Transfery Krychowiaka, Milika czy Piotra Zielińskiego uzmysłowiły nam, że wreszcie zostaliśmy docenieni na europejskim rynku. Pierwszy raz od lat za „produkt” ostemplowany marką „Polska” trzeba było całkiem sowicie zapłacić. Bo i gwarant jakości jest spory. Czy wreszcie dogoniliśmy Bałkany i za zdolnego Polaka płaci się tyle samo co za jego rówieśnika z południa Europy? Czy „efekt Euro” rzeczywiście przełożył się w cenach płaconych za reprezentantów Polski?
Od lat porównujemy się z Chorwatami, za których topowe kluby regularnie płacą powyżej 20 mln euro. Wiadomo, kluczem do zrozumienia ich fenomenu jest szkolenie juniorów. Z zazdrością patrzyliśmy, kiedy kolejni bałkańscy zawodnicy za grube miliony przechodzili do Premier League czy La Liga. My musieliśmy przez lata zadowalać się pojedynczymi transferami polskich gwiazd. Kwoty rzędu 5 mln euro za polskiego zawodnika robiły ogromne wrażenie. Zapominaliśmy, że w Europie takie pieniądze większość wydawała na waciki.
Wydaje się, że przełomem stały się mistrzostwa Europy. Jak widać, równie istotne jak akademie i szkolenie juniorów jest zbudowanie sobie pozytywnego PR-u i wykreowanie marki. Kadra Nawałki rozegrała dobry turniej, w europejskich mediach zrobiło się głośniej o polskich zawodnikach i balon wreszcie pękł, ale w pozytywnym znaczeniu.

Pod lupę wzięliśmy TOP 10 najdrożej kupionych Polaków w poszczególnych sezonach. Okazuje się, że w ostatnich czterech latach na naszych rodaków wydano o połowę mniej niż w trakcie właśnie zamkniętego okna transferowego! Szokujące dane. Z czego to może wynikać? Wiele osób mogłoby rzucić argument, że zdolne pokolenie naszych piłkarzy wreszcie dojrzało, a czołowe kluby dopiero teraz są chętne wydawać na nich prawdziwe pieniądze. Ale to nieprawda. Weźmy pod lupę casus Krychowiaka. Dwa lata temu odchodził do Sevilli za 5,5 mln euro. Miał łatkę uzdolnionego, wciąż młodego środkowego pomocnika. W tym oknie transferowym środkowy pomocnik, Piotr Zieliński, odchodzi z Udinese do Napoli za 14 mln euro. Kaliber klubów podobny. Oba przypadki również. Jedynym sensownym wytłumaczeniem może być sukces kadry Nawałki. Zwłaszcza że dla Słowaków i Islandczyków (obie reprezentacja rozegrały dobre Euro) również było to udane okno transferowe.
Czy za Polaków płacą tyle samo co za piłkarzy z Bałkanów?
Serce rośnie, kiedy dowiadujemy się z mediów, że Polak X odchodzi do czołowego klubu z kraju Y za kwotę kilkunastu milionów euro. Taka prawda, że na Bałkanach takich transferów było tyle, że przestało to robić na kimkolwiek wrażenie. 25 mln euro za Markovicia? Pfff, co to takiego. Za dwa lata Żivković poprawi tę kwotę dwukrotnie – mogli mówić serbscy kibice, ale okazuje się, że obecnie najbardziej cenionym narodem wśród tych Europy Środkowo-Wschodniej są … Polacy.

Porównaliśmy 10 najdrożej kupionych zawodników z poszczególnych krajów bałkańskich (Chorwacja, Serbia) i sąsiedzkich (Czechy, Słowacja). Okazuje się, że na Polaków wydano łącznie prawie 112 mln euro, co daje średnią 11,2 mln euro za jednego piłkarza.












