Od listopada 2019 roku jeden z najważniejszych dla historii polskiej piłki klubów umierał. Piękna historia pisana latami przez sportowców wielu sekcji Polonii Warszawa miała się nagle skończyć. Klub ze względu na długi mógł nawet nie dokończyć sezonu 2019/2020. „Czarne Koszule” szorowały po dnie tabeli. Dziwnym zrządzeniem losu przewrotna fortuna sprawiła, że to, co dla innych miało być tragedią, dla Polonii okazało się tak potrzebnym drugim oddechem. W marcu 2020 roku udziały klubu odkupił Gregoire Nitot. W tym samym miesiącu podjęto decyzję o zakończeniu rozgrywek na szczeblu okręgowym. Polonia cudem przetrwała sezon, który miał być gwoździem do jej trumny.
Jest październik 2020 roku. Na 11 możliwych meczów Polonia wygrała siedem, dwa zremisowała i dwa przegrała. Od ponad miesiąca drużyna jest niepokonana. Stabilna forma, klasowi jak na ten poziom rozgrywkowy piłkarze, dobry trener. Czas więc w końcu głośno to powiedzieć. Polonia Warszawa idzie po awans!
„Duma Stolicy”
Dlaczego Polonia jest wyjątkowa? Bo to klub rodzinny. Niepowtarzalna atmosfera, jaka panuje na Konwiktorskiej 6, sprawia, że piłkarze, którzy spokojnie mogliby odcinać kupony w wyższych ligach i inkasować potężniejsze pieniądze, wracają do swojego domu, aby pomóc „Czarnym Koszulom”.
Tak było chociażby z Łukaszem Piątkiem. Ligowy weteran byłby zapewne ważną częścią w układance trenera Stawowego w ŁKS-ie. Zamiast tego zdecydował się wrócić do klubu, który ukształtował go jako piłkarza i zapewne człowieka. Każdy polonista to człowiek „charakterny” (tu kłaniamy się nisko prezesowi Listkiewiczowi). Wraz z Piątkiem wrócili Wełna i Pazio. Cała trójka to żywe legendy i bożyszcza kibiców przy Konwiktorskiej. Oni sami odpłacają się im doskonałą grą. Kapitan Piątek zdobył już cztery bramki i dołożył do tego trzy asysty.
Było o legendach, czas na tych, którzy „Czarną Koszulę” zakładają po raz pierwszy. Do KSP dołączył Rafał Kujawa – zaprawiony w bojach napastnik, który jeżeli tylko będzie w swojej zwyczajowej dyspozycji, jest w stanie 3. ligę zjeść, przeżuć i przetrawić.
Z grona młodzieżowców Polonii na pewno warto przyglądać się młodemu Juniorowi Radzińskiemu. 17-letni napastnik wystąpił do tej pory w czterech meczach pierwszej drużyny, grywając raczej ogony, a już może pochwalić się pierwszą bramką. Każdy, kto ogląda spotkania Polonii, widzi, jaki potencjał drzemie w tym młodym chłopaku. Jeżeli nic nie zaburzy jego rozwoju (a wydaje się, że w tym momencie warunki do rozwoju w Polonii są nadzwyczaj dobre), nic go zapewne nie powstrzyma, aby w przyszłości był wymieniany jednym tchem wraz z takimi legendami jak Marian Łącz czy też Zenon Pieniążek.
„W każdym razie, czy im się to podoba czy nie – my w Polonii będziemy akceptować wszystkich! „
Wyjątkowy klub musi mieć też wyjątkowego właściciela. Pan Wojciechowski na swój przaśny sposób na pewno wyjątkowy był, ale to Nitot i jego świeże spojrzenie na mocno zatęchły polski futbol sprawiają, że losy Polonii chce się śledzić. Francuz nie gryzie się w język. Kiedy kibice burzyli się, że ceny biletów na pojedyncze mecze „Dumy Stolicy” są za drogie, potrafił powiedzieć w dość ekspresyjny sposób, że średnio go to obchodzi. Wielki oryginał, który podjął wielkie ryzyko.









