Niestety przynajmniej po pierwszym meczu mistrzostw Europy nie zapowiada się, aby starsi koledzy powtórzyli sukces drużyny do lat siedemnastu. Młodzieżowa reprezentacja U-19 przegrała z Portugalią 0:2, nie prezentując przez 90 minut w zasadzie ani jednej ciekawej akcji. Faworyzowany rywal prezentował się lepiej w zasadzie od początku do końca, zgarniając zasłużone zwycięstwo. Polacy tym samym skomplikowali sobie sytuację na turnieju. Polska już po pierwszym meczu znalazła się pod ścianą.
Jeden celny strzał, kilka fatalnych wrzutek, mało agresji, doskoku, składni. Takimi słowami można podsumować pierwszy mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach Europy do lat 19 na Malcie.
Polska trenera Brosza chciała grać ofensywnie, lecz Portugalia na to nie pozwoliła
– Już jesteśmy wśród ośmiu najlepszych drużyn w Europie, ale każdy z nas wierzy, że może dać z siebie jeszcze więcej, a w efekcie osiągnąć coś wyjątkowego. Każdy z naszych przeciwników w grupie potrafi grać w piłkę, my natomiast skupiamy się tylko na sobie, będziemy walczyć o najwyższe cele. Mamy nadzieję, że uda nam się wyjść z tej grupy i że będziemy walczyć w strefie medalowej – mówił przed rozpoczęciem turnieju dla TVP Sport zawodnik reprezentacji Polski, Jakub Lewicki.
Zadanie nie będzie proste, ponieważ oprócz Portugalii „Biało-czerwoni” zmierzą się z gospodarzem – Maltą, oraz Włochami. Dwie europejskie potęgi oraz organizator imprezy. Do półfinałów awansują z kolei dwie pierwsze drużyny. Dzisiejszy wynik z całą pewnością nie ułatwił tego zadania. W pozostałych meczach trzeba będzie po prostu wygrać.
Trener Marcin Brosz przed rozpoczęciem turnieju zapowiadał, że chciałby, żeby to właśnie jego drużyna operowała piłką, a nie tylko za nią biegała. Niestety mecz z Portugalią był przeciwieństwem tych słów. Podopieczni Joaquima Milheiro od pierwszych minut zdominowali Polaków, co przyniosło rezultat już w 4. minucie.
Na początku trzęsienie ziemi
Dla naszej reprezentacji mecz ten rozpoczął się najgorzej, jak to było możliwe. Chaotyczne pierwsze dwie minuty, następnie rzut wolny dla Portugalczyków blisko narożnika boiska. Hugo Felix posłał idealną piłkę, która zmyliła polskich obrońców, z czego skorzystał Gabriel Bras. Środkowy obrońca drugiej drużyny FC Porto z bliskiej odległości wpakował głową piłkę do siatki. Zdaje się, że lepiej w tej sytuacji mógł zachować się bramkarz reprezentacji Polski, Oliwier Zych, który postanowił nie wychodzić do tej wrzutki, tylko zostać w bramce.











