Okazuje się, że portugalski as Realu Madryt nie znajduje się ostatnio w najlepszej formie fizycznej. Strzela bardzo dużo goli i na pierwszy rzut oka jest w wybornej dyspozycji, ale to tylko pozory.
We wczorajszym meczu z Osasuną Cristiano zdobył bramkę po strzale z przeszło 30 metrów. Chwilę po tym, jak piłka zatrzepotała w siatce, Portugalczyk odwrócił się w kierunku ławki rezerwowych, podwinął nogawkę i wskazał na mięsień udowy. Wszyscy uznali to za swoiste przechwalanie się i pokaz imponującego umięśnienia. Sprawy nie wyglądają jednak tak różowo. Jak donoszą hiszpańskie media, Ronaldo po każdym strzale odczuwa przenikliwy ból w nodze. Po ostatnim trafieniu cierpienie było już tak nieznośne, że były gracz Manchesteru United poprosił o zmianę. Jak wiemy, został jednak zupełnie opacznie zrozumiany.
Jak przystało na profesjonalistę, Portugalczyk, nie zważając na przenikliwy ból, chce grać w każdym meczu, wiedząc, że jego znakomita forma strzelecka może być kluczowa w zażartej walce z Barceloną w lidze i Lidze Mistrzów.
Carlos Diez, szef sztabu medycznego Realu Madryt, ostatnio jest nieuchwytny dla mediów. Podobno on i reszta lekarzy „Los Blancos” rozpaczliwie szukają ratunku dla napastnika. Mówi się, że sytuacja jest na tyle poważna, że konieczna może być nie tyle operacja, ile raczej amputacja. Nie wiemy, jak utrata nogi wpłynie na karierę najlepszego strzelca La Liga. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że Portugalczyk po każdym treningu jeszcze przez wiele godzin pracuje nad bieganiem na jednej nodze. Jedno jest pewne – ludzie, którzy mówią, że Cristiano jest lepszy od Messiego, bo strzela gole dwiema nogami, będą musieli znaleźć sobie nowe argumenty.










