W czwartkowy wieczór do gry przystąpią drużyny walczące w 1/16 finału Ligi Europy. Pary, które wylosowano, prezentują się świetnie. W tej fazie mamy wiele wspaniałych pojedynków i niełatwo powiedzieć, który zapowiada się najciekawiej. Jedno jest pewne, emocji nie powinno zabraknąć.
Zenit Sankt-Petersburg – FC Liverpool
To jeden z dwóch meczów, który rozpocznie się już o 18:00. Forma Rosjan jest jedną wielką zagadką. Ostatni ligowy mecz rozegrali 10 grudnia, a od tamtego spotkania mierzyli się tylko towarzysko. W sparingach grali w kratkę. Na początku pokonali Hilal Riyadh, następnie przegrali z Zamalek oraz Szachtarem, pokonali Górnik Zabrze i w ostatnim meczu przegrali z Bate. Więcej można powiedzieć o Liverpoolu, który jest w pełni ligowych rozgrywek. Podopieczni Brendana Rodgersa w grudniu oraz na początku nowego roku prezentowali dobrą formę. Lecz już w ostatnich sześciu meczach wygrali tylko raz, 19 stycznia z Norwich.
Ajax Amsterdam (fot. Bbc.co.uk)
Trener „The Reds” zapowiedział również, iż w meczu z Zenitem wystawi najmocniejszy skład. Faza grupowa była okazją do zaprezentowania umiejętności przez młodych graczy, a teraz na boisku ma pojawić się podstawowy garnitur Liverpoolu. Anglicy będą traktować Ligę Europy poważnie, w końcu to jedyne trofeum, które mogą oni wywalczyć w tym sezonie. Oba kluby spotkają się po raz pierwszy w rozgrywkach UEFA. Zenit rozegrał do tej pory pięć meczów przeciwko angielskim drużyną, trzykrotnie ograł swoich rywali. „The Reds” dziewięciokrotnie podejmowali rosyjskie kluby, w pięciu meczach odnieśli zwycięstwo, raz zremisowali i trzykrotnie przegrali.
Zenit przegrał tylko jeden mecz z ostatnich dziewiętnastu rozgrywanych u siebie w europejskich pucharach. Czy przedłuży swoją serię w czwartkowy wieczór?
Anży Machaczkała – Hannover 96
Drugie spotkanie, które rozpocznie się o 18:00. Jest to pierwsze starcie, w którym Anży mierzy się z niemieckim klubem, oraz pierwszy raz, kiedy Hannover podejmuje klub z Rosji. Trudno cokolwiek powiedzieć o formie drużyny z Rosji, ponieważ nie rozgrywała oni oficjalnego meczu od grudnia. Hannover na wiosnę w Bundeslidze dwa razy wygrał i dwa razy przegrał i niełatwo wyrokować, jak zaprezentuje się w konfrontacji z wiceliderem rosyjskiej Premier Ligi.
Obie drużyny musiały przejść eliminacje, aby zakwalifikować się do rozgrywek grupowych. Największą gwiazdą i zarazem najlepszym strzelcem Anży jest Samuel Eto’o. W tym meczu to właśnie Kameruńczyk może być kluczową postacią. Hannover, mimo iż zajmuje w ligowej tabeli dziewiątą lokatę, stracił już 39 goli, więcej w całej lidze straciło tylko Hoffenheim. W europejskich rozgrywkach drużyna Artura Sobiech również traci wiele bramek. Czy tym razem obrona niemieckiej drużyny wypadnie lepiej?
Dla wielu piłkarzy Sparty może to być mecz życia. A czym ten pojedynek będzie dla piłkarzy Chelsea? W końcu chcieli oni ponownie powalczyć o zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Czy londyńczycy będą mieli ochotę grać w Lidze Europy? Trudno powiedzieć, czy Chelsea podejdzie do tego spotkania w pełni zmotywowana, strata do drugiego w tabeli Premiership Manchesteru City to tylko cztery punkty i chyba głównie o tę lokatę na wiosnę „The Blues” będą walczyć, bo o mistrzostwie nikt już nawet nie marzy. Co ciekawe, Chelsea ma szansę stać się pierwszym zespołem w historii, który wygra dwa europejskie trofea w odwrotnej kolejność (czyli wpierw triumf w Lidze Mistrzów, następnie w Lidze Europy).
