

4.06.2017
Kuciak – Wawrzyniak, Vitoria, Maloca – Peszko, Borysiuk, Sławczew, Haraslin – Wolski, Krasić – M. Paixao

26.08.2017
Kuciak – Stolarski, Augustyn, Vitoria, Lewandowski – F. Paixao, Łukasik, Lipski, Krasić, Peszko – M. Paixao

Aż sześć zmian w podstawowej jedenastce, co więcej, w czerwcu tego roku Steven Vitoria dopiero stawał się podstawowym graczem tej drużyny. Zdecydowanie więcej czasu na tej pozycji spędził w tamtym sezonie Rafał Janicki. Z Lechią pożegnał się trzon zespołu. Stoperzy Maloča oraz wspomniany Janicki. Dwóch defensywnych pomocników, Borysiuk i Sławczew, wróciło do swoich klubów z wypożyczeń. Do tego Rafał Wolski, Lukas Haraslin oraz Jakub Wawrzyniak leczą w tym momencie kontuzje. Lechia w tym sezonie poznaje się na nowo. Wielu nowych zawodników na kluczowych pozycjach, brakuje im zgrania, wszyscy nawzajem dopiero się docierają. Nie jest to jednak jedyny problem w kadrze biało-zielonych.

Spadek formy gwiazd

Ten czynnik również jest decydujący w obecnej sytuacji Lechii. Pierwszy z brzegu przykład? Dušan Kuciak. Bramkarz, który zachowywał czyste konto przez osiem spotkań z rzędu, w tym sezonie na ten moment zawodzi. W siedmiu meczach pozwolił sobie wbić piłkę do bramki aż dziewięć razy. Po jego błędach Lechia przegrała spotkanie we Wrocławiu. Na dzisiaj to nie jest zawodnik z tamtego sezonu. To nie ten sam Dušan, który regularnie w pojedynkę ratował skórę kolegom, a także zapewniał cenne punkty Lechii.

Drugim, a może nawet ważniejszym przykładem drastycznego spadku formy może być postawa byłego już kapitana zespołu Miloša Krasicia. W opinii wielu kibiców od dłuższego czasu Serb jest cieniem samego siebie, w niektórych przypadkach pada stwierdzenie „największy hamulcowy gry”. Niestety przy pełnej sympatii dla umiejętności i dokonań Miloša muszę się z tym stwierdzeniem zgodzić. Zbyt długie holowanie piłki, spowolnienie gry, niepotrzebne podania w poprzek i do tyłu. Nie do takiej gry przyzwyczaił kibiców były piłkarz Juventusu. W wielu momentach tamtego sezonu to on brał na siebie ciężar gry, teraz kompletnie tego nie widać. Miloš jest już zawodnikiem wiekowym, a więc słabnie również pod względem kondycyjnym.

Wymieniłem tylko dwa przykłady, po każdym meczu Lechii w tym sezonie można ich podać znacznie więcej, jednak skupmy się teraz na innej, równie ważnej sprawie, która może niepokoić kibiców.

Twierdza obalona

15-2-2. Drodzy czytelnicy, kojarzycie, czyja to seria? Tak, dokładnie, jest to seria zwycięstw, remisów oraz porażek Lechii w spotkaniach na Stadionie Energa Gdańsk. Gdańszczanie zrobili ze swojego obiektu prawdziwą twierdzę. Mało która drużyna potrafiła tam urwać punkt, nie mówiąc już o zwycięstwie. Ta sztuka udała się tylko Termalice oraz Legii. Pamiętacie bilans bramkowy Lechii u siebie w tamtym sezonie? 44-16. Jest to niebywały wynik jak na nasze polskie realia. Nikt w poprzednim sezonie nawet się nie zbliżył do rezultatu podopiecznych Piotra Nowaka w meczach u siebie. Lechia była tam bezwględna, a teraz? Porażki z Cracovią i Sandecją oraz remis z Górnikiem Zabrze. Trzy mecze bez zwycięstwa u siebie. Czyżby powracały demony przeszłości, kiedy Lechia kompletnie nie radziła sobie w spotkaniach na własnym podwórku? Nie tak dawno wszystkie drużyny naszej ligi jadąc do Gdańska, modliły się o jak najmniejszy wymiar kary, marzyły o chociażby punkcie, a teraz? Każdy bez kompleksów przyjeżdża i zabiera ze sobą punkty. To zniechęca kibiców, frekwencja maleje. Fani krzyczą „Lechio, obudź się w ekstraklasie, a nie w pierwszej lidze”. Kto przewidziałby taki scenariusz kilka miesięcy temu?

Zarząd murem za trenerem

Kibice dali znać o swoim niezadowoleniu po stracie bramki na 0:2 w spotkaniu z Sandecją Nowy Sącz. Dali jasno do zrozumienia, że domagają się zmiany trenera, a także tego, aby piłkarze wkładali maksimum zaangażowania w swoją grę. W tym czasie mówiło się o ultimatum dla szkoleniowca Nowaka, które nie zostało spełnione. W internecie pojawiały się również informacje o tym, jakoby znany był już następca na stanowisko trenera. Miał je objąć Marcin Kaczmarek, który ostatnio trenował Wisłę Płock. Zarząd z prezesem Adamem Mandziarą pokazał jednak ostatnio, że stoi murem za trenerem Nowakiem, nie ma tematu zmiany, obecny szkoleniowiec jest właściwym człowiekiem na tym stanowisku. Zarząd nie jest zadowolony z wyników zespołu, lecz nie obwinia trenera, a zawodników, którzy nie przykładają się wystarczająco do swoich obowiązków. Piotr Nowak na jednej z ostatnich konferencji prasowych wspomniał o tym, mówiąc, że piłkarze muszą dać od siebie 100% dla Lechii, a jeżeli nie chcą poświecić się dla klubu, to kontrakt zawsze można rozwiązać. Trener biało-zielonych, czujący wsparcie zarządu, może w spokoju dalej trenować drużynę, pytanie tylko, czy z lepszymi wynikami?

Jeszcze nie wszystko stracone

Przed nami dwutygodniowa przerwa dla klubów związana z meczami reprezentacji. Ta ligowa pauza przyda się lechistom jak nikomu innemu. Potrzebna jest analiza poprzednich spotkań i jeszcze bardziej efektywne treningi, aby przywrócić czołowych graczy do formy. To dopiero początek sezonu, a nasza liga słynie z nieprzewidywalności, a więc jeżeli Lechia weźmie się w garść, to piłkarze będą dawać kibicom jeszcze wiele powodów do radości w tym sezonie, jeżeli jednak nie odnotujemy tam wstrząsu, drużynę z Gdańska będziemy oglądać przez długi czas w grupie spadkowej. Nasuwa się tylko pytanie, czy zarząd przy założeniu dalszej słabszej gry nie straci cierpliwości do Piotra Nowaka?

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Możesz zalogować się swoim kontem FB, Twitter lub pisać jako gość.

Najnowsze