Polonia Bytom zremisowała na własnym boisku z Bogdanką Łęczna 1:1. Choć gospodarze przez niemal cały mecz dominowali, po zdobyciu bramki nie zdołali utrzymać prowadzenia, które mogło dać bardzo cenne trzy punkty w kontekście utrzymania w I lidze.
Polonia Bytom w obecnym sezonie gra bardzo słabo. Jej zawodnicy tracą wiele bramek, przy czym bardzo rzadko je strzelają. Broniący się przed spadkiem z I ligi podopieczni Dariusza Fornalika rozgrywali swoje spotkanie z Bogdanką Łęczna, która mimo kilku wpadek nadal ma szansę na awans do T-Mobile Ekstraklasy.

Od samego początku meczu to Polonia atakowała. Już w 2. minucie Jean Paulista po otrzymaniu prostopadłej piłki z głębi pola znalazł się sam na sam z Sergiuszem Prusakiem, ale w tej sytuacji nie zachował zimnej krwi i nie trafił do siatki. Już kilka minut później Martin Baran mógł wpisać się na listę strzelców, gdy próbował przeciąć zagranie Dawida Kobylika – koniec końców do piłki nie doszedł i po pierwszym kwadransie spotkania nadal był remis.
W kolejnych minutach dwukrotnie szczęścia próbowali Daniel Mąka oraz Łukasz Maliszewski, ale ich akcje nie przyniosły bramek. Najpierw wcześniej wspomniany Mąka uderzał z pierwszej piłki po zamieszaniu podbramkowym, chwilę zaś później Maliszewski próbował wykorzystać bardzo dobre dogranie Krzysztofa Michalaka, jednak nie trafił czysto w piłkę.
W 39. minucie Bartosz Wojtków powinien zdobyć bramkę. Doświadczony Hermes dograł na wolne pole, do piłki dopadł Wojtków, znalazł się w sytuacji sam na sam, ale zamiast przymierzyć, huknął na bramkę bez zastanowienia i trafił wprost w golkipera gości, Sergiusza Prusaka. Przed przerwą samobójczego gola mógł zdobyć… Tomas Pesir! Napastnik Bogdanki doszedł do piłki zagrywanej przez Dawida Kobylika w kierunku Daniela Mąki, ale tak niefortunnie interweniował, że piłka minimalnie przeszła nad bramką jego drużyny. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem, jednak z wielkim wskazaniem na Polonię Bytom.
Druga połowa spotkania rozpoczęła się znów od ataków gospodarzy. Kolejny raz za sprawą Daniela Mąki Polonia miała groźną sytuację pod bramką Prusaka, jednak jego próba strzału z okolic pola karnego została perfekcyjnie zablokowana przez obrońcę Bogdanki. Na odpowiedź drużyny Piotra Rzepki nie musieliśmy długo czekać. Najpierw w zamieszaniu podbramkowym dobrze zachował się Marcin Cabaj, który skutecznie wybronił strzał Łuczaka, a chwilę później Tomas Pesir huknął w lewy róg bramki Cabaja, jednak piłka minimalnie minęła słupek i trafiła w boczną siatkę.
Bogdanka w przerwie została wyraźnie zmotywowana przez trenera Piotra Rzepkę, co przekładało się na sytuacje podbramkowe. Na pół godziny przed końcem spotkania z dystansu bardzo mocno strzelił Wojciech Łuczak, ale piłka minęła bramkę Marcina Cabaja. Chwilę później swoją sytuację miał kolejny zawodnik Bogdanki, Adrian Paluchowski. Dynamiczny skrzydłowy uderzył dość przypadkowo piłkę i z dośrodkowania wyszedł niesygnalizowany strzał, co zaskoczyło Marcina Cabaja, ale piłka obiła się jedynie o słupek bramki bytomian.











