Do niespodzianki doszło w ostatnim sobotnim meczu 22. kolejki I ligi pomiędzy Sandecją Nowy Sącz a Pogonią Szczecin. Goście, grając w osłabieniu, ulegli Sandecji 0:1.

Pierwsza część gry to optyczna przewaga Pogoni. Zawodnicy Marcina Sasala spokojnie rozgrywali piłkę, wyczekując na błąd w ustawieniu rywala. Przebudowana Sandecja miała niemałe problemy z wyjściem z własnej połowy i stworzeniem sobie dogodnej sytuacji. Co prawda, to Sandecja zdobyła pierwszą bramkę. Jej autorem był jeden z nowych zawodników klubu z Nowego Sącza, Martin Zlatohlavy, jednak gol nie został uznany, ponieważ sędzia dopatrzył się pozycji spalonej. Najaktywniejszymi zawodnikami Pogoni byli Takafumi Akahoshi oraz Adrian Budka, a w drużynie gospodarzy pod grą bardzo często był Kamil Majkowski. Były gracz Zawiszy Bydgoszcz mógł jednak wylecieć z boiska za bezmyślny faul w okolicach środka boiska, jednak sędzia nie zdecydował ukarać zawodnika nawet żółtą kartką. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.
Fatalnie rozpoczęła się druga część gry dla gości. Peter Hricko otrzymał już w 46. minucie drugą żółtą, w konsekwencji czerwoną kartkę, co pozwoliło na odważniejszą grę spisywanych na straty przed tym meczem gospodarzy. Udowodnił to w 63. minucie Kamil Majkowski. Piotr Kosiorowski z impetem wpadł w pole karne i bardzo dokładnie podał do Majkowskiego, który bez trudu umieścił piłkę w pustej bramce. Pogoń jednak też miała swoje sytuacje, najczęściej za sprawą czarnoskórego napastnika, Donalda Djousse, jednak goście mieli pecha i każda z ich prób zatrzymywała się albo na obrońcach, albo na bramkarzu Sandecji, Mariuszu Różalskim. Wprowadzony do gry Peter Petran tak niefortunnie interweniował, że chwilkę po wejściu mógł zdobyć bramkę samobójczą, która dałaby remis Pogoni, jednak swoją drużynę uratował Mariusz Różalski. Więcej ciekawych akcji z obu stron nie oglądaliśmy i mimo szybkich dwóch zmian w przednich formacjach dokonanych przez trenera Sasala Pogoń swojej gry nie poprawiła i spotkanie zakończyło się wynikiem 1:0.











