Poziom polskiej ekstraklasy nie zachwyca i nie skłania do uczęszczania na trybuny. Wielu ekspertów problemu upatruje w polityce transferowej większości klubów z najwyższego poziomu rozgrywkowego. Opartej na pozyskiwaniu wątpliwej jakości obcokrajowców zamiast stawianiu na wychowanków. Wygasające z końcem czerwca umowy części z zagranicznego, sportowo ubogiego, zaciągu to jednak idealna okazja na wprowadzenie zmian. Czy polscy juniorzy otrzymają kredyt zaufania od klubów PKO BP Ekstraklasy?Ligowy Bigos to seria felietonów, w których skupiamy się na najważniejszych wydarzeniach minionej serii gier. Z racji że rozgrywki zostały wstrzymane, tym razem pochylimy się jednak nad kwestią wygasających z końcem czerwca umów 138 graczy. Kontraktów, które w dobie kryzysu spowodowanego pandemią tworzą niepowtarzalną okazję do zmian w większości klubów PKO BP Ekstraklasy. Dlaczego? Cóż, niektóre z umów wiążą polskie kluby z zawodnikami o wątpliwej jakości sportowej.
Joonas Tamm i inni, a płacić trzeba
Efektywna polityka transferowa to w realiach klubowego futbolu w kraju znad Wisły niestety rzadkość. W zdecydowanej większości przypadków filozofia budowania zespołu jest tylko populistycznym hasłem, które ma kupić zarządowi czas i uspokoić kibiców. Rzeczywistość okazuje się zazwyczaj brutalna. Polskie kluby na transferowym rynku często poruszają się po omacku, licząc na szczęśliwy traf. Na to, że z morza przeciętności wyłowią kolejnego Airama Cabrerę czy Igora Angulo. Tyle tylko, że zwykle na przynętę zarzucaną przez polskie kluby zamiast graczy wspomnianego kalibru łapią się zawodnicy pokroju Joonasa Tamma.
Od lat gracze „klasy” Estończyka, którzy czasem coś w karierze niby osiągnęli, ale obecnie nie gwarantują odpowiedniego poziomu sportowego, zalewają kluby naszej ekstraklasy. Sami jednak na polskie boiska nie trafili. Zła ocena możliwości zawodnika to niestety bardzo częsty błąd osób odpowiedzialnych za transfery w klubach PKO BP Ekstraklasy. Przoduje w tym Korona Kielce, która od lat opiera zespół na graczach pozyskanych z różnych zakątków świata. Zawodnikach dla szerszej publiczności anonimowych, którzy co istotniejsze, w zdecydowanej większości nie spełniają minimalnych wymagań.
Pierwszą i fundamentalną odpowiedzią na zarzuty nieudanych ruchów transferowych zawsze jest brak pieniędzy. Skoro jednak udało się pozyskać, zostając przy kieleckim klubie, Airama Cabrerę czy Djibrila Diawa, to dlaczego na Suzuki Arenę trafili wspomniany już Joonas Tamm czy ? Z prozaicznego powodu, polityka transferowa Korony to loteria. Podobnie jednak jest także w wielu innych klubach z PKO BP Ekstraklasy.