Prażanie ostatni mecz rozegrali na początku grudnia i nie wiadomo, jak wygląda ich obecna forma. Jedno jest pewne, motywacji im nie zabraknie. Oba zespoły mierzyły się ze sobą w rozgrywkach grupowych Ligi Mistrzów w sezonie 2003/2004. Wtedy to na Stamford Bridge padł bezbramkowy remis, natomiast w Pradze Chelsea ograła gospodarzy 1:0. Mecz będzie w pewien sposób wyjątkowy dla dwóch piłkarzy. Petr Cech reprezentował barwy Sparty w sezonie 2001/2002, rozegrał wówczas 27 spotkań. To właśnie w Pradze się wypromował, co skutkowało jego przenosinami do Francji. Rennes zapłaciło wówczas Sparcie 5 milionów euro. Drugim zawodnikiem, dla którego mecz będzie powodem do wspomnień, jest pomocnik prażan, Jiri Jarosik. Reprezentował on Chelsea w sezonie 2004/2005. Choć wielkiej kariery pomocnik na Wyspach nie zrobił, to na pewno miło wspomina okres gry w Anglii.
Czy Chelsea podejdzie do meczu w pełni zmotywowana? Przekonamy się w czwartkowy wieczór.
Ajax Amsterdam – Steaua Bukareszt
Jeżeli zastanawiamy się nad motywacją niektórych drużyn, to dojdziemy do wniosku, że jest pewna ekipa, której specjalnie do gry motywować nie trzeba. Jednym z celów Ajaksu w tym sezonie było zajście jak najdalej w Lidze Mistrzów, lecz to się nie udało. W Amsterdamie nikt z tego powodu wielkiej tragedii nie robił. W końcu finał Ligi Europy zostanie rozegrany na arenie w Amsterdamie i chyba właśnie finał jest głównym celem Ajaksu w tym sezonie.
Ajax przystąpi do meczu w roli faworyta. Gra u siebie, trybuny będą po jego stronie, forma w ostatnich meczach nie najgorsza. Lecz taki układ może odpowiadać Rumunom. W swojej lidze z dziesięciopunktową przewagą są liderami, a w dwumeczu nie są faworytem. Oba kluby w rozgrywkach UEFA spotykają się po raz pierwszy. Ajax dwukrotnie mierzył się z innym rumuńskim zespołem. W sezonie 2009/2010 w fazie grupowej Ligi Europy zmierzył się z FC Timisoara, jeden mecz Holendrzy wygrali, drugi zremisowali. Natomiast Steaua dwanaście razy mierzyła się z holenderskimi zespołami. Bilans nie jest korzystny, drużyna z Bukaresztu trzy razy wygrała, trzy razy zremisowała i sześć razy przegrała. Za gośćmi może przemawiać jednak pewien fakt. Nie przegrali oni w tym sezonie w Europie żadnego z pięciu spotkań wyjazdowych (licząc również eliminacje).
Wielce prawdopodobny jest również występ polskiego obrońcy Łukasza Szukały, który na co dzień gra w ekipie Steauy.
Bayer Leverkusen – Benfica Lizbona
Oba zespoły zmierzyły się w dwumeczu w sezonie 1993/1994, wtedy to w ćwierćfinale Pucharu Zdobywców Pucharów górą była Benfica. Bayer w lidze zajmuje trzecie miejsce z punktem straty do wicelidera. Zespół z Lizbony ma tyle samo punktów co Porto i w lidze raczej nie ma problemów z punktowaniem. Gracze Leverkusen nie stracili gola na swoim boisku w fazie grupowej LE i zapewne tym razem będą starali się zachować czyste konto. Mecz zapowiada się również jako pojedynek dwóch snajperów. Z jednej strony Oscar Cardozo, z drugiej Stefan Kiessling. Obaj w tym sezonie są najbardziej skutecznymi zawodnikami swoich zespołów.
Falcao (fot. Skysports.com)
– Benfica będzie dla nas bardzo trudnym przeciwnikiem. Ogólnie rzecz biorąc, liga portugalska nie jest tak mocna jak niemiecka. Myślę, że nasz rywal podejdzie do nas z szacunkiem, w końcu prezentujemy się dobrze i dość często zachowujemy czyste konto. Ale nawet jeśli stracimy bramkę u siebie, to należy pamiętać, iż na wyjeździe też radzimy sobie nieźle. To prawda, że Benfica grała w Lidze Mistrzów, a my tylko w Lidze Europy, lecz w tej chwili przeszłość się nie liczy – wypowiadał się w prasie Gonzalo Castro.
