Inauguracja nowego sezonu Betclic 1. Ligi za nami. W piątkowym starciu przy Konwiktorskiej, Polonia Warszawa poległa 0:1 ze Zniczem Pruszków. Był to jednocześnie debiut nowego trenera przyjezdnych, Grzegorza Szoki. Czy decyzja o pozostawieniu Rafała Smalca na stanowisku szkoleniowca „Czarnych Koszul” ma sens?
Nowe rozdanie
Na inaugurację sezonu 2024/2025, Betclic 1. Liga zawitała na Konwiktorską. To właśnie na stadionie Polonii, „Czarne Koszule” podejmowały w piątkowy wieczór gości z pobliskiego Pruszkowa. A jako że początki są często niezwykle istotne (i to w każdej dziedzinie życia), mowa o pojedynku całkiem wysokiej rangi.
Polonia uplasowała się w zeszłym sezonie na piętnastej pozycji w tabeli i nie ulega wątpliwości, że powtórzenie takowego wyniku nikogo by przy Konwiktorskiej nie satysfakcjonowało. Oczywiście, Polonia nie jest na zapleczu Ekstraklasy drużyną z absolutnie niepowtarzalnym potencjałem, niemniej ambicje klubu (szczególnie długofalowo) sięgają dużo wyżej, daleko poza odmęty pierwszoligowej tabeli.
I o ile miniony sezon uznano za rozczarowujący przy Konwiktorskiej, o tyle w Pruszkowie niewielu miało finalnie jakiekolwiek powody do narzekania. Wbrew wróżbom rychłego spadku, Znicz utrzymał się na zapleczu elity już na dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek. Pruszków opuścił jednak latem ojciec niedawnych sukcesów, trener Mariusz Misiura. Miejsce 43-latka zajął Grzegorz Szoka.
Niemrawy początek
7 minut po rozpoczęciu spotkania, Wiktor Nowak zdecydował się na strzał z kilkunastu metrów. Uderzenie piłkarza gości minęło jednak lewy słupek bramki Polonii, strzeżonej tego dnia przez Mateusza Kuchtę. Pierwszy kwadrans gry nie obfitował z grubsza w sytuacje jakkolwiek godne uwagi, toteż na próżno mówić o realnej przewadze którejś ze stron.
W 19. minucie spotkania, w pole karne Polonii wpadł Bartłomiej Ciepiela, wieńcząc akcję strzałem z ostrego kąta. W tej sytuacji skutecznie interweniował jednak Mateusz Kuchta. Już chwilę później, Łukasz Zjawiński zdecydował się na dośrodkowanie w szesnastkę przyjezdnych. Futbolówka odbiła się od obrońcy, sprawiając spore problemy Piotrowi Misztalowi – ten przerzucił ją finalnie ponad poprzeczką.











