Pogoń Szczecin pokonała na własnym stadionie Arkę Gdynia 3:1. Mecz został rozstrzygnięty w ciągu dwóch minut, podczas których gospodarze dwukrotnie trafili do siatki Marcina Juszczyka.
Starcie Pogoni Szczecin z Arką Gdynia było zapowiadane jako hit 17. kolejki I ligi. Już przed spotkaniem było wiadomo, że jedna z drużyn aspirujących do awansu do ekstraklasy oddali się od osiągnięcia zakładanego celu. Było jasne, że remis nikogo nie będzie zadowalał i do ostatniej sekundy będą trzeszczały kości, jeśli nie będziemy mieli definitywnego rozstrzygnięcia. Wystarczyło 14 minut, by do osiągnięcia celu przybliżyli się gospodarze. Marcin Juszczyk nie najlepiej zachował się w bramce po dośrodkowaniu Ediego. Golkiper Arki sprawił tym samym prezent Donaldowi Djousse, który nie mógł nie trafić do pustej bramki z tak bliskiej odległości. Szczecinianie byli na najlepszej drodze ku spełnieniu marzeń.

O punktach marzyła też Arka i nie były to marzenia nierealne. Wystarczyło niewiele ponad kwadrans, by na tablicy świetlnej pojawił się wynik remisowy. Znów zadecydował indywidualny błąd, a antybohaterem został były zawodnik Arki, Emil Noll. Obrońca Pogoni przepuścił dośrodkowanie z lewej strony, a niepilnowany Mirko Ivanovski jedynie dopełnił formalności, kierując piłkę do siatki obok bezradnego Radosława Janukiewicza.
Remis zapowiadał wielkie emocje w drugiej połowie i, rzeczywiście, od początku drugiej odsłony spotkania robiło się coraz ciekawiej. Inicjatywa należała do szczecinian, ale gdynianie też wtrącali swoje trzy grosze, a najbardziej we znaki Janukiewiczowi wdał się Tomasz Jarzębowski, który sprawdził golkipera Pogoni potężną bombą z dużej odległości. Chwilę później mecz został rozstrzygnięty. Najpierw po akcji Kolendowicza Djousse po raz drugi w tym spotkaniu wpisał się na listę strzelców. Zaledwie 60 sekund później Bartosz Ława strzałem z 20 metrów wpakował piłkę do siatki. Te dwie minuty wstrząsnęły Arką i powaliły ją na kolana.
Ostatnie pół godziny gry nie budziło już takich emocji. Pogoń kontrolowała grę, nie pozwalając Arce na zbyt wiele. Arkowcy zaatakowali dopiero w ostatniej minucie i niewiele brakowało, by po strzale Niedzieli padła bramka kontaktowa, lecz ostatecznie skończyło się na poprzeczce. Gdynianie byli tak zdeterminowani, że niejednokrotnie przesadzali z ostrymi interwencjami, czego efektem była czerwona kartka dla Sławomira Mazurkiewicza. Ostatecznie szczecinianie dopisali do swojego dorobku kolejne trzy punkty i są na prostej drodze do ekstraklasy.











