Pięć bramek, mnóstwo emocji, wielki niedosyt dla kibiców Villarrealu i wielka radość dla sympatyków Porto. Tak można podsumować drugi mecz półfinałowy między tymi drużynami.
Mecz zaczął się fantastycznie. Villarreal od razu mocno zaatakował, nie pozostawiając graczom Porto wiele miejsca. W pierwszych pięciu minutach gospodarze stworzyli sobie trzy dogodne sytuacje do strzelenia bramki. Porto nie pozostało dłużne i zdołało odpowiedzieć groźnym uderzeniem Rodrigueza.

Piłkarze „Żółtej Łodzi Podwodnej” ani myśleli zaprzestać ofensywy. Co rusz na bramkę Heltona sunęły kolejne ataki hiszpańskiej drużyny, jednak żaden z nich nie przyniósł gola. Tak było aż do 15. minuty, kiedy po wspaniałej zespołowej akcji czterech piłkarzy Villarrealu piłkę do siatki z pięciu metrów skierował Cani.
Ta bramka tylko zachęciła gospodarzy do jeszcze częstszych ataków. Helton dwoił się i troił, by powstrzymywać próby Caniego, Rossiego i Nilmara. W 32. minucie powinno być 2:0. Oko w oko z golkiperem gości stanął Rossi, ale zamiast podawać do niepilnowanego partnera, uderzył obok bramki.
W ofensywie Porto właściwie nie istniało. Aż do 40. minuty. Z około 20 metrów uderzał Hulk, piłka odbiła się od obrońcy Villarrealu, kompletnie zmyliła Diego Lopeza i wpadła do bramki. Ten gol podłamał zawodników „Żółtej Łodzi Podwodnej” i tempo spotkania znacznie spadło. Do przerwy wynik nie uległ zmianie, na tablicy świetlnej widniało 1:1.

Druga połowa zaczęła się podobnie jak pierwsza, czyli od mocnych ataków gospodarzy. Różnica była jednak taka, że tym razem Porto odpowiedziało skutecznie. Wyśmienite dośrodkowanie z lewego skrzydła bezlitośnie wykorzystał Falcao i goście wyszli na prowadzenie.
Trafienie Falcao skutecznie ostudziło zapały gospodarzy, którzy teraz atakowali bramkę Heltona już bez takiej werwy jak w pierwszej części spotkania.
W 63. minucie z rzutu wolnego z odległości około 30 metrów fenomenalnie uderzał Guarin, ale piłka trafiła w poprzeczkę. Chwilę później gorąco było po drugiej stronie boiska. Do wyrównania mógł doprowadzić Nilmar, ale w sytuacji jeden na jeden z bramkarzem Porto uderzył obok bramki.
Porto nie siliło się na szaleńcze ataki, piłkarze z Portugalii raczej ograniczali swój wysiłek do minimum, co nie przeszkadzało im w konstruowaniu ciekawych akcji. Tak było w 70. minucie spotkania, kiedy to fantastyczną „klepką” popisali się James i Falcao, ale ten pierwszy uderzył za lekko i piłkę złapał Diego Lopez.












