Pogoń Szczecin pokonała 1:0 GKS Katowice. Jedyną bramkę w tym meczu strzelił Adam Frączczak. Trzy punkty przybliżyły szczecinian do awansu.
Obie drużyny myślały tylko i wyłącznie o trzech punktach. Pogoni były one potrzebne, ponieważ cały czas marzy o awansie do T-Mobile Ekstraklasy, natomiast zawodnicy GKS-u Katowice po zwycięskim meczu z Polonią Bytom chcieli zapewnić sobie utrzymanie.

W 5. minucie Fabiniak złapał piłkę podaną przez Williamsa. Na jego szczęście, piłkarze GKS-u nie wykorzystali rzutu wolnego pośredniego z narożniku pola karnego. W kolejnych minutach kilka celnych strzałów oddali jedni i drudzy, jednak piłka nie mogła znaleźć kierunku do bramki.
Prawdziwe piłkarskie widowisko rozpoczęło się w 26. minucie, kiedy w słupek trafił Pitry. Dziesięć minut później Pogoń odpowiedziała kapitalną akcją. Idealne podawał Edi, ale zbyt lekko uderzał Vuk Sotirović. Piłkarze „Gieksy” nie zdążyli odetchnąć, a kolejny strzał oddał Takafumi Akahoshi. Tym razem od wyciągnięcia piłki z bramki bramkarza gości uchroniła poprzeczka. Dwie minuty później Emil Noll wybiciem sprzed linii uratował Pogoń przed utratą bramki. Do końca pierwszej połowy nic szczególnego się już nie wydarzyło, oprócz pokazu fajerwerków w wykonaniu kibiców ze Szczecina.
180 sekund po gwizdku Tomasza Kwiatkowskiego rozpoczynającym drugą odsłonę Wojciech Golla wbił piłkę na piąty metr, jednak obrońcy GKS-u wyszli obronną ręką, wybijając piłkę na rzut różny. Pięć minut później na 16. metrze futbolówkę otrzymał Adam Frączczak i uderzył z taką precyzją, że Jacek Gorczyca musiał wyciągnąć piłkę z siatki. Była to jego piąta bramka w I lidze. Kilka minut potem miał szansę Sotirović, lecz Kowalczyk wyczuł intencję Serba. GKS próbował stworzyć sobie dogodne sytuacje. Z rzutu wolnego okazję miał Pitry, ale Fabiniak pewnie chwycił piłkę. Ciągle gorąco było pod bramką drużyny z Katowic. Aktywny Kolendowicz stworzył mnóstwo problemów przyjezdnym. Potem długo, długo nic i dopiero w 72. minucie doskonałą okazję miał Donald Djousse. Skończyło się na fatalnym strzale Kameruńczyka i jęku zawodu na stadionie.

90. minuta przyniosła kapitalną akcję GKS-u Katowice. Znakomite dośrodkowanie z rzutu rożnego, z piłką minął się Fabiniak, ale na jego szczęście nie wpadła ona do siatki. Znowu wróciły emocje z pierwszej połowy, bo po chwili uderzenie Djousse obronił Gorczyca, natomiast parę sekund później Napierała miał dobrą sytuację. Była to ostatnia akcja w tym meczu.











