Już w czwartek o godzinie 19:00 mistrz Polski, Lech Poznań, zmierzy się w Dniepropietrowsku z tamtejszym Dnipro. Stawką tego pojedynku będzie awans do fazy grupowej Ligi Europejskiej. W kadrze Lecha z różnych przyczyn zabrakło Bartosza Bosackiego, Sławomira Peszki, Grzegorza Wojtkowiaka, Seweryna Gancarczyka oraz Artjomsa Rudnevsa.
Lech Poznań nie zachwyca ostatnio swoją formą. Po szczęśliwym triumfie w dwumeczu z Interem Baku „Kolejorz” okazał się słabszy od praskiej Sparty. Również inauguracja rozgrywek ligowych nie wyszła lechitom najlepiej. Remisy z Widzewem Łódź, który jeszcze rok temu grał na zapleczu Ekstraklasy, oraz walcząca do ostatniej kolejki o utrzymanie Arką Gdynia mogą świadczyć o nie najlepszym przygotowaniu do sezonu lub kryzysie mistrza Polski. Na pewno słabej postawy Lecha nie tłumaczy odejście Roberta Lewandowskiego, jednak faktem jest, że po sprzedaży najlepszego strzelca polskiej Ekstraklasy w poprzednim sezonie w Poznaniu nie ma kto strzelać bramek. Wydaje się, że Ukraińcy natomiast są na fali i nawet porażka w ostatniej kolejce z Metalistem Charków tego nie zmienia. Po sześciu kolejkach Dnipro ma na koncie pięć zwycięstw i zajmuje drugie miejsce w tabeli, mając zaledwie o jeden punkt mniej od liderującego Szachtara Donieck.

Kłopoty w ofensywie mistrzów Polski wydają się blednąć w porównaniu z problemami w defensywie. W kadrze lechitów na mecz z Ukraińcami zabrakło leczących urazy Bartosza Bosackiego, Seweryna Gancarczyka oraz Grzegorza Wojtkowiaka. Możliwe, że w obronie zobaczymy młodego Marcina Kamińskiego, szanse pokazania się mogą otrzymać również Jan Zapotoka i Mateusz Możdżeń. To jednak jeszcze nie koniec strat Lecha, bo w składzie na mecz z Dnipro na pewno nie zobaczymy Sławomira Peszki, który został zawieszony przez UEFA za udział w przepychance w meczu ze Spartą Praga. Jeżeli do tego doliczyć jeszcze brak Artjomsa Rudnevsa, będącego jedynym piłkarzem mającym na koncie bramkę w rozgrywkach ligowych, to możemy popaść w skrajny pesymizm.
Mało tego. Dnipro wciąż szuka wzmocnień i tuż przed pierwszym spotkaniem zakupiło kolejnego napastnika. Oleksandr Gładkij został sprowadzony do klubu z Szachtara Donieck, ma za sobą występy w reprezentacji Ukrainy oraz triumf w Pucharze UEFA. W przeciwieństwie do Lecha, Dnipro zdążyło zgłosić tego piłkarza do rozgrywek, bo według przepisów europejskiej organizacji futbolowej zmian w kadrze można dokonać nawet dzień przed rozegraniem spotkania.