Jak zakończy się ten pojedynek? Faworytem wydają się Niemcy.
Tottenham Hotspurs – Olympique Lyon
Obie drużyny mierzyły się już ze sobą, było to bardzo dawno, bo w sezonie 1967/1968, wtedy w dwumeczu lepsi okazali się Francuzi. Zespoły są w czołówkach swoich lig, lecz Tottenham ostanie dwa spotkania wygrał, natomiast Lyon dwa przegrał. W fazie grupowej więcej punktów na koncie zgromadził Lyon, lecz zespół z Londynu nie przegrał żadnego meczu. Mało tego, zespół z Stade de Gerland był najlepszym zespołem w całej fazie grupowej Ligi Europy. Żaden inny team nie zgromadził na swoim koncie aż 16 punktów.
Spotkanie będzie wyjątkowe dla bramkarza „Kogutów” Hugo Llorisa, który ponad cztery lata bronił dostępu do bramki Olympique. Francuska drużyna zarobiła na transferze 12,5 miliona euro. Faworytami starcia zdają się Brytyjczycy, którzy chyba posiadają lepszą i stabilniejszą kadrę.
Inter Mediolan – CFJ Cluj
Spotkanie dwóch drużyn, w którym dość łatwo wskazać faworyta. Na Giuseppe Meazza każdy inny wynik niż wygrana Interu będzie uważany za niespodziankę. Oba zespoły nigdy nie rywalizowały ze sobą w rozgrywkach UEFA. Inter w starciach z rumuńskimi klubami wygrywał dziesięć razy, trzy razy remisował i tyle samo razy przegrał. CFJ z włoskimi klubami rywalizowało tylko cztery razy. Bilans nie najgorszy, bo dwa remisy i po jednej porażce i wygranej.
Nasuwa się pytanie, czy mediolańczycy na poważnie będą traktowali Ligę Europy. W końcu w rozgrywkach ligowych ich głównym celem będzie zajęcie miejsce dającego prawo startu w Lidze Mistrzów. A grupa, która walczy o to miejsce, jest mocna. W lidze rumuńskiej nie najlepiej radzi sobie Cluj. Zajmuje piąte miejsce. Mistrzostwa zespół nie zdobędzie na pewno, ale będzie chciał wywalczyć sobie miejsce w europejskich pucharach na przyszły sezon.
Cristian Chivu ma szansę zagrać po raz pierwszy przeciwko rumuńskiemu zespołu od 1999 roku. W tym właśnie roku obrońca opuścił Universitatea Craiova i od tej pory nigdy nie zagrał przeciwko klubowi ze swojej ojczyzny.
Atletico Madryt – Rubin Kazań
Obrońcy trofeum podejmą na własnym boisku Rubin Kazań. To pierwszy mecz obu drużyn w historii. Atletico i Rubin bardzo pewnie przebrnęły przez fazę grupową. Jednak przed meczem powody do niepokoju mają rosyjscy kibice. Rubin Kazań ostatnie zwycięstwo odniósł 22 listopada, pokonując na własnym boisku Inter Mediolan. Od tego czasu zespół nie wygrał ani razu, na dodatek przed dwumeczem z Hiszpanami przegrał wszystkie sparingi. W nieco innych nastrojach są fani drużyny z Madrytu. Co prawda Atletico przegrało ostatni mecz ligowy, lecz chyba nikt się nie spodziewał, iż na tym etapie będzie na drugim miejscu w ligowej tabeli.
Ten mecz również zdaje się mieć jednego faworyta. Trudno uwierzyć w to, iż Radamel Falcao i koledzy pożegnają się z Ligą Europy już teraz. Zwłaszcza iż mecze w tych rozgrywkach traktują śmiertelnie poważnie.
Pozostałe mecze 1/16 finału Ligi Europy, które odbędą się w ten czwartek:
W czwartkowy wieczór do gry przystąpią drużyny walczące w 1/16 finału Ligi Europy. Pary, które wylosowano, prezentują się świetnie. W tej fazie mamy wiele wspaniałych pojedynków i niełatwo powiedzieć, który zapowiada się najciekawiej. Jedno jest pewne, emocji nie powinno zabraknąć.
