Portugalia na drodze do półfinału. Uda się zatrzymać Ronaldo?


Do wyłonienia naszego rywala potrzebna była dogrywka

26 czerwca 2016 Portugalia na drodze do półfinału. Uda się zatrzymać Ronaldo?

Ten, kto zdecydował się obejrzeć spotkanie Chorwacja – Portugalia nie tylko po to, żeby poznać naszego rywala w ćwierćfinale, ale przede wszystkim w nadziei na świetny spektakl z mnóstwem goli i gry ofensywnej, mógł się czuć nieco oszukany. Ostatni sobotni mecz 1/8 finału zawiódł bowiem pod względem atrakcyjności i liczby ciekawych akcji i emocji.


Udostępnij na Udostępnij na

Naprawdę współczujemy osobom, które w sztabie reprezentacji Polski odpowiedzialne będą za rozpracowanie Portugalii. Drużyna od początku turnieju gra tak niewyraźnie, że patrząc na skład meczowy, a potem na to, co dzieje się na boisku, można kiwać głową z niedowierzaniem. Ekipa z takim potencjałem, zawodnikami, którzy albo występują w największych europejskich klubach, albo są przez nie bacznie obserwowani, nie ma po prostu prawa wychodzić z grupy na trzecim miejscu.

Co do meczu – ukazał on tyle błędów i niedociągnięć ekipy Fernando Santosa, że aż grzech byłoby ich w czwartek nie wykorzystać. Nie odkryjemy Ameryki, jeśli stwierdzimy, że gra Portugalii opiera się na Cristiano Ronaldo. Zawodnik Realu jest tej w reprezentacji niezastąpiony, ale czasem może się to przerodzić w wadę. Przez 115 minut „CR7” nie był w stanie zrobić nic na boisku, tak głęboko schował go do kieszeni Darijo Srna (34-latek z Szachtara – tylko przypominamy). Jedyna bramka w meczu padła, kiedy Ronaldo postanowił zmienić flankę i zaatakować stroną Ivana Strinicia.

Kluczem do sukcesu będzie zatem upilnowanie Ronaldo, co akurat Łukaszowi Piszczkowi wychodzi całkiem nieźle – przypomnijmy choćby dwumecz Borussii z Realem w 2013. Bez swojej megagwiazdy Portugalczycy nie mają pomysłu na grę, idzie im topornie, a każde podanie w pole karne nie znajduje adresata. Ponadto są oni niezwykle nieskuteczni, jeśli chodzi o strzały na bramkę – dzisiaj pierwsze celne uderzenie padło w dogrywce.

Jeszcze trochę o strzelcu gola – Ricardo Quaresma. Wprawdzie dostał taką patelnię, że każdy postawiony na jego miejscu umieściłby piłkę w siatce, ale po raz kolejny widać, że świetnie spisuje się w roli dżokera, piłkarza na ostatnie minuty. Ponadto ma za sobą bardzo udany okres w Besiktasie i wydaje się, że z formą na Euro wcelował się idealnie. Więcej o nim pisaliśmy Tutaj.

Mimo że do skrótu meczu wystarczyłoby wyciąć ostatnie pięć minut dogrywki, to sporą rolę odegrała też obrona obu zespołów. Na kogokolwiek byśmy po tym meczu nie trafili, naszym napastnikom nie pomagałby już żaden Djourou czy McAuley. Portugalia ma w defensywie eksperyment pod tytułem „Pepe i ten drugi”, a jeśli jeszcze przed Euro wiadomo było, że Bruno Alves raczej „tym drugim” nie będzie, to dzisiaj Jose Fonte dał znać, że nie będzie nim też Ricardo Carvalho.

Co bardzo ważne z punktu widzenia kibica reprezentacji Polski, trzeba się cieszyć z możliwości uniknięcia tak kreatywnego rywala, jeśli chodzi o rozgrywanie piłki, jak Chorwacja. „Vatreni” wyglądali w tym meczu, jakby mieli na każdą sytuację nie tylko plan A, ale jeszcze B, C i co najmniej D. Zadania jednak wcale nie ułatwiała im portugalska obrona ani fakt, że na mistrzostwach „nie pojawił się” Mario Mandzukić.

W kwestii rozgrywania piłki Portugalia była zupełnym przeciwieństwem swojego dzisiejszego rywala, mimo tak bogatej obsady środka pola nie potrafiła wyprodukować żadnego skutecznego zagrania, po którym ktoś z dwójki Nani – Ronaldo wyszedłby na czystą pozycję. Kilkanaście Kilkadziesiąt podań albo było zbyt mocnych, albo wystarczająco niecelnych, żeby skutecznie zostały zneutralizowane przez Corlukę i Vidę.

Podsumowując, nasi przyszli rywale są jak najbardziej do ogrania, a zwycięski mecz jak na ironię obnażył więcej ich błędów niż remisy uzyskane w fazie grupowej. Z punktu widzenia czysto sportowego awans Ronaldo i spółki jest zdecydowanie lepszą wiadomością, niż gdybyśmy w Marsylii mieli oczekiwać na reprezentację Chorwacji.

Komentarze
Senso (gość) - 6 lat temu

Warto jeszcze dodać, ze Vida zaskakująco łatwo dochodził do czystych pozycji strzeleckich po rzutach rożnych.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze