Już dziś naszą reprezentację czeka wielki mecz. Jeden z najważniejszych w XXI wieku. Polska w 1/8 finału mistrzostw świata podejmie Francję, czyli aktualnych mistrzów świata. Nastroje przed spotkaniem nie są zbyt dobre. „Biało-czerwoni” w fazie grupowej nie rozpieszczali swoją grą kibiców i awans wywalczyli w bardzo słabym stylu, Francja zaś zajęła pierwsze miejsce w grupie i dumnie kroczy po obronę tytułu. Dla Polaków jest to pierwsze spotkanie w tej fazie rozgrywek od 36 lat. Jak się wówczas zaprezentowali nasi reprezentanci?
Cofnijmy się więc do Polski lat 80., a konkretniej do 1986 roku. W kraju nad Wisłą wciąż panuje komuna, w Czarnobylu wybucha elektrownia jądrowa, a mistrzem Polski zostaje Górnik Zabrze, mający w składzie takich piłkarzy jak Józef Wandzik, Andrzej Iwan czy Jan Urban. W tym roku odbyły się także mistrzostwa świata w Meksyku, na których oczywiście wystąpiła nasza reprezentacja. Warto zaznaczyć, że był to ostatni mundial dla „Biało-czerwonych” w XX wieku, kolejny raz na największą piłkarską imprezę awansowali dopiero w 2002 roku.
https://twitter.com/OldFootball11/status/955685234086948865
Nastroje przed turniejem
Polska do Meksyku leciała jako brązowy medalista poprzednich mistrzostw świata. Był to dla nas już czwarty mundial z rzędu, ale ostatni dla ówczesnego selekcjonera Antoniego Piechniczka. Już przed mistrzostwami świata ogłosił, że po ich zakończeniu zamierza opuścić drużynę. Nastroje przed turniejem były dość mieszane. Reprezentacja Piechniczka chciała potwierdzić swoje ambicje i na stałe zadomowić się w czołówce światowego futbolu. Zdawano sobie jednak sprawę, że spośród wszystkich czterech mundiali to w 1986 roku Polska miała najniższy piłkarski potencjał. Choć trzeba przyznać, tragedii nie było.
Bramki bronił jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy bramkarz w historii reprezentacji Polski, czyli Józef Młynarczyk. Graliśmy wtedy czwórką obrońców. Na środku występowali Stefan Majewski z Romanem Wójcickim. Nie był to już duet na miarę Gorgoń–Żmuda, ale obaj odegrali istotne role w polskiej piłce. W czasie mundialu pierwszy z nich od roku grał w Bundeslidze, a drugi dołączył do niego zaraz po zakończeniu mistrzostw. Na lewej stronie obrony występował Marek Ostrowski, wtedy gracz Zawiszy Bydgoszcz.
Na prawej stronie defensywy trener Piechniczek sporo eksperymentował – na mundialu ujrzeliśmy tam aż trójkę zawodników: dwukrotnie wystąpił Krzysztof Pawlak i po razie Dariusz Kubicki oraz Kazimierz Przybyś. W środku pola posiadaliśmy bardzo zbilansowany duet. Waldemar Matysik, skupiający się na defensywie, i Dariusz Dziekanowski, konstruujący akcje z przodu. Na skrzydłach występowali Jan Urban wraz z Ryszardem Komornickim. Atak był natomiast naszym największym atutem. Świetny duet Włodzimierza Smolarka ze Zbigniewem Bońkiem miał umożliwić nam powtórzenie sukcesu sprzed czterech lat.
https://twitter.com/OldFootball11/status/966679667913773058
Przebieg fazy grupowej mistrzostw
Mundial w Meksyku był już trzecim z rzędu, który Polacy rozpoczęli od bezbramkowego remisu. O ile w poprzednich latach podziały punktów z RFN-em (1978) i Włochami (1982) mogły cieszyć, to remis z przeciętnym jak na tamte czasy Marokiem został potraktowany jako spore rozczarowanie. Kadra po spotkaniu tłumaczyła się upałem i duchotą, które panowały w meksykańskim Monterrey. Polacy twierdzili, że afrykańska drużyna jest bardziej przystosowana do takich warunków. Akcjom Polaków brakowało tempa, kompletnie nie mieliśmy pomysłu na to, jak zagrozić przeciwnikom. Przełożyło się to na zerową zdobycz bramkową.