Zenit Sankt-Petersburg – FC Liverpool
To jeden z dwóch meczów, który rozpocznie się już o 18:00. Forma Rosjan jest jedną wielką zagadką. Ostatni ligowy mecz rozegrali 10 grudnia, a od tamtego spotkania mierzyli się tylko towarzysko. W sparingach grali w kratkę. Na początku pokonali Hilal Riyadh, następnie przegrali z Zamalek oraz Szachtarem, pokonali Górnik Zabrze i w ostatnim meczu przegrali z Bate. Więcej można powiedzieć o Liverpoolu, który jest w pełni ligowych rozgrywek. Podopieczni Brendana Rodgersa w grudniu oraz na początku nowego roku prezentowali dobrą formę. Lecz już w ostatnich sześciu meczach wygrali tylko raz, 19 stycznia z Norwich.
Ajax Amsterdam (fot. Bbc.co.uk)
Trener „The Reds” zapowiedział również, iż w meczu z Zenitem wystawi najmocniejszy skład. Faza grupowa była okazją do zaprezentowania umiejętności przez młodych graczy, a teraz na boisku ma pojawić się podstawowy garnitur Liverpoolu. Anglicy będą traktować Ligę Europy poważnie, w końcu to jedyne trofeum, które mogą oni wywalczyć w tym sezonie. Oba kluby spotkają się po raz pierwszy w rozgrywkach UEFA. Zenit rozegrał do tej pory pięć meczów przeciwko angielskim drużyną, trzykrotnie ograł swoich rywali. „The Reds” dziewięciokrotnie podejmowali rosyjskie kluby, w pięciu meczach odnieśli zwycięstwo, raz zremisowali i trzykrotnie przegrali.
Zenit przegrał tylko jeden mecz z ostatnich dziewiętnastu rozgrywanych u siebie w europejskich pucharach. Czy przedłuży swoją serię w czwartkowy wieczór?
Anży Machaczkała – Hannover 96
Drugie spotkanie, które rozpocznie się o 18:00. Jest to pierwsze starcie, w którym Anży mierzy się z niemieckim klubem, oraz pierwszy raz, kiedy Hannover podejmuje klub z Rosji. Trudno cokolwiek powiedzieć o formie drużyny z Rosji, ponieważ nie rozgrywała oni oficjalnego meczu od grudnia. Hannover na wiosnę w Bundeslidze dwa razy wygrał i dwa razy przegrał i niełatwo wyrokować, jak zaprezentuje się w konfrontacji z wiceliderem rosyjskiej Premier Ligi.
Obie drużyny musiały przejść eliminacje, aby zakwalifikować się do rozgrywek grupowych. Największą gwiazdą i zarazem najlepszym strzelcem Anży jest Samuel Eto’o. W tym meczu to właśnie Kameruńczyk może być kluczową postacią. Hannover, mimo iż zajmuje w ligowej tabeli dziewiątą lokatę, stracił już 39 goli, więcej w całej lidze straciło tylko Hoffenheim. W europejskich rozgrywkach drużyna Artura Sobiech również traci wiele bramek. Czy tym razem obrona niemieckiej drużyny wypadnie lepiej?
Sparta Praga – Chelsea Londyn
Dla wielu piłkarzy Sparty może to być mecz życia. A czym ten pojedynek będzie dla piłkarzy Chelsea? W końcu chcieli oni ponownie powalczyć o zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Czy londyńczycy będą mieli ochotę grać w Lidze Europy? Trudno powiedzieć, czy Chelsea podejdzie do tego spotkania w pełni zmotywowana, strata do drugiego w tabeli Premiership Manchesteru City to tylko cztery punkty i chyba głównie o tę lokatę na wiosnę „The Blues” będą walczyć, bo o mistrzostwie nikt już nawet nie marzy. Co ciekawe, Chelsea ma szansę stać się pierwszym zespołem w historii, który wygra dwa europejskie trofea w odwrotnej kolejność (czyli wpierw triumf w Lidze Mistrzów, następnie w Lidze Europy).
