Przed nami siódma kolejka I ligi. Tym razem największą atrakcją powinien być mecz Pogoni Szczecin z Wartą Poznań. Emocji nie zabraknie również na pozostałych stadionach. Bardzo ciekawie zapowiada się mecz w Ostrowcu Świętokrzyskim, gdzie liderujące Podbeskidzie zmierzy się z KSZO. Czy zespół z Bielska-Białej utrzyma fotel lidera? Przekonamy się już w sobotę.
Reiss vs Moskalewicz

Warta Poznań jest ostatnio na fali. Po słabym starcie, w ostatnich trzech kolejkach odniosła dwa cenne zwycięstwa: z ŁKS-em Łódź oraz KSZO Ostrowiec. W ostatnim meczu poznaniacy zaledwie zremisowali z Flotą Świnoujście, ale należy pamiętać, że przed tym spotkaniem „Wyspiarze” znajdowali się w ścisłej czołówce tabeli zaplecza Ekstraklasy. Pogoń Szczecin zaliczyła jeszcze gorszy start niż Warta, lecz teraz powoli nabiera rozpędu i pod okiem Macieja Stolarczyka dochodzi do formy, która powinna pozwolić na włączenie się do walki o awans. Mecz można śmiało przedstawić jako pojedynek dwóch piłkarzy, którzy dla swoich obecnych klubów znaczą bardzo dużo. W Warcie pierwsze skrzypce gra Piotr Reiss, który ma na swoim koncie 108 bramek w polskiej Ekstraklasie i zaliczył już w tym sezonie cztery trafienia dla swojego klubu. W Pogoni bardzo wiele będzie zależeć od doświadczonego Olgierda Moskalewicza, który przez wiele lat gry zasłużył na miano legendy „Portowców”. Moskalewicz strzelił 75 goli w najwyższej klasie rozgrywkowej. W tym sezonie zdobył tylko jedną bramkę, ale w swoim dorobku ma coś, co nigdy nie było dane Reissowi. Moskalewicz dwukrotnie był mistrzem Polski z Wisłą Kraków. Łatwo policzyć, że obaj piłkarze łącznie zdobyli 183 bramki, jeszcze bardziej imponująco wygląda dorobek meczowy, który zamyka się łącznie na 659 meczach. Z całą pewnością doświadczenie Reissa i Moskalewicza będzie bezcenne dla obu klubów w niedzielnym spotkaniu.
Wściekłe Podbeskidzie

Podbeskidzie Bielsko-Biała prowadzi w tabeli, mając punkt przewagi nad Gorzowskim Klubem Piłkarskim oraz Sandecją Nowy Sącz. Nie tak miało być, bo do 90. minuty meczu wydawało się, że podopieczni Roberta Kasperczyka pokażą ełkaesiakom miejsce w szeregu. Tak się jednak nie stało, gdyż łodzianie w ostatniej chwili doprowadzili do remisu. Nie sposób wyobrazić sobie, jak wściekli musieli być po meczu piłkarze z Bielska-Białej. Podrażnione Podbeskidzie będzie chciało udowodnić swoją klasę w Ostrowcu w pojedynku z tamtejszym KSZO, a pamiętamy przecież, co się działo, kiedy bielszczanie stawali w Niecieczy naprzeciwko Termalicy Bruk-Bet, czy w Katowicach przeciwko tamtejszemu GKS-owi. Trudno przewidzieć, czy możemy spodziewać się powtórki z tych meczów, bo druga połowa spotkania z ŁKS-em w wykonaniu Podbeskidzia była co najwyżej przeciętna, więc może się okazać tak, że zespół trenera Kasperczyka pokazał już w tym sezonie wszystko, co najlepsze. Strata punktów może oznaczać początek kryzysu Podbeskidzia, więc nie ma wątpliwości, że lider wyjdzie na to spotkanie z dużą motywacją, podobnie jak KSZO, dla którego urwanie punktu faworytom byłoby dużym sukcesem.











