Wygląda na to, że nikt nie chce awansować do ekstraklasy. W 25. kolejce I ligi cztery czołowe zespoły zgodnie zremisowały swoje spotkania. Pogoń Szczecin straciła punkty na własnym boisku. „Portowcy” zremisowali 1:1 z Olimpią Grudziądz.
Jako pierwsi niespodziewanie zaatakowali goście. Po rzucie rożnym Paul Grischok miał okazję do otworzenia wyniku, ale zamiast oddać silny strzał, wolał zapytać bramkarza rywali o pozwolenie, a potem i tak nie zrobił mu krzywdy, niemrawo kopiąc futbolówkę w kierunku bramki, zresztą i tak niecelnie. Pogoń chciała się wstrzelić w mecz, wymieniając dużo podań i starając się złapać właściwy rytm w ofensywie. Pierwszą groźną akcję „Portowcy” stworzyli sobie w 22. minucie, lecz chociaż Vuk Sotirović próbował za wszelką cenę wbić piłkę do siatki z pozycji leżącej, to i tak nic z tego nie wynikło.

Pierwsza połowa mogła się w miarę podobać, głównie za sprawą Ediego. Brazylijski weteran próbował szczęścia, strzelając z dystansu czy próbując zaskoczyć bramkarza rywali strzałem bezpośrednio z rzutu rożnego. Swoje pięć minut mieli też piłkarze Olimpii. Znany z gry w Górniku Zabrze Piotr Ruszkul starał się zmusić do wysiłku Janukiewicza strzałem z ostrego kąta, lecz na dobrych zamiarach się skończyło.
W drugiej połowie wiało nudą. Wiało tak mocno, że powoli zaczęło wywiewać kibiców. Mając mniejszą publiczność, piłkarze Pogoni w końcu zdołali przeprowadzić składną akcję. Po dwójkowej akcja Budki z Kolendowiczem w wyśmienitej sytuacji znalazł się Donald Djousse, wydawało się, że musi on wpakować piłkę do siatki, ale ta okazała się złośliwa i w pozornie oczywistej sytuacji nie dała się dogonić rozpędzonemu Kameruńczykowi.
W końcu w 82. minucie modlitwy kibiców ze Szczecina zostały wysłuchane. Po dośrodkowaniu Ediego z rzutu rożnego obrońcy Olimpii niedokładnie wybili piłkę, ta jak bumerang wróciła na pole karne i trafiła wprost na głowę Djousse, który doskonale wiedział, co z nią zrobić, by ta zatrzepotała w siatce. Ogromna radość „Portowców” trwała cztery minuty. Tuż przed końcem spotkania w zamieszaniu podbramkowym najsprytniejszy okazał się Dariusz Kłus i Radosław Janukiewicz musiał wyjmować piłkę z siatki.
Pogoń po raz kolejny straciła punkty, po raz kolejny zrobiła to w słabym stylu. Jak widać, zmiana trenera nie wystarczy, żeby drużyna szybko wróciła na właściwe tory, a jeśli Pogoń chce awansować, to potrzebuje powrotu na wyznaczoną trasę na wczoraj.