Prażanie ostatni mecz rozegrali na początku grudnia i nie wiadomo, jak wygląda ich obecna forma. Jedno jest pewne, motywacji im nie zabraknie. Oba zespoły mierzyły się ze sobą w rozgrywkach grupowych Ligi Mistrzów w sezonie 2003/2004. Wtedy to na Stamford Bridge padł bezbramkowy remis, natomiast w Pradze Chelsea ograła gospodarzy 1:0. Mecz będzie w pewien sposób wyjątkowy dla dwóch piłkarzy. Petr Cech reprezentował barwy Sparty w sezonie 2001/2002, rozegrał wówczas 27 spotkań. To właśnie w Pradze się wypromował, co skutkowało jego przenosinami do Francji. Rennes zapłaciło wówczas Sparcie 5 milionów euro. Drugim zawodnikiem, dla którego mecz będzie powodem do wspomnień, jest pomocnik prażan, Jiri Jarosik. Reprezentował on Chelsea w sezonie 2004/2005. Choć wielkiej kariery pomocnik na Wyspach nie zrobił, to na pewno miło wspomina okres gry w Anglii.
Czy Chelsea podejdzie do meczu w pełni zmotywowana? Przekonamy się w czwartkowy wieczór.
Ajax Amsterdam – Steaua Bukareszt
Jeżeli zastanawiamy się nad motywacją niektórych drużyn, to dojdziemy do wniosku, że jest pewna ekipa, której specjalnie do gry motywować nie trzeba. Jednym z celów Ajaksu w tym sezonie było zajście jak najdalej w Lidze Mistrzów, lecz to się nie udało. W Amsterdamie nikt z tego powodu wielkiej tragedii nie robił. W końcu finał Ligi Europy zostanie rozegrany na arenie w Amsterdamie i chyba właśnie finał jest głównym celem Ajaksu w tym sezonie.
Ajax przystąpi do meczu w roli faworyta. Gra u siebie, trybuny będą po jego stronie, forma w ostatnich meczach nie najgorsza. Lecz taki układ może odpowiadać Rumunom. W swojej lidze z dziesięciopunktową przewagą są liderami, a w dwumeczu nie są faworytem. Oba kluby w rozgrywkach UEFA spotykają się po raz pierwszy. Ajax dwukrotnie mierzył się z innym rumuńskim zespołem. W sezonie 2009/2010 w fazie grupowej Ligi Europy zmierzył się z FC Timisoara, jeden mecz Holendrzy wygrali, drugi zremisowali. Natomiast Steaua dwanaście razy mierzyła się z holenderskimi zespołami. Bilans nie jest korzystny, drużyna z Bukaresztu trzy razy wygrała, trzy razy zremisowała i sześć razy przegrała. Za gośćmi może przemawiać jednak pewien fakt. Nie przegrali oni w tym sezonie w Europie żadnego z pięciu spotkań wyjazdowych (licząc również eliminacje).
Wielce prawdopodobny jest również występ polskiego obrońcy Łukasza Szukały, który na co dzień gra w ekipie Steauy.
Bayer Leverkusen – Benfica Lizbona
Oba zespoły zmierzyły się w dwumeczu w sezonie 1993/1994, wtedy to w ćwierćfinale Pucharu Zdobywców Pucharów górą była Benfica. Bayer w lidze zajmuje trzecie miejsce z punktem straty do wicelidera. Zespół z Lizbony ma tyle samo punktów co Porto i w lidze raczej nie ma problemów z punktowaniem. Gracze Leverkusen nie stracili gola na swoim boisku w fazie grupowej LE i zapewne tym razem będą starali się zachować czyste konto. Mecz zapowiada się również jako pojedynek dwóch snajperów. Z jednej strony Oscar Cardozo, z drugiej Stefan Kiessling. Obaj w tym sezonie są najbardziej skutecznymi zawodnikami swoich zespołów.
Falcao (fot. Skysports.com)
– Benfica będzie dla nas bardzo trudnym przeciwnikiem. Ogólnie rzecz biorąc, liga portugalska nie jest tak mocna jak niemiecka. Myślę, że nasz rywal podejdzie do nas z szacunkiem, w końcu prezentujemy się dobrze i dość często zachowujemy czyste konto. Ale nawet jeśli stracimy bramkę u siebie, to należy pamiętać, iż na wyjeździe też radzimy sobie nieźle. To prawda, że Benfica grała w Lidze Mistrzów, a my tylko w Lidze Europy, lecz w tej chwili przeszłość się nie liczy – wypowiadał się w prasie Gonzalo Castro.
Jak zakończy się ten pojedynek? Faworytem wydają się Niemcy.
