W hicie 23. kolejki I ligi Pogoń Szczecin przegrała na własnym boisku z Termalicą 0:2. Bramki dla gości z Niecieczy zdobywali Pawlusiński oraz Drozdowicz. Dzięki tej wygranej podopieczni Dusana Radolskyego tracą już tylko punkt do nadal liderującej Pogoni.
Kibice Pogoni już na początku spotkania pokazali, że pamiętają o klubowej legendzie, panu Florianie Krygierze, który zmarł sześć lat temu. Hołd w nieco inny sposób chcieli oddać sami piłkarze. Ich zadaniem było bowiem ogranie Termalicy, a tym samym zbliżenie się do awansu.

To jednak goście z Niecieczy jako pierwsi groźnie zaatakowali. Po dośrodkowaniu futbolówka trafiła do Szałęgi, który strzałem z pola karnego próbował pokonać Janukiewicza. Piłka przeleciała jednak obok słupka i kibice gospodarzy odetchnęli z ulgą.
Po raz kolejny Szałęga zagroził „Portowcom” w 10. minucie meczu. Podopieczny Dusana Radolsky’ego uderzył z linii pola karnego. Tym razem dobrą interwencją popisał się bramkarz gospodarzy, który końcówkami palców sparował piłkę na rzut rożny.
Aktywny tego dnia zawodnik Termalicy lepszy sposób na rozwiązanie akcji znalazł po kwadransie gry. Wtedy to zdecydował się dośrodkować w pole karne, gdzie czekał już Pawlusiński. Doświadczony piłkarz po otrzymaniu świetnego podania nie miał już kłopotów z umieszczeniem futbolówki w bramce.
Goście po objęciu prowadzenia cofnęli się nieco, czyhając na błędy słabo grającej Pogoni. Okazja do kontry pojawiła się w 19. minucie, kiedy to sam na sam z Janukiewiczem znalazł się Drozdowicz. Po raz kolejny w tym meczu dobrą interwencją popisał się jednak golkiper „Portowców”.
Szczecinianie pierwszy godny odnotowania strzał oddali dopiero po niemal pół godzinie gry. Autorem tego uderzenia był Vuk Sotirović. Serb jednak przestrzelił, nie sprawiając Nowakowi najmniejszych problemów. Bramkę wyrównującą gospodarze mogli strzelić jeszcze przed przerwą. Lewą stroną popędził Kolendowicz, który dośrodkował w pole karne. Tam odnalazł się Adrian Budka, który bez zastanowienia uderzył na bramkę. Piłka trafiła jednak w słupek. Po chwili dobijał jeszcze Sotirović, ale przeniósł futbolówkę ponad poprzeczką.












