Pewnym zwycięstwem gospodarzy zakończył się szlagier angielskiej Premier League Arsenal – Liverpool. Podopieczni Arsene’a Wengera upewnili obserwatorów o swojej dobrej formie, pokonując gości wynikiem 4:1.
Mecz Arsenalu z Liverpoolem z miejsca zapowiadał się na hitowe spotkanie. Gdyby wziąć pod uwagę wyłącznie rok 2015, mierzyły się dwie najlepiej punktujące ekipy Premier League (27 punktów Arsenalu, 26 Liverpoolu). Drużyna z Londynu ostatnią porażkę zanotowała 7 lutego w pamiętnym meczu z Tottenhamem, Liverpool z kolei do klęski z Manchesterem United nie przegrał trzynastu spotkań z rzędu (poprzednia porażka z tym samym zespołem). Nieznacznym faworytem meczu na Emirates Stadium wydawał się Arsenal.
Spotkanie zaczęło się od przewagi gospodarzy. Już w piątej minucie sytuację sam na sam z Simonem Mignoletem zmarnował Aaron Ramsey (Belg w świetnym stylu obronił jego uderzenie). Do piętnastej minuty Arsenal przez cały czas kontrolował grę, bramka wydawała się kwestią czasu.
Nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, do głosu zaczął dochodzić Liverpool. Coraz aktywniejszy był Raheem Sterling, w akcje ofensywne angażował się też Lazar Marković. W 19. minucie byliśmy świadkami stuprocentowej sytuacji – genialne podanie Philippe Coutinho do Markovicia, który razem ze Sterlingiem wyszedł sam na sam z bramkarzem Arsenalu. Serb fatalnie jednak odegrał do Sterlinga, który nie był w stanie sięgnąć tak zagranej piłki. Lazar Kiksović – w ten sposób tę sytuację określił komentujący spotkanie Andrzej Twarowski.
Liverpool kontynuował ataki – w 21. minucie świetny strzał z dystansu oddał Coutinho, piłka minimalnie minęła słupek bramki strzeżonej przez Davida Ospinę. Cztery minuty później szczęścia próbował niezwykle aktywny Sterling, jego strzał również był niecelny.
Po upływie kolejnego kwadransa znów do głosu dochodzić zaczęli gospodarze. W 37. minucie padła pierwsza bramka w tym meczu. Na prawym skrzydle piłkę poholował Aaron Ramsey, po czym odegrał ją do wbiegającego Hectora Bellerina, który kapitalnym strzałem lewą nogą otworzył wynik spotkania. Dla świetnie spisującego się 20-letniego hiszpańskiego prawego obrońcy była to druga bramka w tym sezonie.
Trzy minuty później Arsenal podwyższył prowadzenie. Kapitalnie rzut wolny z prawej strony pola karnego wykonał Mesut Özil. Wydaje się jednak, że nieco więcej w tej sytuacji mógł zrobić Simon Mignolet. Dla niemieckiego pomocnika była to dopiero czwarta bramka w lidze w obecnym sezonie.
https://twitter.com/BPLZone/status/584331145715834881
O tym, że na wyjeździe wypada wykorzystywać każdą sytuację, Liverpool przekonał się przed przerwą, gdy gospodarze ostatecznie znokautowali rywali. Kapitalną zespołową akcję i doskonałe dogranie Aarona Ramseya bardzo silnym strzałem tuż sprzed pola karnego wykończył Alexis Sanchez, dla którego było to czternaste trafienie w lidze w tym sezonie.
W drugiej połowie trener Brendan Rodgers postanowił zaryzykować. Lazara Markovicia zastąpił kontuzjowany ostatnio Daniel Sturridge, co wymusiło zmianę ustawienia zespołu. Pierwszą dobrą sytuację w drugiej połowie mieli jednak gospodarze. Po składnej akcji całego zespołu mocny strzał oddał Olivier Giroud, fantastyczną interwencją popisał się jednak Mignolet. Chwilę później sprytny strzał oddał Emre Can, równie spektakularną obroną błysnął vis-à-vis Mignoleta, czyli David Ospina.