Tottenham Hotspurs – Olympique Lyon
Obie drużyny mierzyły się już ze sobą, było to bardzo dawno, bo w sezonie 1967/1968, wtedy w dwumeczu lepsi okazali się Francuzi. Zespoły są w czołówkach swoich lig, lecz Tottenham ostanie dwa spotkania wygrał, natomiast Lyon dwa przegrał. W fazie grupowej więcej punktów na koncie zgromadził Lyon, lecz zespół z Londynu nie przegrał żadnego meczu. Mało tego, zespół z Stade de Gerland był najlepszym zespołem w całej fazie grupowej Ligi Europy. Żaden inny team nie zgromadził na swoim koncie aż 16 punktów.
Spotkanie będzie wyjątkowe dla bramkarza „Kogutów” Hugo Llorisa, który ponad cztery lata bronił dostępu do bramki Olympique. Francuska drużyna zarobiła na transferze 12,5 miliona euro. Faworytami starcia zdają się Brytyjczycy, którzy chyba posiadają lepszą i stabilniejszą kadrę.
Inter Mediolan – CFJ Cluj
Spotkanie dwóch drużyn, w którym dość łatwo wskazać faworyta. Na Giuseppe Meazza każdy inny wynik niż wygrana Interu będzie uważany za niespodziankę. Oba zespoły nigdy nie rywalizowały ze sobą w rozgrywkach UEFA. Inter w starciach z rumuńskimi klubami wygrywał dziesięć razy, trzy razy remisował i tyle samo razy przegrał. CFJ z włoskimi klubami rywalizowało tylko cztery razy. Bilans nie najgorszy, bo dwa remisy i po jednej porażce i wygranej.
Nasuwa się pytanie, czy mediolańczycy na poważnie będą traktowali Ligę Europy. W końcu w rozgrywkach ligowych ich głównym celem będzie zajęcie miejsce dającego prawo startu w Lidze Mistrzów. A grupa, która walczy o to miejsce, jest mocna. W lidze rumuńskiej nie najlepiej radzi sobie Cluj. Zajmuje piąte miejsce. Mistrzostwa zespół nie zdobędzie na pewno, ale będzie chciał wywalczyć sobie miejsce w europejskich pucharach na przyszły sezon.
Cristian Chivu ma szansę zagrać po raz pierwszy przeciwko rumuńskiemu zespołu od 1999 roku. W tym właśnie roku obrońca opuścił Universitatea Craiova i od tej pory nigdy nie zagrał przeciwko klubowi ze swojej ojczyzny.
Atletico Madryt – Rubin Kazań
Obrońcy trofeum podejmą na własnym boisku Rubin Kazań. To pierwszy mecz obu drużyn w historii. Atletico i Rubin bardzo pewnie przebrnęły przez fazę grupową. Jednak przed meczem powody do niepokoju mają rosyjscy kibice. Rubin Kazań ostatnie zwycięstwo odniósł 22 listopada, pokonując na własnym boisku Inter Mediolan. Od tego czasu zespół nie wygrał ani razu, na dodatek przed dwumeczem z Hiszpanami przegrał wszystkie sparingi. W nieco innych nastrojach są fani drużyny z Madrytu. Co prawda Atletico przegrało ostatni mecz ligowy, lecz chyba nikt się nie spodziewał, iż na tym etapie będzie na drugim miejscu w ligowej tabeli.
Ten mecz również zdaje się mieć jednego faworyta. Trudno uwierzyć w to, iż Radamel Falcao i koledzy pożegnają się z Ligą Europy już teraz. Zwłaszcza iż mecze w tych rozgrywkach traktują śmiertelnie poważnie.
Pozostałe mecze 1/16 finału Ligi Europy, które odbędą się w ten czwartek:
Bate Borysow – Fenerbahce Stambuł
UD Levante – Olympiakos Pireus
Dynamo Kijów – Girondis Bordeaux
SSC Napoli – Viktoria Pilzno
Newcastle United – Metalist Charków
VfB Stuttgart – KRC Genk
FC Basel – Dnipro Dniepropietrowsk
Borussia M’Gladbach – Lazio Rzym
Komentarze13
~
~KaS
Trzymam kciuki za Liverpool
~
~inter
oby inter wygrał .
~
~JA!
Liczę na wygraną N’castele, Liverpool’u, Tottenhamu
oraz Chelsea!! :)
~
~Chluj
Jedna pasja, jedna miłość, tylko CFJ Choj!!! Z
Clujem przez całe życie!