Po meczu Ligi Narodów UEFA przyszedł czas na towarzyskie starcie z Irlandią. Można było przewidzieć kilka niespodzianek w składzie naszej reprezentacji. Miała to być okazja dla zawodników, których Jerzy Brzęczek nie widział w planach na mecz z Włochami. Niestety dla nas wynik 1:1 to tylko małe pocieszenie, bo Polska wyglądała bardzo słabo na tle osłabionego rywala.Jerzy Brzęczek na przedmeczowej konferencji prasowej zapowiedział obecność w bramce reprezentacji Polski Wojciecha Szczęsnego. Nie wiedzieliśmy za to, jakie inne niespodzianki przygotuje nasz nowy selekcjoner. Ostatecznie z podstawowego składu „wypadli” Robert Lewandowski i Piotr Zieliński. Można było przewidzieć nieobecność drugiego, bo w meczu w Bolonii doznał lekkiego urazu kostki. Niektórzy przewidywali pierwszy skład dla naszego kapitana, bo byłoby to jego 100. spotkanie w koszulce z orłem na piersi. W kadrze pojawił się za to jeden debiutant – Krzysztof Piątek. Swoje szanse otrzymali także Tomasz Kędziora, Marcin Kamiński, Karol Linetty czy Arkadiusz Milik. Zwłaszcza ten ostatni miał coś do udowodnienia polskim fanom.
Nerwowy początek
Meczu towarzyskiego z Irlandią nie powinniśmy się bać. Nasi przeciwnicy przed kilkoma dniami przegrali wysoko z Walią 1:4. Jakby było mało, kadrę naszego dzisiejszego rywala trzeba było sklejać z wielu piłkarzy z małym doświadczeniem reprezentacyjnym. Martin O’Neill nie miał dużego wyboru, wysyłając powołania, bo na reprezentantów Irlandii spadła plaga kontuzji. W XXI w. Polska mierzyła się z Irlandczykami sześciokrotnie, ale jedynie dwukrotnie cieszyła się z wygranej. Tylko raz przegrała starcie z tym rywalem.
Wszystko przemawiało za tym, aby Polska spokojnie wygrała z Irlandią. Niestety dość nerwowo weszliśmy w mecz. Za dużo prostych błędów i brak komunikacji sprawiał, że co chwila oddawaliśmy piłkę przeciwnikowi. Otrząsnęliśmy się dopiero po dziesięciu minutach, kiedy świetną okazję miał Arkadiusz Milik. Napastnik Napoli niestety nie potrafił zamknąć dobrego przedłużenia podania od Marcina Kamińskiego. Gdy wydawało się, że wreszcie kontrolujemy spotkanie, pojawił się moment przestoju. Nasi za wolno przesuwali się na boisku, a w zasadzie stali w miejscu. Przez to co chwila futbolówka lądowała pod nogami stoperów, a oni nie mieli ułatwionego zadania przy rozgrywaniu. Brakowało podejścia bocznych obrońców, a środek pola zamykali Irlandczycy.











