Dzisiejszy mecz Polska – Rosja miał pokazać przede wszystkim, na jakim poziomie są nasze rezerwy. O ile, patrząc na Tomasza Kędziorę, można być spokojnym, to już docierając do Tymoteusza Puchacza, tak kolorowo nie jest. Właściwie ten mecz pokazał, że jesteśmy w treningu i świeżości nie widać jeszcze – to dobrze. Będziemy mieli kilka wariantów gry, co wiedzieliśmy wcześniej, oraz wróciliśmy do czasu przed Euro 2016, w którym dobrze otwieraliśmy mecz, a potem znikaliśmy z każdą minutą bardziej. Remis 1:1 jest wynikiem dobrym, patrząc na przebieg całego meczu.
Aby wszystko było jasne i przejrzyste – posługujemy się skalą „szkolną”. To znaczy wystawiamy oceny od 1 (beznadziejny występ) do 6 (występ fenomenalny). Bez zbędnego przedłużania – takie oto oceny wystawiliśmy naszym piłkarzom:
Łukasz Fabiański – 2
Występ bez większej historii. Wydaje się, że przy strzelonej bramce mógł zachować się lepiej. Z pewnością tym meczem nie przekona Paulo Sousy, że jest lepszym wyborem niż Wojciech Szczęsny.
Tomasz Kędziora – 3+
Z zawodnikiem Dynama Kijów zapamiętamy dwie sytuacje. Pierwszą, w której leżał już w naszym polu karnym po poślizgnięciu się w momencie, gdy przeżywaliśmy chyba najtrudniejsze chwile jako zespół w pierwszej połowie. Druga sytuacja, kiedy uratował skórę drużynie w okolicach 45. minuty – gdyby nie jego interwencja, pewnie Rosjanie zeszliby z prowadzeniem na przerwę. Dał się też przestawić w drugiej połowie Dzyubie, co nie powinno się zdarzyć. Przecież miał do pomocy Helika. 56 minut na początek u Sousy.
Michał Helik – 3
Tak wysoka i poprawna ocena bierze się przede wszystkim z tego, że nie zawalił meczu, jak to miało miejsce ostatnio. Występ dzisiejszy przeciw Rosji był zdecydowanie lepszy niż ten z Węgrami czy Anglikami. Były momenty lepsze jak próby rozegrania piłki od formacji defensywnej, ale były też gorsze, gdy trzeba było stanąć w szranki z Dzyubą.
Kamil Piątkowski – 3
Jego dzisiejsza gra była bardzo dyskretna. Nie był za bardzo widoczny na tle swoich kolegów z bloku defensywnego. Z pewnością jednak nie zawiódł. Zagrał na podobnym poziomie jak podczas pierwszego zgrupowania. Dzisiaj 56 minut.
Tymoteusz Puchacz – 1
Jeśli z kimś porównać jego debiut, pierwsze, co przyjdzie nam do głowy, to występ Helika w meczu z Węgrami. Dlaczego? Bo Tymoteusz Puchacz w pierwszej połowie udowodnił, że reprezentacyjna koszulka waży więcej niż klubowa. Karygodny błąd popełniony w pierwszej połowie kosztował nasz zespół stratę bramki. Mecz Polska – Rosja dla niego do skasowania.
Grzegorz Krychowiak – 3-
W wykonaniu piłkarza Lokomotivu Moskwa był to mecz nijaki. Widać, że jeden z filarów reprezentacji Polski późno dołączył do swoich kolegów i jeszcze trochę brakuje mu do optymalnej formy. Po raz kolejny mogliśmy się przekonać, że w klubie a reprezentacji to dwaj inni piłkarze. Z orzełkiem na piersi musi bardziej pracować w defensywie, i to widać. Na minus lekki to, że nie potrafił poukładać naszej gry po stracie bramki.











